Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 28 maja. Imieniny: Augustyna, Ingi, Jaromira
10/05/2024 - 15:45

Duchowość Ojca Pio

Zagubionym duchowo dawał w prezencie Boga, zatwardziałych grzeszników wzywał do nawrócenia, zrozpaczonym przywracał nadzieję. Czytał z ludzkich sumień jak z otwartej księgi, wyliczając grzechy, nawet te dawno zapomniane. Ojciec Pio swoich penitentów nie częstował słodkim słowem, ale dawał im do przełknięcia gorzką pigułkę pokuty.

Ojciec Pio w sakramencie pojednania widział najpewniejszą drogę do nawrócenia, która często wiodła przez bolesne doświadczenie szczerego żalu i skruchy z powodu odmowy rozgrzeszenia. W ten sposób w sercach grzeszników rozpoczynał się proces uzdrawiającej pokuty.

Ojciec Pio pełnił posługę spowiedniczą każdego dnia od zakończenia porannej mszy świętej do południa, a następnie od obiadu aż do wieczora. Dziennie przyjmował od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu osób. Kobiety spowiadał w starym kościele, mężczyzn w zakrystii. Gdy penitent był szczery w wyznawaniu grzechów i pragnął odbyć uczciwą spowiedź, Ojciec Pio był łagodny. Natomiast bezlitosny stawał się, jeśli ten ograniczył się jedynie do pośpiesznego wyrecytowania swoich grzesznych występków lub próbował jakiś zataić czy też czynił to bez właściwego żalu i skruchy, a nie daj Boże z ciekawości. Wówczas spowiedź najczęściej kończyła się słowami: „Wynoś się!”. Celem tej metody było doprowadzenie grzesznika do nawrócenia. Była ona również bolesną pokutą dla tych, którym odmówił rozgrzeszenia. (...)

Dusza na wskroś przeniknięta Mężczyzna, który znał Ojca Pio od dziecka, gdyż wychowywali się razem w Pietrelcinie, twierdził: „Potrafił czytać na wskroś w twej duszy, dokładnie, w głębi serca”. Jego obserwację potwierdzało wiele osób. Wśród nich był pewien penitent, któremu włoski kapucyn powiedział z pełną dokładnością, że nie spowiadał się od dwudziestu pięciu lat. Innemu podał dokładną liczbę popełnionych grzechów, a upadłej kobiecie, która podczas wymieniania własnych przewinień o ostatnim przypomniała sobie tuż przed zakończeniem spowiedzi, rozradowany zakomunikował: „Na to właśnie czekałem, córko moja, teraz mogę udzielić ci rozgrzeszenia”. Kobieta opowiadała później, że gdyby spisywała sama dzień po dniu historię swego życia, nie potrafiłaby podać wszystkiego tak dokładnie bez pomocy tego charyzmatycznego spowiednika. (...)

Zdarzało się wielokrotnie, że Ojciec Pio uzupełniał wyznanie grzechów, przypominał dawno zapomniane przewiny albo zwalniał penitenta z obowiązku ich wyliczania, czyniąc to za niego. Niezwykle przekonującym świadectwem w tej kwestii jest historia pewnego człowieka, który przez trzydzieści pięć lat nie uczęszczał do kościoła. Po odbyciu spowiedzi publicznie wyznał: „Ojciec wyliczył wszystkie moje grzechy. Rozumiecie? Wszystkie! Te, których nikt nie znał. Te, o których ja sam zapomniałem. Nie musiałem nic robić, tylko powiedzieć: «Tak». A potem dał mi rozgrzeszenie”. (...)

TEKST BR. BŁAŻEJ STRZECHMIŃSKI OFMCAP, dwumiesięcznik "Głos Ojca Pio" nr 3 (147) 2024







Dziękujemy za przesłanie błędu