Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 30 maja. Imieniny: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama
08/05/2022 - 10:35

Awantury, kłótnie i zdrady. Czy w Nowym Sączu czeka nas rozwodowe tsunami?

Czy czeka nas fala rozwodów? Taki czarny scenariusz jeszcze na początki roku kreśliły niektóre kancelarie adwokackie, na które szturm przypuścili skłóceni małżonkowie pragnący zakończyć wspólne życie. Podzieliła ich pandemia. Dla wielu polskich rodzin lockdown okazał się zbyt trudnym egzaminem. Czy rzeczywiście koronawirus może wywołać, także i w Nowym Sączu, rozwodowe tsunami?

Przez Polskę przetoczy się fala rozwodów. Do tych odłożonych wiosną ubiegłego roku z powodu lockdownu, dochodzą teraz rozstania z powodu życia „w zamknięciu” w czasach pandemii. Kancelarie adwokackie od stycznia notują wzrost liczby spraw rozwodowych. W tym roku może ich być nawet dwa razy więcej. Ten czarny scenariusz kilka miesięcy temu na łamach serwisu kancelaria.obligo.pl kreślił adwokat Stanisław Zawadowski.

- Pandemia okazała się zbyt trudnym egzaminem dla wielu polskich rodzin. Lęk przed chorobą, napięcia spowodowane strachem przed utratą pracy, ucieczki w alkohol czy narkotyki, w końcu wspólne zamknięcie w czterech ścianach z powodu delegacji do pracy w domach – to wszystko w wielu rodzinach zrodziło konflikty, awantury, kłótnie, zdrady, a finalnie jedno lub obustronną decyzję o przerwaniu związku – wskazywał Zawadowski.

Czytaj też Od tych wyliczeń można dostać zawału. Wzrost rat kredytów o ponad 100 procent!

W jego ocenie, wzbierającą falę powiększą rozwody, które wiosną ubiegłego  roku małżonkowie odłożyli z konieczności, z powodu obostrzeń epidemicznych i  szoku wywołanego nowym zagrożeniem. - Teraz – gdy pandemia społecznie „okrzepła”, wszyscy się z nią nieco oswoiliśmy sądy pracują sprawniej – poróżnieni już przed pandemią małżonkowie wrócili do realizacji swoich planów. I po Nowym Roku zaczęli licznie, jak nigdy dotąd, odwiedzać adwokatów, aby rozpocząć nowe życie, już bez „drugiej połowy” – mówił prawnik.

Czy ziścił się ten  czarny scenariusz? Z danych uzyskanych z 46 sądów okręgowych wynika, że od początku stycznia do końca marca br. wpłynęło do nich prawie 19,9 tys. pozwów rozwodowych. To niemal tyle samo co w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy odnotowano ich 19 873, czyli o 16 mniej niż w pierwszym kwartale 2022 roku (19 889). Z kolei zestawiając tegoroczne dane i zarejestrowane na początku 2020 roku (prawie 19,3 tys.), widać wzrost o nieco ponad 3 proc./. Natomiast w porównaniu z trzema pierwszymi miesiącami 2019 roku (ponad 21,5 tys.) ostatnio nastąpił spadek o prawie 8 proc.

– Różnice w stosunku do trzech poprzednich lat są bardzo niewielkie. I nie oddają skali rozpadających się małżeństw w Polsce, jaką prognozowano w zeszłym roku w związku z nowymi doświadczeniami par zamkniętych w domach w wyniku pandemii - mówi radca prawny Małgorzata Sokołowska, specjalizująca się w sprawach rodzinnych.

- Obecnie wielu małżonków przechodzących kryzysy odkłada wnoszenie pozwów ze względu na kwestie ekonomiczne, w tym np. wspólnie spłacane i rosnące kredyty hipoteczne. Ponadto znaczna część osób obawia się kosztów związanych z wniesieniem sprawy do sądu. Trzeba pamiętać o tym, że w ostatnich dwóch latach niektórzy Polacy stracili swoje biznesy i musieli np. znaleźć nowe pomysły na życie. I na tym skupili swoją uwagę, odkładając sprawy osobiste na dalszy plan.

czytaj też Tego jeszcze nie było. Szykuje się rekordowa podwyżka płacy minimalnej 

Jak zauważa Michał Pajdak z platformy e-Psycholodzy, wspólne zawieranie umów hipotecznych, których jest kilka milionów w skali Polski, może ograniczać podejmowanie decyzji o rozwodach. W zeszłym roku było 2,5 mln aktywnych umów kredytowych, o czym informuje ekspert. I dodaje, że samodzielnie trudniej jest uzyskać kredyt mieszkaniowy, a nawet wynająć mieszkanie przy rosnących cenach najmu. Dlatego niestety część osób wciąż jeszcze podejmuje decyzje o wyborze partnera życiowego pod presją względów ekonomicznych, a także wymagań społecznych.

– Nadal niewielu Polaków, którzy przychodzą po porady prawne dotyczące rozwodu, pracuje wcześniej nad relacjami osobistymi, np. poprzez terapie czy mediacje rodzinne, inwestując w naprawę więzi. Niemniej mam wrażenie, że rośnie liczba osób, które poprzez szeroko dostępne warsztaty, webinary i kursy online czy dynamicznie rozwijające się internetowe grupy wsparcia, indywidualnie pogłębiają swoją wiedzę na temat przyczyn kryzysów w związkach, dostrzegając przez to sytuację, w jakiej same się znalazły. Jednak można się spodziewać, że w dużej mierze właśnie względy ekonomiczne, a nie chęć rozwoju w pielęgnowaniu bliskości, hamują liczbę pozwów – dodaje mec. Małgorzata Sokołowska.

Natomiast Michał Pajdak zwraca uwagę na to, że sukcesywnie spada ilość zawieranych małżeństw w Polsce. Jednak liczba wniosków rozwodowych utrzymuje się na podobnym poziomie rok do roku. Co więcej, rośnie wiek osób wchodzących w związki małżeńskie. Wybór partnera życiowego powinien być więc dojrzały, ale nie zawsze tak jest. Systematycznie rośnie odsetek urodzeń pozamałżeńskich. Jak podaje ekspert, obecnie co czwarte dziecko rodzi się w niesformalizowanym związku. A to wszystko oznacza, że w najbliższych latach liczba rozwodów będzie wykazywała procentowe wzrosty w stosunku do ilości zawieranych małżeństw.

 Czytaj też Oszuści wymyślili nowy przekręt. Okradają ludzi „na pocztową paczkę"

– Liczba rozwodów utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie od kilku lat. I raczej nic nie zapowiada, żeby jakoś drastycznie ich przybywało. Jak widać, nawet sama pandemia niewiele tutaj zmieniła. A już na pewno nie jestem skłonna uznać, że czeka nas plaga pozwów rozwodowych. Można pokusić się o prognozę, że w przyszłości będzie ich nawet nieco mniej, skoro coraz rzadziej są zawierane małżeństwa – stwierdza mec. Małgorzata Sokołowska. ([email protected])







Dziękujemy za przesłanie błędu