Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 24 listopada. Imieniny: Emmy, Flory, Romana
08/11/2016 - 16:20

Ksiądz Wojnicki rozdaje w sądeckim szpitalu 123 tys. komunii rocznie

Od dwudziestu czterech lat w sądeckim szpitalu, a od pięciu w hospicjum przy ul. Nawojowskiej, posługę wśród chorych i umierających pełni ks. Józef Wojnicki. Często to właśnie on, jako jedyny, towarzyszy odchodzącym z tego świata Sądeczanom. – Ze śmiercią łatwiej jest się pogodzić ludziom wierzącym, ponieważ mają przed sobą perspektywę życia wiecznego – mówi w rozmowie z Sądeczaninem ks. Wojnicki.

Proszę Księdza, jak wygląda dzień pracy kapelana szpitalnego i kapłana posługującego w hospicjum?

- Zacznę od tego, że w szpitalu jest codziennie około siedemset osób i znaczna większość z nich to ludzie wyznania rzymsko-katolickiego, którzy korzystają z posługi sakramentalnej. Można powiedzieć, że pracuję na trzech płaszczyznach. Pierwsza to płaszczyzna liturgiczna. Wiąże się ona z tym, że codziennie rano o godzinie szóstej odprawiam mszę świętą w kaplicy pawilonu kardiologicznego.

W niedzielę eucharystia jest jeszcze o godzinie jedenastej oraz o dziewiątej trzydzieści na oddziale ginekologiczno-położniczym. Dlaczego tak wcześnie? Chorzy sami wyszli z inicjatywą, aby msza święta odbywała się jeszcze przed obchodem lekarskim. Odprawiam jeszcze inne nabożeństwa – w maju „majówki”, w październiku nabożeństwa różańcowe, w okresie Wielkiego Postu Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale. Chorzy, którzy nie mogą opuścić sal szpitalnych, mają możliwość uczestniczenia w modlitwie poprzez węzeł telewizyjny.

Druga płaszczyzna to płaszczyzna sakramentalna. Wielu chorych, właśnie w szpitalu, przystępuje do sakramentu pokuty. Codziennie, do wszystkich sal roznoszę Komunię świętą. Rocznie rozdaję tutaj około sto dwadzieścia trzy tysiące komunii, co przy hospitalizowanych trzydziestu dwóch tysiącach pacjentów jest imponujące.

Ksiądz udziela też innych sakramentów – przede wszystkim namaszczenia chorych. Kiedy zaczynałem pracę przed dwudziestu laty, z tego sakramentu w szpitalu korzystało sześćset-siedemset osób rocznie. Dzisiaj jest to około pięciu tysięcy.

Chyba dlatego, że zmieniło się podejście do tego sakramentu

- Na pewno, wcześniejsze określenie – „ostatnie namaszczenie” było niefortunne. Dzisiaj o tym sakramencie mówimy „namaszczenie chorych”. Chorych ma on umocnić, a tych, którzy odchodzą do wieczności przygotować do ostatniej drogi.

Kapelan udziela także chrztu w sytuacji, gdy zagrożone jest życie nowo narodzonego dziecka, a nawet sakramentu małżeństwa.  

A trzecia płaszczyzna posługi Księdza w szpitalu?      

- To płaszczyzna słowa. Nie wszyscy przyjmują sakramenty, uczestniczą w liturgii. Niektórzy potrzebują jedynie rozmowy z duszpasterzem. Ale ta płaszczyzna spotkania chorego z kapłanem jest równie ważna.

Ksiądz jest na dyżurze dwadzieścia cztery godziny na dobę?

- Muszę być do dyspozycji cały czas. W szpitalu spędzam około siedemdziesiąt godzin tygodniowo. W hospicjum jest znacznie mniej pacjentów, ale tam ta posługa wygląda identycznie.

