Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 11 grudnia. Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara
03/06/2019 - 12:00

Rozwikłana tajemnica zaginięcia małego chłopca z Mszany Dolnej

Policjanci, strażacy, ratownicy GOPR wyposażeni w drony i kamery termowizyjne, a do tego psy tropiące. Osiemdziesięciu ludzi szukało w weekend ośmioletniego chłopca z Mszany Dolnej, który… wcale nie zaginął. Dopiero w niedzielę wieczorem funkcjonariusze odkryli, że dzieciak, który cały czas spokojnie siedział w domu, historię z zaginięciem po prostu sobie wymyślił.

Przypomnijmy, że alarm podniósł zaniepokojony kierowca z Mszany Dolnej, który w sobotę wieczorem zadzwonił na policję i zgłosił, że około godziny dwudziestej drugiej podszedł do niego chłopiec w wieku ośmiu, może dziesięciu lat,  który powiedział, że się zgubił po wizycie u kolegi i prosił, żeby go podwieźć do domu, do Rabki.  Kiedy mężczyzna starał się wytłumaczyć dziecku, że nie może go odwieźć, ale powiadomi policjantów, którzy na pewno pomogą mu dotrzeć do rodziny, chłopiec uciekł.

Czytaj też Tajemnicze zaginięcie małego chłopca w Mszanie Dolnej. Szuka go armia ludzi

Służby natychmiast podjęły decyzję o poszukiwaniu chłopca. W teren ruszyła grupa licząca osiemdziesiąt osób - dwudziestu policjantów, ponad pięćdziesięciu strażaków ze specjalną grupą ratowniczą z Myślenic psami z dronami i kamerami termowizyjnymi. Było też Lotnicze Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe

- Akcja zakończyła się przed szóstą rano. Bez rezultatów.  W niedzielę policjanci wznowili poszukiwania, ale już na mniej zakrojoną skalę. Ostatecznie sprawę udało się rozwikłać wieczorem.

- Przez cały dzień funkcjonariusze prowadzili badania operacyjne i na tej podstawie znaleźli chłopca – mówi rzeczniczka limanowskiej policji Jolanta Mól. – Przyznał się do tego, że to on podszedł do kierowcy i prosił o podwiezienie, a potem uciekł. Okazało się, mieszkał w jednym z pobliskich domów. Ma dziesięć lat. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego, tak zrobił.

Czytaj też Wracali od rodziców z Piwnicznej. Do domu już nie dojechali [ZDJĘCIA] 

Jak dodaje rzeczniczka, dziecko ani jego rodzina nie figurują w żadnych policyjnych kartotekach.

Co dziesięciolatkowi strzeliło do głowy? Czy był to tylko głupi żart, czy też ma skłonność do konfabulacji. Czy poniesie konsekwencje za swój nieodpowiedzialny wybryk?

Na pewno zostanie skierowany wniosek do sądu rodzinnego, bo taka jest procedura –wyjaśnia Joanna Mól z limanowskiej komendy.  

[email protected] fot.OSP Mszana Dolna

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu