Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 5 sierpnia. Imieniny: Emila, Karoliny, Kary
29/04/2020 - 17:30

Mieli rok na ratowanie narciarskiego Kicarza. Wybrali zaskakujący wariant

Nie będzie projektu zamiennego, inwestor, który od kilkunastu lat deklaruje budowę kompleksu narciarskiego na Kicarzu w Piwnicznej-Zdroju zrezygnował z propozycji nadzoru budowlanego na ratowanie inwestycji. Czy to oznacza, że szansa na powstanie ośrodka przepadła ostatecznie?

Mieli rok na ratowanie narciarskiego Kicarza. Z szansy nie skorzystali

Zobacz też: Kup sobie górę! Kicarz wystawiony na sprzedaż! Cena jest szokująca

O tym, że wykonawca tej inwestycji realizował prace niezgodnie z projektem budowlanym, który był podstawą wydania pozwolenia na budowę pisaliśmy już kilka razy. Odstępstwa dotyczyły budowy słupów i podpór. Interweniował w tej sprawie sam Transportowy Dozór Techniczny z Warszawy, który poprosił sądeckiego inspektora o przeprowadzenie kontroli. Tak też się stało, a w konsekwencji nadzór budowlany musiał wstrzymać prace. Decyzja zapadła w styczniu 2019 roku.

Chcąc mimo wszystko zalegalizować przedsięwzięcie i wychodząc inwestorowi oraz całej piwniczańskiej społeczności naprzeciw – inspektor poprosił jednak inwestora o przedstawienie tzw. projektu zamiennego. Projekt miał być dostarczony do nadzoru w 12 miesięcy od wydania owej decyzji.

Zobacz też: Już 14 lat czekania, a wyciągu na Kicarzu jak nie było, tak nie ma

Kilka miesięcy później radni z Piwnicznej-Zdroju zmienili z kolei zapisy w planie przestrzennego zagospodarowania dla działek należących do inwestora tylko po to, by ten mógł ów projekt przygotować a dodatkowo zmodyfikować go tak, by uwzględnić możliwość użycia najnowszych technologii w zakresie budowy samego układu technicznego wyciągu. Pierwotny bowiem projekt zatrzymał się na tych, które funkcjonowały w 2006 roku. Zmiany w planie zostały uchwalone w tempie, które śmiało można nazwać ekspresowym.

Dotyczyły one wyglądu dolnej stacji wyciągu i parkingów. Nie było już mowy o betonowych płytach - cały teren miał być wyłożony płytami ażurowymi, gdzie jest przestrzeń na trawę. Chodzi m.in o to, by zachować właściwą proporcję - według aktualnych wymogów ustawowych - między zabudową a powierzchnią zieloną.

Reasumując wydawało się, że inwestorowi chyba już bardziej nikt nie może iść na rękę – ani nadzór, ani samorządowcy. Ale jak dziś dowiedzieliśmy się w rozmowie z Januszem Golcem Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego, inwestor powiadomił go, że od dostarczenia projektu całkowicie odstępuje. Czy to znaczy, że inwestycja umrze śmiercią naturalną? Otóż nie, bo jednocześnie wykonawca zobowiązał się do doprowadzenia wszystkich do tej pory wybudowanych już elementów do stanu wymaganego projektem z 2006 roku. To, co odbiegało od jego założeń zostanie naprawione i zmodyfikowane. Nadzór na takie rozwiązanie się zgodził i jest nawet gotów wydać decyzję zgodną z oczekiwaniami inwestora.

Temat będziemy śledzić na bieżąco.

ES [email protected] Fot.: archiwum sądeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)