Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 25 października. Imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora
17/03/2017 - 21:35

Lucjan Kantor: Nigdy nie zaszkodziłem Sandecji! Oświadczenie

„Przez kilka lat pracy nigdy nie zaszkodziłem klubowi, wiele razy pomogłem i byłem za to chwalony przez delegatów meczowych, a także Sandecja zbierała bardzo pozytywne oceny za moją pracę, co ogłaszano na zebraniach i szkoleniach w Polskim Związku Piłki Nożnej” – pisze w oświadczeniu Lucjan Kantor , które dzisiaj trafiło do naszej redakcji.

Jest to  odpowiedź na oświadczenie firmy VIP Security System sp. z o.o. z Łącka, opublikowane 16 marca, a w tle  umowa agencji ochrony z Sandecją na zabezpieczanie meczów ligowych na stadionie przy ul. Kilińskiego.   

Przeczytaj też: Race przerzucono przez płot. Oświadczenie agencji ochrony

Poniżej oświadczenie L. Kantora.

**

Oświadczenie

Postanowiłem napisać to oświadczenie, ponieważ jestem zbulwersowany faktem, iż z premedytacją rzucono na mnie skandaliczne oskarżenia i zrobiono to publicznie, na łamach mediów.

Co prawda ze strachu przed konsekwencjami prawnymi osoba, która napisała te oszczerstwa nie posłużyła się moim nazwiskiem, aczkolwiek pełniłem funkcję kierownika ds. bezpieczeństwa w klubie Sandecja nieprzerwanie przez około 8 lat. Samo przytoczenie tego stanowiska w artykule wskazuje więc jednoznacznie tylko na moją osobę. 

Wbrew temu co w swoim oświadczeniu próbował przekazać przedstawiciel VIP Security, moja współpraca z klubem nie zakończyła się przez niską jakość świadczonych przeze mnie usług, ale na skutek specjalnych ustaleń z agencją, która najprawdopodobniej obawiała się konieczności dopasowania do wysokich standardów, jakich wymagałem od służb ochrony.

Pomimo wcześniejszych zapewnień ze strony władz o chęci kontynuowania współpracy i oddelegowaniu mnie na cykliczne szkolenia oraz specjalistyczne badania, co wiąże się z kosztami dla klubu, postanowiono w ostatniej chwili się z tego wycofać.

O tym, że zdecydowano nie przedłużać ze mną umowy na kolejna rundę rozgrywek dowiedziałem się od osób trzecich, a następnie potwierdziłem to w klubie, wcześniej nikt mnie o zaistniałym fakcie oficjalnie nie poinformował.

Nie odebrałem tego jednak negatywnie, wręcz przeciwnie podszedłem do tematu ze zrozumieniem i zaoferowałem nieodpłatnie swoją pomoc.

Zaproponowałem zarządowi klubu, że będąc na meczach chętnie się do czegoś przydam, wykorzystując wieloletnie doświadczenie oraz wiedzę praktyczną, aby dla dobra Sandecji koordynacja pracy służb ochrony była na wysokim poziomie.

Przekazano mi, iż zarówno klub, jak i agencja ochrony nie są zainteresowane takim rozwiązaniem, stąd też temat odpuściłem. Oczywiście wydało mi się kontrowersyjne, dlaczego ktoś nie chce skorzystać z całkowicie darmowej pomocy przy organizacji meczów, ale przecież to nie ja odpowiadam za bezpieczeństwo i to nie ja będę musiał martwić się ewentualnymi konsekwencjami.

W tym roku nie byłem jeszcze na meczu ligowym, nie pojawiam się również zbyt często w siedzibie klubu. Dziwią mnie zatem oskarżenia, jakobym rzekomo miał możliwość niepostrzeżenie wykraść umowę, w całości skopiować i tajemniczo przekazać ją do mediów. Przecież to jest niepoważne.

Przez kilka lat pracy nigdy nie zaszkodziłem klubowi, wiele razy pomogłem i byłem za to chwalony przez delegatów meczowych, a także Sandecja zbierała bardzo pozytywne oceny za moją pracę, co ogłaszano na zebraniach i szkoleniach w Polskim Związku Piłki Nożnej.

Przykre jest więc to, że teraz ktoś próbuje swoje niepowodzenia i problemy tuszować oczerniając mnie. Powyższe oświadczenie jest moim stanowiskiem w sprawie, w którą ktoś próbuje mnie wmieszać. Mam nadzieję, że zakończy ono mój niezamierzony udział w tej medialnej rozgrywce.

LUCJAN KANTOR

fot. archiwum "Sadeczanina"







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)