Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 11 kwietnia. Imieniny: Filipa, Izoldy, Leona
28/03/2021 - 21:20

Renata Przemyk w rozmowie z nami o nowej płycie "Przemyk i mężczyżni"

We wrześniu 2020 roku ukazał się nowy album Renaty Przemyk „Renata i mężczyźni”, w którym zaśpiewała w duetach ze znanymi artystami. Wokalistka wystąpiła w ramach XVI Wiosennego Festiwalu Artystów Piosenki „Pamiętajcie o ogrodach" na scenie MCK Sokół.

W rozmowie z portalem Sądeczanin.info Renata Przemyk opowiadała o nowej płycie „Renata i mężczyźni”, która ukazała się z okazji trzydziestolecia pracy artystycznej.

Album „Renata i mężczyźni” to takie pani artystyczne podsumowanie trzydziestu lat pracy?
- Płyta miała ukazać się w marcu ubiegłego roku, jednak ostatecznie wyszła we wrześniu. Piosenki, w momencie powstawania nie były wymyślane jako duety, z wyjątkiem utworu „Kochana”. Chodziło o to, aby podsumować trzydzieści lat bycia na scenie mocnym akcentem, a jednocześnie wybrać się w podróż sentymentalną poprzez piosenki, które są umiejscowione w różnym czasie mojego życia artystycznego.

Utwory na płycie opowiadają o tym, co się wydarzyło wtedy w moim życiu, a teraz w duetach z panami nabrały nowego sensu, nowych znaczeń. W jednych jest więcej życiowej mądrości, zaś w innych więcej erotyzmu i miłości. Te duety sprawiły, że piosenki się w ogóle nie zestarzały.


Według jakiego klucza wybierała pani zapraszanych do duetów muzyków? 
- Stwierdziłam, że jestem w takim momencie, iż stać mnie na spełnianie muzycznych marzeń. Kiedy myślałyśmy z menadżerką, kogo zaprosić do nagrania płyty, zaczęła się zapełniać kartka z nazwiskami. Cieszyło mnie, że każda rozmowa z panami kończyła się ich zgodą i akceptacją.

To są muzycy, których podziwiam. Leski, Adam Nowak, Grzegorz Turnau, i wielu innych. Każdy z innego świata, ale każdy wrażliwy, a więc wybierałam ich po sympatii. Uważam, że mamy ze sobą dużo wspólnego, gdyż dla każdego z tych artystów muzyka to pasja.

Z nagraniami wiążą się wspaniałe historie i wzruszenia, najpierw ja zaprosiłam ich do swoich piosenek, a potem oni mnie do swojego świata. Każdy z nich rozpoczyna piosenkę. Ja podążałam za nimi, w ten sposób dowiedziałam się dużo o sobie i o mężczyznach.

Panowie są z różnych lat, różnych muzycznych światów...
- Na płycie jest 13 rodzajów przyjaźni, związków i miłości, spojrzenia na świat i wspólne życie, na relacje damsko-męskie. Dla mnie było to odkrywcze zobaczyć świat i związki oczami kogoś bliskiego, ale nie takiego, z którym żyję na co dzień. Są tacy, którzy byli gwiazdami, zanim ja debiutowałam, jak John Porter czy Wojtek Waglewski, z którym śpiewam piosenką „7.05”. Napisaną dla mnie 26 lat temu przez niego na płytę „Tylko kobieta”.


Koncerty online, bez widowni, oklasków i bisów, to dziwne uczucie dla artysty...
- Ciężko się gra bez publiczności, nawet jeśli byśmy mieli bujną wyobraźnię. Mamy, ale to i ta nie wystarcza, aby po każdej piosence zapełnić ciszę. Gramy do prawie pustej sali, jest jedynie ekipa obsługująca. To dziwne uczucie, jakby przez moment brakowało tlenu. Ta wymiana energii z publicznością nas żywi, udowadnia, że jest miejsce na tej scenie. Teraz musimy sobie to wyobrażać.

Możemy spodziewać się, że powstanie nowa płyta?
- Pracuję nad nowym albumem, ale nie jestem w stanie określić, kiedy powstanie.

Jakie ma pani zawodowe marzenia?
- Zdrowie, nie da się oddzielić jednego od drugiego. Nasza praca jest połączona z tym, co się dzieje nie tylko w kraju, ale i na świecie. Kiedy minie pandemia, pełnym rozpędem ruszymy w trasy, aby dzielić się tym, co stworzyliśmy i tworzymy w domach. Teraz nie da się na dłuższy czas nic zaplanować. Cieszymy się z każdej formy muzycznej aktywności. Jesteśmy bogatsi o refleksje, ale chciałabym już wrócić do normalności.  Dziękuję za rozmowę, (Małgorzata Kareńska)







Dziękujemy za przesłanie błędu