Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 18 lipca. Imieniny: Kamila, Karoliny, Roberta
10/02/2019 - 13:45

O świętych i awanturnikach. "Długosz" 200 lat czekał na taką książkę

Z Jakubem Marcinem Bulzakiem, redaktorem najnowszej książki o historii I Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Długosza w Nowym Sączu rozmawia Tomasz Kowalski.

Pewnie nie pomylę się, jeśli pomysł stworzenia tego dzieła powiążę z uroczyście obchodzoną w minionym roku dwusetną rocznicą powstania I Gimnazjum i Liceum im. Jana Długosza w Nowym Sączu?
- Chcieliśmy by wspaniałą, dwusetną rocznicę powstania najstarszej szkoły na Sądecczyźnie oprawić czymś równie okazałym. Tak właśnie powstał pomysł stworzenia może nie monumentalnej, ale na pewno solidnie zrobionej pracy historycznej. Pracę taką postanowiliśmy szkole ofiarować.

Imponuje już sama liczba liczba przypisów, wiem, że mamy tu zawiera mnóstwo unikalnych materiałów. Jak długo trwała praca nad książką?
- Prace trwała niemal cztery lata i to nie tylko nad samymi tekstami, ponieważ przez pierwsze trzy lata trwały kwerendy i poszukiwania materiałów do książki; w rozmaitych archiwach, wszędzie tam, gdzie tylko moglibyśmy znaleźć informacje na temat I Gimnazjum i Liceum. Oczywiste było archiwum szkolne i miejskie, ale już mniej oczywiste – archiwum jezuitów, którzy opiekowali się szkołą przez kilka lat, u początków jej istnienia. Ale najcenniejszym archiwum okazało się archiwum państwowe we Lwowie, ponieważ tam przechowywana jest cała spuścizna galicyjskich instytucji, któ®e zajmowały się szkolnictwem. Kwerendę prowadził Łukasz Połomski i niewykluczone, że część dokumentów brał do rąk jako pierwszy po tych, którzy je do archiwum złożyli.

"W mieście Nowym Sączu, na Długosza, przy Plantach... I Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im. Jana Długosza w Nowym Sączu 1818 - 2018". To kompendium wiedzy na temat niezwykłej sadeckiej szkoły liczy 582 strony, ma 1236 przypisów i 365 fotografii, zawiera artykuły sześciu autorów, pełne niepublikowanych dotąd informacji i waży 1,2 kilograma.

Pan pełnił rolę redaktora wydania, stworzył pan też dwa rodziały. Kim, poza Łukaszem Połomskim, byli pozostali autorzy?
- Tak, ja napisałem dwa rozdziały; o wojnie i okresie PRL-u. Każdy zajmował się tym, co jest jego specjalnością badawczą. Dlatego Łukasz Połomski, który specjalizuje się w wieku XIX i w dwudziestoleciu międzywojennym napisał dwa rozdziały. Chcieliśmy, by reprezentowane było również środowisko szkolnych historyków, stąd zaprosiliśmy do współpracy Anetę Grabowską, która podjęła się niełatwego zadania opisania trzydziestu ostatnich lat z historii szkoły. Pisanie o rzeczach sprzed roku, czy dwóch, to nie jest dla historyka rzecz prosta.

 Autorzy spoza Nowego Sącza to prof. Dr hab. Józef Brynkus z Uniwersytyetu Pedagogicznego w Krakowie, którzy dał nam szkic systemów oświatowych, które istniały na tym terenie przez minione 200 lat. Są też autorzy spoza Sącza, ale związani ze szkołą, gdyż są jej absolwentami, ale mieszkają na co dzień w Krakowie.


Pierwszy to Jerzy Giza, który w książce zajął się tym, czemu poświęcił wiele lat - wątkiem wojskowym, czyli gimnazjalistami w wojskowych mundurach. Drugim autorem jest Tomasz Podgórski, który zresztą w historii szkoły zapisał się tym, że został pierwszym laureatem ogólnopolskiej olimpiady. Dzięki niemu powstał wątek wspomnieniowy, gdyż opisuje swe szkolne lata. Uzupełniłem jeszcze wszystko o biogramy, wykazy, spis treści i literaturę.

- Wśród absolwentów „Długosza” jest jeden, który został błogosławionym…
- A nawet świętym. Szkoły, jak się zdaje, nie ukończył, ale potwierdziliśmy, że się w niej uczył. To Maksym Sandowycz, znany jako Maksym Gorlicki. Zamordowany podczas pierwszej wojny światowej, został wyniesiony na ołtarze polskiego Kościoła prawosławnego. Uczy się w naszej szkole także ojciec Józef Andrasz, który jest kandydatem na świętego…

Awanturników też jednak nie brakowało…
- W szkole uczył się przecież Bolesław Wieniawa-Długoszowski, legenda II Rzeczpospolitej, o którym mówiło się, że nie miał kłopotów z alkoholem, bo alkohol nie stanowił dla niego żadnego problemu; człowiek znany z romansów i rozkochiwania w sobie kobiet. Mamy też postać równie ważną, profesora Stanisława Strońskiego; mam tu na myśli jego rolę publicysty.

To on ukuł w swoim tekście pojęcie „cudu nad Wisłą”, potem napisał artykuł, który rozpętał nagonkę przeciwko Gabrielowi Narutowiczowi, która skończyła się śmiercią prezydenta, po której znów napisał tekst, którego tytuł w podobnych okolicznościach jest często przywoływany: „Ciszej nad tą trumną”…

Gdzie można nabyć książkę?
- Książka jest dostępna w bibliotece szkolnej „Długosza”, gdzie można ją otrzymać w zamian za darowiznę w wysokości 50 zł na rzecz Towarzystwa Absolwentów i Przyjaciół I Gimnazjum i Liceum im. Jana Długosza.

[email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik