Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 30 października. Imieniny: Augustyny, Łukasza, Urbana
31/08/2020 - 14:35

Sądecka młodzież jest trudna? A może to dorośli mają problem...

Trzeba pozwolić, aby to młodzież prowadziła nas przez swój świat. Przyjmowanie, że wiemy więcej od nich, jest niesłuszne. O współpracy z młodymi ludźmi i o tym, jak do nich dotrzeć rozmawiamy z dyrektorem programowym krakowskiego Teatru Nowego Proxima, Tomaszem Kireńczukiem, który pracuje z sądecką młodzieżą.

Archiwum teatralne

Krytyk teatralny, dramaturg, kurator projektów artystycznych i dyrektor programowy krakowskiego Teatru Nowego Proxima – to dopiero początek długiej listy doświadczeń zawodowych Tomasza Kireńczuka. Swoją pasją dzieli się z młodymi ludźmi. Razem z Daną Bień, jest kuratorem projektu Be Brave – młodzi w kulturze, skierowanego do uczniów klas 7 i 8. W tym roku będą tworzyć film z młodzieżą z Nowej Wsi z gminy Łabowa.

Zobacz również: Zgrana Paka z Łabowej ma swoje miejsce [WIDEO]

Choć współpraca z młodymi ludźmi wydawałaby się prosta i przyjemna, nie zawsze tak jest. Co ciekawe, to nie wina uczniów, ale czasem dorosłych, którzy swój pryzmat postrzegania świata narzucają młodzieży. Tomasz Kireńczuk opowiada nam o tym, co jest najważniejsze i na co powinniśmy zwracać uwagę, próbując dotrzeć do młodych ludzi.

Nazwa projektu „Be Brave” nie nawiązuje do teatru, a do zdobywania odwagi.

W projekcie chodzi przede wszystkim o to, aby młodych ludzi nauczyć współpracy, ale też dać im szansę zabrania publicznie głosu na tematy dla nich ważne. Naszym zadaniem jest stworzenie młodym ludziom warunków, w których będą mogli stworzyć swoją własną opowieść.

Czyli młodzież nie przychodzi na gotowe?

Nie dajemy im gotowego scenariusza i nie stawiamy ich w roli odtwórców. Sami określają problem, jaki chcą poruszyć, a później układają własny scenariusz. Dajemy im narzędzia, wsparcie artystów, profesjonalny sprzęt i fachowców, którzy zajmują się produkcją filmową. Uczniowie sami przydzielają sobie role na planie. Nagrają krótkometrażowy film samodzielnie.

Nie wszyscy będą aktorami?

Nie każdy musi zagrać w tym filmie, bo wiadomo, że część dzieciaków niekoniecznie będzie chciała. Jest jednak wiele funkcji, które mogą spełniać na planie. Ktoś będzie się zajmował makijażem, inny będzie odpowiadał za oświetlenie i dźwięk, ktoś będzie operatorem kamery, kierownikiem produkcji, scenografem lub kostiumografem. Wydaje mi się, że to jest dla nich doskonała okazja, aby sprawdzić się w rolach, których na co dzień nie mają pewnie możliwości pełnić.

W poprzednich edycjach efektem końcowym również było nagranie filmu?

W projekcie „Be brave – młodzi w kulturze” staramy się regularnie zmieniać narzędzia ekspresji. Zaczynaliśmy od murali, robiliśmy spektakle teatralne, tworzyliśmy strefy uczniowskie w szkołach, które były projektowane i wykonywane przez uczestników projektu. Od poprzedniego roku nagrywamy filmy.

Warsztaty Be Brave. Archiwum teatralne

Czy młodzieży udało się pana zaskoczyć?

Tak. Właściwie to każda grupa mnie zaskakuje swoją kreatywnością, pomysłowością i zaangażowaniem. W poprzednim roku na przykład uczniowie szkoły z Tylmanowej chcieli zwrócić uwagę na problem przemocy w szkole. Nie tylko tej fizycznej. Stworzyli więc film „Dolina Niktów”. Opowiadał on o dyskryminowanych w szkole Niktach, którzy jednocząc się zaczynają zmieniać sytuację, w której się znaleźli, znajdują siłę do przeciwstawienia się agresji.  

Poruszyli bardzo poważny problem...

Dokładnie. Ten program pokazuje, że jeżeli traktujemy młodych ludzi po partnersku i dajemy im szansę, żeby powiedzieli o tym, co jest dla nich istotne, to prawdopodobnie będziemy bardzo zaskoczeni tym, co mają nam do opowiedzenia i tym, jak patrzą na rzeczywistość. Z naszych doświadczeń wynika, że młodzi ludzie nie kalkulują, są bardzo autentyczni i chcą być słuchani.







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)