Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 26 maja. Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła
22/03/2019 - 10:05

Dobra książka: Romuald Koperski, „Przez Syberię na gapę” (5)

Romuald Koperski zmierzył się z Syberią, nie posiadając odpowiedniego sprzętu, zapasu żywności i pieniędzy. Był w miejscach, które przez większość dziejów ludzkości pozostawały poza zasięgiem człowieczej wyobraźni. Przepłynął pontonem 4500 km!

Kiedy znaleźliśmy się na miejscu, wyjąłem z łodzi parę potrzebnych drobiazgów, a pozostały dobytek, jak zresztą każdej nocy, nakryłem pokrowcem. Ponton dodatkowo przywiązałem jeszcze jedną liną i już mogliśmy wracać do domu. Aleksy jednak nie do końca ufał mojemu zabezpieczeniu, przywołał do siebie psa i rozkazał, aby ten siedział i pilnował mojego sprzętu. Przyznam, że trochę mnie rozbawił pomysł gospodarza sądzącego, że pies będzie warował całą noc, ale nie oponowałem i nawet w duchu trochę się śmiałem z tego pobożnego życzenia. Co prawda, kiedy odeszliśmy, pies bez sprzeciwu pozostał na brzegu, ale uważałem, że to kwestia minut, kiedy ponownie zjawi się w obejściu.

— Żyjemy z tajgi — powiedział Aleksy, kiedy ponownie znaleźliśmy się w obejściu. Chodź, pokażę ci jaką pilną robotę mamy do dokończenia — powiedział prowadząc mnie w kierunku dużej drewnianej szopy.

Kiedy weszliśmy do środka, oniemiałem z wrażenia. Od ziemi aż po sklepienie usypana była olbrzymia góra dużych, suchych szyszek. Pierwszy raz w życiu widziałem taką ich ilość w jednym miejscu, lecz szczerze mówiąc nie rozumiałem w jakim celu ktoś na Syberii zbiera te wszechobecne, nieużyteczne pozostałości zeszłe-go roku.

Aleksy rozkoszował się moją niewiedzą, świadczył o tym lisi, chytry uśmieszek na jego twarzy, lecz wcale nie kwapił się z wyjaśnieniami. Moja zakłopotana mina wyraźnie sprawiała mu przyjemność. Wreszcie dał za wygraną i chcąc ukrócić moje męki wskazał drzwi drugiego pomieszczenia.

Tutaj czekał mnie kolejny cios. Zobaczyłem bowiem kilkutonową hałdę czarnej ziarnistej kawy... Tego było już za wiele, ponieważ wszystko stało się nagle sprzeczne z sobą. Było mi wiadome, że na Syberii nie rośnie kawa i nie istnieje tradycja jej picia, poza tym skąd takie ilości tego ziarna tu w Petrowie, zapadłej syberyjskiej mieścinie? Przemyt? Mafijny magazyn? A może zapasy na zimę? — różne niedorzeczne myśli biegały mi po głowie. Trwałem dalej w punkcie wyjścia, nie znalazłem bowiem sensownego wytłumaczenia dlaczego w głuszy syberyjskiej zmagazynowano tyle bezużytecznych szyszek i ziaren kawy...

Wreszcie Aleksy, widząc mój wyraźny niedorozwój syberyjski, z politowaniem w głosie wycedził: — To są   o r z e s z k i   c e d r o w e...

— Orzeszki cedrowe — powtórzyłem ze zdziwieniem, a wzięło się ono, ponieważ parę tygodni wcześniej spacerując po targowisku w Irkucku widziałem mnóstwo kramarzy handlujących rzekomą kawą... Nawet przez chwilę się dziwiłem skąd taka moda na kawę, skąd tyle pełnych jej worków. Małpują Zachód — pomyślałem i nie zaprzątałem sobie więcej tym głowy. Faktem jednak jest, że nawet z bliskiej odległości orzeszki do złudzenia przypominają ziarnistą paloną kawę, są ciemnobrązowe, podobnego kształtu i takiej samej wielkości. Skąd więc mogłem wiedzieć, że kawa na irkuckim bazarze to po prostu smaczne pożywne orzeszki cedrowe...

— O zaletach tych nasion opowiem ci przy kolacji — mruknął Aleksy, a teraz pokażę ci mój zimowy urobek, tylko się nie przestrasz — żartował prowadząc mnie przez podwórze do kolejnego swego składu.

Szopa, do której weszliśmy, była pełna różnorakich skór i futer. Aleksy z dumą po kolei je demonstrował. Czego tu nie było — od czarnych, olbrzymich skór niedźwiedzich poprzez rysie, wilki, sobole do maleńkich skórek z popielic. Niektóre z okazów Aleksy darzył szczególnym uznaniem, pokazywał je ze wszystkich stron opowiadając z przejęciem okoliczności ich pozyskania. Patrząc na entuzjazm gospodarza uświadomiłem sobie siłę pasji łowieckiej, trzymającą myśliwych w niewoli ich zajęcia. Właśnie chyba ta pasja daje im wytrwałość, która sprawia, że znoszą trudy polowania, mrozy, niewygody, głód i bezludzie. Trudno było na pierwszy rzut oka określić ilość trofeum, ale jestem pewien, że aby je wszystkie odwieźć do Irkucka, Aleksy będzie musiał wynająć dużą ciężarówkę z przyczepą.

Romuald Koperski „Przez Syberię na gapę”, wydawnictwo  Bernardinum

Wybór fragmentów: Bernardinum 

[email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

Masz ciekawe zdjęcia lub wideo? Przyślij do nas!







Dziękujemy za przesłanie błędu


Majowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach