Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 28 stycznia. Imieniny: Agnieszki, Kariny, Lesława
03/12/2020 - 13:15

Piwniczna-Zdrój: UniBar Czercz zamknięty na amen. A co z ośrodkiem Czercz?

To koniec pewnej epoki – UniBar Czercz zamknięty tym razem na amen. Bez odwołania. Władze Piwnicznej-Zdroju już zastanawiają się co zrobić z należącym do gminy ośrodkiem wypoczynkowym o tej samej nazwie. Stawka jest wysoka, bo jedno z najcenniejszych „sreber rodowych” gminy.

Piwniczna-Zdrój: UniBar Czercz zamknięty na amen. A co z ośrodkiem Czercz?

Jeszcze za czasów Zbigniewa Janeczka gmina sprzedała działkę, na której od wielu, wielu lat prywatny dzierżawca prowadził kultowy UniBar Czercz. Mimo obowiązującego prawa pierwokupu, nieruchomość trafiła na mocy przetargu w zupełnie inne, prywatne ręce. Nowy właściciel, który na stałe mieszka za granicą zgodził się, by bar działał dalej, ale ani myślał dołożyć się do jego niezbędnej modernizacji.

Wszyscy, którzy znają to oldskulowe miejsce doskonale wiedzą, że obiekt pamiętał jeszcze czasy radosnego PRL. Prowadząca działalność gastronomiczną zgodziła się jednak na ten układ, bo bez UniBaru nie ma mowy o opłacalności w prowadzeniu OW Czercz, którym miała zarządzać do czasu postawienia tu przedszkola. Wiele turystów z Polski i zza granicy wykupowało noclegi w ośrodku jedynie pod warunkiem zagwarantowania posiłków w barze. Pstrąg z UniBaru uchodził, piszemy to już niestety w czasie przeszłym, za najlepszy na Sądecczyźnie. Podobnie jak placek po zbójnicku, ręcznie robione pierogi, kwaśnica czy flaki.

Potem stery w gminie przejął Dariusz Chorużyk i w atmosferze ostrych kontrowersji od budowy przedszkola odstąpił. Zapłacił za to bardzo wysoką cenę – przeciwnicy tej decyzji zorganizowali referendum. Ostatecznie burmistrz wyszedł z tej konfrontacji obronną ręką. Frekwencja była tak mała, że referendum uznano za nieważne.

Mieszkańcy gminy nadal jednak są podzieleni. Jedni już kilka lat temu stukali się w czoło – teren OW Czercz to jedno z najatrakcyjniejszych pod kątem potencjału miejsc turystycznych w gminie. Budować tu przedszkole, i to za kilkanaście milionów, to kompletny nonsens. Inni nadal uważają – mimo uruchomienia przedszkola przy Szkole Podstawowej nr 1, że rezygnacja z dotacji na budowę oddzielnego obiektu przedszkolnego to skandal. I taka polaryzacja opinii pewnie utrzyma się jeszcze przez lata.

Zobacz też: Piwniczna-Zdrój: gminy nie stać na „złote przedszkole”, ale co w zamian? [WIDEO]

W tym roku OW Czercz i UniBar znów świetnie prosperowały. Okazało się, że formuła samodzielnych domków wypoczynkowych to w dobie koronawirusa prawdziwy rarytas. Tyle, że już w wakacje sanepid jednoznacznie orzekł – by dalej działać UniBar musi być gruntownie przebudowany. Kto zna to miejsce wie, że to bardzo oględne określenie. By spełnić obecne wymogi sanitarne chyba łatwiej budynek wyburzyć i postawić nowy. Tyle, że właściciel obiektu ani myśli partycypować w kosztach tego przedsięwzięcia a dzierżawca – bez jednoznacznego określenia warunków dalszej z nim współpracy, też nie ma zamiaru sam dźwigać tej inwestycji. I tak nastąpił kres, tym razem definitywny lokalu.

- I nic się w tej sprawie nie da już zrobić – ucina wszelkie nadzieje miłośników tego niepowtarzalnego miejsca burmistrz Dariusz Chorużyk, który próbował ratować sytuację, bo ma pełną świadomość, że UniBar dla wielu turystów, którzy wracają do Piwnicznej od lat, lokal był częścią tej samej piwniczańskiej legendy co Sucha Dolina.

Zobacz też: Koniec z legendarnym pstrągiem. UniBar Czercz sprzedany

To co w takim razie z OW Czercz? Burmistrz dziś nie chce niczego absolutnie przesądzać. – Opcji jest sporo – komentuje zastrzegając od razu, że sprzedaż na dziś absolutnie nie wchodzi w rachubę. – Najlepiej znaleźć nowego dzierżawcę, tyle, że ośrodek wymaga nie mniejszych nakładów pracy i zmian, co bar. Tylko z góry wiedząc o koniecznych nakładach finansowych, i to w obecnej sytuacji epidemiologicznej, mało kto porwie się na przedsięwzięcie. A jeśli już, to na pewno będzie oczekiwał bardzo preferencyjnych warunków od gminy. A my też musimy oglądać i liczyć każdą złotówkę.

- Nie ukrywam, że chcę skorzystać z doświadczenia innych samorządów. Na pewno uda nam się znaleźć rozwiązanie, na którym skorzystają wszyscy – przedsiębiorca, potencjalny i gmina a co za tym idzie – mieszkańcy. Naprawdę, takich decyzji nie można podejmować pochopnie to w końcu nasze najcenniejsze „srebra rodowe” – podsumowuje Chorużyk. (e.stachura@sadeczanin.info Fot.: archiwum sądeczanin.info)







Dziękujemy za przesłanie błędu