Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 26 maja. Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła
przewiń w dół
13/05/2018 - 12:15

Pseudokaretki jeżdżą na sygnale! Żerują na korytarzach życia

Co można i trzeba zrobić, by korki związane z zamknięciem mostu heleńskiego nie odbiły się na skuteczności pogotowia a tym samym bezpieczeństwie mieszkańców regionu? Rozmowę z portalem Sądeczanin.info Józef Zygmunt, dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego zaczyna od ostrej reprymendy dla kierowców, którzy w sposób całkowicie nieuprawniony a przede wszystkim nieuzasadniony korzystają z przywilejów, które daje włączenie syreny.

- Jechałem ostatnio za karetką, jedną z tych, które teraz masowo mają przychodnie i inne podmioty związane ze świadczeniem usług medycznych, a której zachowanie wydało mi się bardzo dziwne. Kierowca, który widać zniecierpliwił się korkiem, nagle włączył syrenę chociaż nie miało to żadnego uzasadnienia. Nie udało mi się ustalić czyja była ta karetka, bo nawet nie była odpowiednio oznaczona – dzieli się swoimi spostrzeżeniami czytelnik "Sądeczanina".

- Obawiam, że jeśli takie karetki-niekaretki będą podobny proceder uprawiać częściej, to kierowcy zaczną tracić cierpliwość i przestaną tak chętnie i skutecznie jak dziś robić korytarze dla pojazdów, które rzeczywiście mają prawo i potrzebę do korzystania z tego przywileju - przestrzega szef sądeckiego pogotowia.

Zobacz też: Będzie druga podstacja pogotowia na Helenie? Korytarze życia to za mało

W dalszej części rozmowy przedstawił pomysły na zabezpieczenie optymalnego działania pogotowia w okresie zamknięcia mostu heleńskiego, w sytuacji, gdy dojdzie do kryzysu jak ten z zepsutym tirem, który kilka dni całkowicie sparaliżował ruch na obwodnicy północnej.

- Trzeba zacząć od tego, że na obwodnicy na co dzień jeździ nam się teraz bardzo dobrze. Opóźnienia jeśli są, to tylko minimalne. Ale należy pamiętać o tym, że korki spowodowane zamknięciem mostu rozlewają się na cały region. W Łazach Biegonickich jest zazwyczaj dramat, podobnie jak na rondach i skrzyżowaniach takich choćby jak rondo Jana Pawła II w Starym Sączu. Tu nie ma gdzie zrobić korytarza, nikt nie wjedzie na wysepkę, której zbocze jest nachylone pod kątem 45 stopni – zaczyna od wniosków, które ratownicy wyciągnęli w ciągu ostatniego tygodnia.

Zobacz też: Lekarzy na dyżury w pogotowiu jak na lekarstwo. Jest się czego obawiać?

Jak sobie z tym poradzić? Zygmunt wylicza możliwości przedstawione wojewodzie. Pierwsza z nich zakłada uruchomienie, wprowadzenie do użytku dodatkowej karetki typu P w Starym Sączu, Teraz stacjonuje tam karetka typu S z lekarzem, która coraz częściej wyjeżdża na interwencje do powiatu gorlickiego czy limanowskiego gdzie podobnych składów nie ma albo ich nie wystarcza.

- Wysyłając nasz pojazd w tamte regiony odsłaniamy plecy. Gdy dołożymy jeszcze jedną karetkę w Starym Sączu, to raz, że mamy zabezpieczony cały teren aż do Łącka a dwa nie tracimy czasu w sytuacjach awaryjnych – argumentuje Zygmunt.

Druga opcja to uruchomienie podstacji w siedzibie OSP w Niskowej w gminie Chełmiec. Obiekt ten spełnia wszystkie wymogi techniczne i formalne a dzięki temu, że jest pod drugiej stronie Dunajca czas dojazdu do pobliskich, sąsiednich gmin byłby o połowę krótszy.

– Wysłaliśmy do wojewody pismo z dwiema propozycjami. Obie oczywiście wymagają gruntownych uzgodnień, bo program ratownictwa medycznego to bardzo ważny, strategiczny dokument, który wymaga przygotowania dogłębnego uzasadnienia przed przedstawieniem do akceptacji przez ministerstwo – zastrzega Zygmunt na zakończenie. 

ES [email protected] Fot.: ilustracyjne sadeczanin.info