Zobacz też: Zaduszki hospicyjne: W miłosierdziu Boga człowiek znadzie szczęście

Towarzyszy Ksiądz osobom wierzącym i niewierzącym.  Czy tym pierwszym łatwiej jest się pogodzić z chorobą, z tym, że odchodzą z tego świata?

- Osobom wierzącym łatwiej jest przyjąć fakt śmierci. Życie ludzkie można podzielić na trzy etapy. Pierwszy - od poczęcia do urodzenia. Drugi, który rozpoczyna się w dniu urodzin to etap życia doczesnego. U jednych trwa on krócej, u innych dłużej, ale dla każdego kiedyś się on zakończy. Ciekawe jest to, że w ciągu życia cały czas się uczymy, szkolimy, chodzimy na kursy i lekcje, ale nikt nie wykłada nam jak umierać. Tymczasem śmierć jest wpisana w życie człowieka. Kiedy życie doczesne się kończy, rozpoczyna się trzeci etap – życia wiecznego. A ten trwa miliardy lat. I wtedy ważne jest, aby człowiek zbawił swoją duszę, aby był szczęśliwy na wieki.

Wśród ludzi wierzących często są piękne postawy przy umieraniu. Kiedy człowiek ma spokojne, czyste sumienie, jest w stanie łaski uświęcającej, nie uczynili nikomu w ciągu życia żadnych krzywd i zdaje sobie sprawę, że Pan Jezus dał nam piękny dar – dar zbawienia, to często, uspokojony duchowo odchodzi do wieczności. Gorzej jest z osobami, dla których życie kończy się wraz z życiem ziemskim. Pojawia się wtedy lęk, a rozstanie jest trudne. Wierzącym towarzyszy nadzieja życia wiecznego, niewierzący takiej perspektywy nie mają.

Kapłan jest także potrzebny bliskim osoby, która odchodzi. Jaka jest tutaj rola Księdza?

- Kapelan pełni posługę wobec chorych, pracowników służby zdrowia, ale też wobec rodzin chorych i osób umierających. Te rozstania często są bardzo bolesne. Szczególnie jeśli umiera młoda osoba, która zostawia małe dzieci. Tu najważniejszą rolą kapłana jest bycie z tym człowiekiem. Święty Jan Paweł II ciągle nam zwracał uwagę, że na różnych płaszczyznach cierpi człowiek, ale uzdrowienia bardziej potrzebują ludzkie serca. Obecność księdza przy umierającym i jego bliskich wiele znaczy dla rodzin. Ja przede wszystkim umacniam ich słowem – wyjaśniam, że ziemskie rozstanie jest tylko na jakiś czas, bo kiedyś przecież wszyscy spotkamy się, ale już w zupełnie innej rzeczywistości.

Kiedy Ksiądz, tak często styka się ze śmiercią, myśli Ksiądz także o swojej śmierci?

- Jest takie przysłowie hiszpańskie: śmierć otwiera oczy żyjącym. Kiedy do wieczności odchodzą osoby w moim wieku, albo i młodsze, kiedy te śmierci tak często są nagłe i niespodziewane, uzmysławiam sobie, że zawsze trzeba być gotowym na spotkanie  z Bogiem.

(KB)

Całą rozmowę można przeczytać w listopadowym numerze miesięcznika „Sądeczanin”, który od tygodnia można kupić w kioskach. A w nim:

- Zuzanna Leśniak: 10. rocznica tragicznej śmierci sądeckiej aktorki
- Co wzruszyło prezydenta Dudę w Starym Sączu
- Ile jest wart Ford Mustang kolekcjonera z Chełmca?
- Po co zdobywać najwyższe góry świata?
- Czym grożą genetycznie modyfikowane jabłka?
- 900 wolontariuszy w akcji "Serce Sercu"!
- Teatralny zawrót głowy: najważniejsze wydarzenia Jesiennego Festiwalu Teatralnego







Dziękujemy za przesłanie błędu