Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 11 maja. Imieniny: Igi, Mamerta, Miry
29/04/2021 - 14:45

Totalne zaskoczenie! Takiego piwa Browar Pilsweizer z Grybowa nigdy nie nawarzył

Jak każdy Słowak urodził się z kuflem w ręku, ale złoty trunek warzy u nas w grybowskim browarze Pilsweizer, który kupił piętnaście lat temu. Andrej Chovanec warzy piwo z miłością i uwielbia eksperymentować ze smakami. Najnowsze eksperyment, może niektórych totalnie zaskoczyć.

Z Andrejem Chovancem, dyrektorem marketingu oraz współwłaścicielem Browaru Pilsweizer rozmawia Jagienka Michalik

Jak niesie wieść w całym regionie podobno szykuje pan dla fanów złotego trunku niespodziankę na majówkę. W sklepach pojawi się zupełnie nowe piwo. Czym nas pan znowu zaskoczy?
-
Tym razem piwem bezalkoholowym pod nazwą Pilsvar Zero Alko. W pierwotnych planach miało się pojawić na rynku w lecie, potem jesienią, ale było koło niego tyle roboty, że nie daliśmy rady. Ale jak się mówi, lepiej późno niż wcale.

Pan, który jak każdy Słowak, urodził się z kuflem w ręku, zabrał się za produkcje bezalkoholowego piwa. Nie wierzę!
-Już od dawna nosiłem się z tą myślą. Po co to robię? Żeby ludzie, którzy nie znoszą lub nie mogą pić alkoholu, spróbowali o co właściwie chodzi w piwie.

Ale czy to jest jeszcze piwo?
-
Wiem, że niektórzy tak mówią, ale chodziło mi właśnie o zbalansowanie smaku do takiego stopnia,  żeby jak najbardziej do smaku prawdziwego piwa się zbliżało. Żeby w nim nie było tego posmaku zgubionego alkoholu. Mam nadzieję, że nam się to udało i ludziom się spodoba.

Ale pewnie nie ograniczył się pan z nowościami do tych, którzy piwa nie lubią albo nie mogą pić, tylko ma pan też w zanadrzu niespodziankę dla prawdziwych piwoszy.
-
Ta niespodzianka już była jesienią. Wprowadziliśmy jeszcze smakowy rodzaj naszego ciemnego piwa Pilsvar z Calamansi. Dodaliśmy do niego sok z egzotycznej, tajlandzkiej cytryny, który się świetnie komponuje w połączeniu z ciemnym piwem. 

To brzmi naprawdę intrygująco!
-
Ale to nie wszystko. Jest jeszcze jeden nowy gatunek, który na sklepowe półki trafił w zimie. Pilsvar British IPA matka i klasyka piw górnej fermentacji z brytyjskich chmieli o ekstrakcie 14 Blg i zawartości alkoholu 5,5 procent.

A więc nie ustaje pan w swoich piwnych eksperymentach, które tak bardzo pan lubi.
-
Nowe piwa, tak jak wszystkie, są wynikiem wspólnej pracy załogi browaru, ale zawsze mówię, że jest też w tym kawałek z mojego serca.

I nie stracił pan serca i zapału w tej pandemicznej beznadziei?
-
Te nasze piwne nowości, to dowód na to, że się tej beznadziei nie poddajemy.  No i warzyliśmy to piwo na pociechę dla ludzi w trudnych czasach koronazarazy.  

No właśnie. Czasy są trudne przede wszystkim dla przedsiębiorców. Wyprodukować to jedno, ale piwo trzeba jeszcze sprzedać i na tym zarobić.  Ostatnio browar Pilsweizer wszedł do sieci Kaufland. Czy to znaczy, że ze swojego matecznika, jakim jest Małopolska, rusza pan teraz na podbój całego kraju?
-
Na razie to początek. Dostarczamy piwo do dziewięciu Kauflandów w Małopolsce,  ale oczywiście sprzedajemy  nasz złoty trunek i do innych regionów Polski.

A czym pan podbija serca klientów tej dużej siedzi dyskontów?
-
To trzy piwa: Pilsvar Góralskie, Pilsvar Grybów i Pilsvar Lach.

No i jak idzie? Czy są już pierwsze wyniki sprzedaży?
-Odpowiem dyplomatycznie, że jesteśmy dopiero na początku współpracy. Zobaczymy jak nam razem pójdzie. Ale muszę też wspomnieć o współpracy z siecią Biedronka, do której dostarczamy już od roku piwo Pilsvar Grybów, czasami Pilsvar Góralskie i Pilsvar Lach. I to do dwóch magazynów centralnych w Wojniczu i Krakowie.  Nasze piwo można kupić w blisko 250 sklepach w Małopolsce i na Podkarpaciu. Ta współpraca pomogła mi w zimowych, covidowych czasach.

Skoro zdecydował się pan na współpracę z dwoma wielkimi handlowymi sieciami, to musi się pan też mierzyć z konkurowaniem z piwnymi gigantami, którzy od lat sprzedają swoje piwa z dyskontach i osiągają już efekt skali. Jest trudno?
-
Bardzo trudno. Giganci to inna liga. Pokazują to nam, małym lokalnym browarom,  zwłaszcza teraz, w trudnych czasach koronakryzysu,  kiedy  toczy się ostra walka o klienta.  Dowodzi tego choćby promocja dużego browaru:  „do każdego kupionego piwa, drugie dostaniesz za darmo”. Ja na coś takiego absolutnie nie mogę sobie pozwolić. I tu widać,  ile ich kosztuje wyprodukowanie jednego piwa i ile na nim zarabiają. 

Ale za to Browar Pilsweizer z Grybowa ma ogromny potencjał. Coraz bardziej jest widoczna zmiana trendu wśród polskich konsumentów, którzy latami zalewani piwem z wielkich, zagranicznych koncernów, zwrócili się ku lokalnym browarom, lepiej radzącym sobie w podążaniu za gustem piwoszy.
-To prawda i w tym cała nadzieja. Piwa
Pilsvar wygrywają z koncernami swoją jakością i tradycyjną klasyczną, a nie masową produkcją. My stosujemy tylko surowce najwyższej jakości i źródlaną wodę ze studni głębinowych. Nie dodajemy żadnej chemii i utrwalaczy, które przyspieszają proces produkcji.

Bo piwo trzeba długo warzyć z miłością w kadziach,  a nie taśmowo produkować? 
-
Bardzo nam zależy na czasie, żeby go nie skracać. U nas warzenie jednej warki 180 hl piwa trwa 12 godzin. Prawdziwa fermentacja w kadziach,  alkoholizacja, trwa od jednego do trzech tygodni i prawdziwe dojrzewanie piwa w tankach leżakowych trwa od trzech do dwudziestu tygodni. To wymaga bardzo dużo pracy i wysiłku w porównaniu z koncernem, gdzie wyprodukowanie piwa trwa czterdzieści osiem godzin. Dobrze czytacie, tak olbrzymia jest różnica.

To jak różnica między złotem a tombakiem! Warto zainwestować w złoto, a do tego jeszcze dodać konsumencki patriotyzm, który tak jak małe browary, staje się ostatnio bardzo modny. (jagienka.michalik@sadeczanin.info) fot. Browar Pilsweizer z Grybowa

Artykuł sponsorowany







Dziękujemy za przesłanie błędu

SĄDECZANIN ROKU 2020