Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 16 lipca. Imieniny: Eustachego, Mariki, Mirelli
17/11/2017 - 13:40

Czy zabił z miłości? Psycholog o zbrodni przy ul. 29 Listopada w Nowym Sączu.

Czy można zabić z miłości żonę i dziecko? Czy można uroić sobie w chorej głowie, że tylko śmierć będzie wybawieniem dla najbliższych z sytuacji bez wyjścia? Tak robią ci, którzy dokonują samobójstwa rozszerzonego, które wynika z chęci oszczędzenia cierpień najbliższym, niezależnie od racjonalności tego założenia.

Czy samobójca z Nowego Sącza, który zanim odebrał sobie życie, zamordował swoją żonę i siedmioletniego synka, mógł mieć depresję? Czy to popchnęło go do makabrycznej zbrodni?  Te pytania zadaliśmy sądeckiemu psychologowi Bogdanowi Kajzerowi.

Czytaj też Nowy Sącz: Makabryczne morderstwo. Zabił żonę, dziecko i odebrał sobie życie? [AKTUALIZACJA]

- Trudno w tej sprawie wyrokować. To mogą być tylko czyste spekulacje. Pytanie czy sprawca tej makabrycznej zbrodni był w stanie depresji i czy choroba się u niego rozwijała, czy też była to reakcja na jakieś zdarzenie, czy może ciąg zdarzeń, co spowodowało, że utracił zdolność jakiegoś sensownego funkcjonowania dla siebie.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna od dawna zajmował się biznesem. Czy przedsiębiorca wpadł w poważne kłopoty finansowe? Czy miał poczucie, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia? Jeśli tak, to dlaczego zabił żonę i syna? Czy to mogło być tak zwane samobójstwo rozszerzone?

Jak wyjaśnia psycholog, zdarza się, że przyczyną tego rodzaju morderstw jest tak zwana depresja reaktywna.

- To stan depresyjny, w odpowiedzi na coś. Jeśli ten człowiek miał rzeczywiście długi, mógł nabrać przekonania, że sytuacja jest bez wyjścia. To taka czarna przestrzeń. Jesteśmy skazani na biedę i nędzę - tłumaczy Kajzer. - Być może dlatego zdecydował się na dokonanie zbrodni na żonie i dziecku, a potem sam odebrał sobie życie. To mogło wynikać z przekonania, że najbliższe, najbardziej kochane osoby są zależne ode mnie. Ani oni beze mnie, ani ja bez nich nie będę mógł normalnie żyć.

Czytaj też Co się stało, że zabił ją i synka? Był w niej taki zakochany. Często siedzieli na tej ławeczce

Jak dodaje psycholog, w przypadku samobójstwa rozszerzonego morderca, który potem sam odbiera sobie życie, dąży do zadania śmierci innym z powodu współczucia. Wynika to z chęci oszczędzenia cierpień najbliższym, niezależnie od racjonalności tego założenia. Dlatego ofiarami są najczęściej członkowie własnej rodziny. Ale, jak zaznacza psycholog, nie jest też wykluczone, że podłożem zbrodni mogła być zemsta czy gniew. Mógł dokonać morderstwa w jakimś szale - dodaje psycholog.   

- Zawsze jest jednak jakiś komponent silnie emocjonalny, najczęściej o podłożu depresyjnym, związanym z jakimś poczuciem straty, bez żadnych perspektyw na jej wyrównanie.  Ta strata powoduje, że - wedle wyobrażeń takiego człowieka - nie sposób dalej normalnie funkcjonować. Być może w tej konkretnej, dramatycznej sytuacji zabrakło osób, na które mógłby liczyć i które dałyby mu realne wsparcie.  Być może było to subiektywne przekonanie, że nikt mu nie może pomóc.

Jak zaznacza Kajzer, to tylko hipotezy. Prawda może okazać się zupełnie inna, bo motywy takich samobójstw mogą być bardzo różne.

Jaka była prawda? Z nieoficjalnych informacji wynika, że samobójca zostawił list. Miał w nim napisać, że bardzo kochał żonę i syna i chce być razem z nimi pochowany.

Jmik, fot. screen YouTube

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik