Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 1 marca. Imieniny: Albina, Antoniny, Radosławy
31/01/2024 - 07:05

Rafał Skąpski: moja trylogia to wehikuł czasu; hołd oddany babci Zofii

„Dziwne jest serce kobiece…t. 3. Wspomnienia z Ząbkowic i Krakowa” to ostatnia część trylogii Zofii z Odrowąż-Pieniążków Skąpskiej - książka, opracowana przez jej wnuka Rafała Skąpskiego. Publikacja została najlepszą „Książką o Sądecczyźnie” i otrzymała Nagrodę im. ks. prof. Bolesława Kumora 2023”.

Nagroda została wręczona Rafałowi Skąpskiemu podczas uroczystej konkursowej gali, która odbyła się w Pijalni Głównej w Krynicy – Zdroju.

Przeniósł pan historię rodziny Skąpskich, spisaną piórem pana babci na karty książki. Trzytomowej. Ma pan poczucie, że być może wypełnił pan Jej wolę. To chyba taki książkowy wehikuł czasu…
- Też mam takie poczucie. Utwierdziłem się w nim w momencie, kiedy natknąłem się w zapiskach mojej babci Zofii z wiosny 1951 roku na stwierdzenie: „Da dobry Bóg, że może kiedyś te moje zapiski któryś wnuk przeczyta i ożywi”.

I stało się…
- Ma pani rację. Symboliczne jest to, że ja się wiosną 1951 roku urodziłem. To znamienne. Więc w jakimś sensie był to rodzaj tego szczególnego impulsu, który zaistniał i pewnego rodzaju zobowiązania dla mnie, chociaż to zobowiązanie przeczytałem pod koniec mojej pracy redakcyjnej.

Nie bez kozery pokusiłam się o stwierdzenie, że jest to taki wehikuł czasu. Tą wspaniałą trylogię, którą kapituła XII konkursu o Nagrodę im. ks. prof. Bolesława Kumora uhonorowała prestiżową nagrodą, pana babcia Zofia pisała przez 60 lat. To zapisanych maczkiem dwadzieścia jeden stukartkowych zeszytów pismem, które w wielu miejscach było pismem archaicznym…

- Pismo babci było przede wszystkim bardzo nieczytelne. Bardzo trudne do odczytania. Oczywiście z biegiem czasu, z biegiem przybywających jej lat, coraz trudniejsze do odszyfrowania. Ręka babi z wiekiem zaczęła inaczej pisać. Wspomnienia babci najpierw zacząłem czytać. Potem postanowiłem wrócić się do początku wspomnień i przepisywać je do komputera z myślą, że to powinni przeczytać członkowie naszej rodziny. Tej najbliższej i dalszej.

Przyznam się, że praca nad wspomnieniami mojej babci, była impulsem mojej żony. Ona czytając te wspomnienia stwierdziła, że te są tak ciekawie napisane, że pewnie zainteresują też osoby spoza naszej rodziny. I tak to się zaczęło!

Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska była według mnie kobietą ponadczasową. Nie mieściła się w ramach epoki, w której żyła. Nie odnosi pan takiego wrażenia?
- Zawsze miałem takie odczucie. Z przekazów rodzinnych wiedziałem jaka była kobietą. Wiedziałem o jej niezwykłości, nietuzinkowości. Była osobowością, ale lektura wspomnień, które pozostawiła, utwierdziła mnie w tym całkowicie. To była osoba, która wyprzedzała swój czas. Ona wychodziła z pewnych ram przypisanych wówczas kobiecie.

Moja babcia była bardzo aktywna i samodzielna. Odnoszę nawet wrażenie (z pierwszego tomu wspomnień), że mimo tego, że momentami poddawała się pewnym sugestiom, poddawała się zdaniu swojego męża, to z tomu na tom, czyli z roku na rok, stawała się coraz bardziej samodzielna, coraz bardziej ambitna.

W tomie drugim (pomorskim) jest już społecznie bardziej aktywna od mojego dziadka. Tak więc moja babcia wykraczała poza epokę, w której żyła, wyprzedzała swój czas. Bez dwóch zdań.

Czy pana babcia była współczesną feministką?
- Oczywiście, byłem pytany na wielu spotkaniach czy moją babcię można określić współczesną feministką. Moim zdaniem - nie. To był, powiedziałbym feminizm konserwatywny, ale jednak postępowy.

Pana babcia miała też swoje zdanie w wielu rzeczach?
- Oczywiście, że tak. Jak wynika z jej wspomnień i nielicznych moich kontaktów z nią, miała to swoje zdanie do końca.

Ostatni tom przenosi nas i lokuje pana rodzinę w czasy bardziej współczesne, już po II wojnie światowej. Jest on dopełnieniem dwóch wcześniejszych tomów. Czym dla pana była praca nad tym dziełem jej życia?
- Jak już wspomniałem z moją babcią miałam może kilka razy kontakt. Tak się ułożyły relacje, miejsce zamieszkania, że tego kontaktu nie było dużo. Poznawałem babcię poprzez jej wspomnienia, poznawałem nie tylko jej powszedni dzień jej życia, ale także jej charakter, jej bardzo szerokie zainteresowania. W tych wspomnieniach natrafiałem też na informacje, których mi zabrakło – informacje o dzieciństwie mojego ojca. To było dla mnie niesłychanie istotne. O jego dzieciństwie spędzonym nota bene tu właśnie na Sądecczyźnie.

A babcia to wspaniale utrwaliła…
- Babcia utrwaliła to rewelacyjnie. Była to potrzeba pewnej wiedzy o sprawach rodzinnych, których mi brakowało. Potem dopiero pojawiło się wrażenie, że to jest pewien dokument i pewna nienachalna lekcja historii przekazana przez moją babcię, która opisała swoją rodzinę, swoje przeżycia na tle wielkiej historii.

Wielkie postaci historii Polski pojawiają się w jej wspomnieniach tylko wtedy, gdy ona albo ktoś z rodziny otarł się o te postaci. Powiem szczerze, że bardzo interesuję się ostatnim stuleciem, więc to było dla mnie bardzo poznawcze.

Co panu dała praca nad tymi wspomnieniami?
- Te wspomnienia dały mi okazję do odnalezienia wielu nieznanych informacji o koligacjach – czy to czysto rodzinnych czy towarzyskich. Babcia opisywała osoby z imienia i nazwiska, czasem tylko z nazwiska.

Powiem szczerze, że zaczynałem pracę niemal detektywistyczną, aby dotrzeć do informacji kim rzeczywiście była dana osoba, kim była jej rodzina. Dotarłem do wielu potomków osób pojawiających się w babcinych wspomnieniach. To były niezwykłe przeżycia.

Tutaj, w Brzeznej odwiedzałem m.in. Zofię Kmiecik, panią, do której rodziców moja babcia, przyjeżdżała już po wyjeździe z Sądecczyzny. Były to dla mnie niezwykłe doznania poznawcze i towarzyskie. Bardzo emocjonalny czas.

Cała rozmowa z Rafałem Skąpskim można będzie przeczytać w lutowym numerze miesięcznika „Sądeczanin”. ([email protected], fot. IM.) © Materiał chroniony prawem autorskim.









Dziękujemy za przesłanie błędu