Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 22 lipca. Imieniny: Magdaleny, Mileny, Wawrzyńca
04/07/2018 - 13:55

Poeci Sądecczyzny: Maria Lebdowiczowa

Kiedy zwróciłem się do Marii Lebdowiczowej z prośbą o pomoc w zgromadzeniu materiałów o jej twórczości w związku z przygotowywanym szkicem do naszego cyklu, otrzymałem odręczny list, w którym autorka z właściwą sobie skromnością wyraża wątpliwość, czy zasługuje na miejsce wśród drukowanych dotąd Poetów Sądecczyzny. „Wszak nie jestem poetką – stwierdza – a tylko osobą piszącą”. Po zapoznaniu się z jej dorobkiem, a zwłaszcza z tomem W mojej krainie (2008) oraz z licznymi wierszami rozsianymi po różnych antologiach i czasopismach regionalnych, jestem przekonany, iż zawarte w tym liście wątpliwości nie są uzasadnione.

Maria Lebdowiczowa, z domu Pióro, urodziła się w 1934 roku w Nawojowej. Jej całe życie zawodowe związane jest z Piwniczną. Tutaj przez wiele lat uczyła języka polskiego, była też zastępcą dyrektora szkoły do spraw wychowawczo-opiekuńczych. Bogata jest lista jej dokonań na rzecz kultury regionu, jak np. wiele lat pracy w amatorskim teatrze w Piwnicznej, współdziałanie z Muzeum Regionalnym Towarzystwa Miłośników Piwnicznej, redakcja i korekta tomików wierszy piwniczańskich poetek, a przede wszystkim założenie wraz z mężem w roku 1991 gazety „Znad Popradu”, której przez kilka lat była redaktorem naczelnym, a następnie członkiem zespołu redakcyjnego, a także współudział w licznych wydarzeniach kulturalnych w Piwnicznej,  m.in. w konkursie poetyckim Sen o Karpatach, w Międzynarodowych Spotkaniach Poetów, Muzyków i Plastyków Gór w Piwnicznej, w konkursie poetyckim Wrzosowisko.

Opublikowała sześć książek, a mianowicie: Rzeka z miasteczkiem w tle (Piwniczna Zdrój 2003), Dawni piwniczanie: słownik biograficzny (Piwniczna Zdrój – Nowy Sącz 2008, współautor Eugeniusz Lebdowicz), W mojej krainie. Wiersze (Piwniczna – Nowy Sącz 2008), Skarby Kicarzy. Legendy i opowieści na motywach piwniczańskich gadek (Piwniczna Zdrój – Nowy Sącz 2008), Stanisław Pióro „Emir”. Wspomnienia rodzinne (Nawojowa – Piwniczna – Nowy Sącz 2012), Z ludu i dla ludu. Proboszczowie parafii w wiekach XV–XXI i powołani z Piwniczańskiej Ziemi (Piwniczna Zdrój 2013). Jest również współautorką innych publikacji, m.in. Studia i szkice z dziejów miasta 1772–1998. Monografia Piwnicznej (1997), Profesor Szymon Kopytko 1879–1969 (2009), Bank Spółdzielczy w Piwnicznej Zdroju (2006), W krainie pieśni i tradycji. Legendy, śpiewy, obrzędy (2010), Wojna i okupacja w Piwnicznej i na Sądecczyźnie (2010), Kolory Nadpopradzia (2012), Dar pamięci (2013) oraz licznych tekstów drukowanych w czasopismach: „Almanach Sądecki”, „Gość Niedzielny”, „Znad Popradu”.

Na pytanie, skąd jej fascynacja poezją, odpowiada w rozmowie z Moniką Dziedziną i Pauliną Fabiś-Rychel. Dużą rolę odegrała jej matka, zauroczona zwłaszcza liryką romantyczną oraz szkoła, a zwłaszcza znakomita polonistka. „Poezją zafascynowana byłam od dawna – wyznaje. – Dość wcześnie zaczęłam pisać wiersze, które gdzieś tam leżały w szufladzie. A wiele z nich poszło do pieca. Teraz też jestem pod nieustannym wpływem poezji, ciągle czytam. Czytam polskich romantyków i współczesnych i myślę, że to widać w moich wierszach. Ponadto taką inspiracją jest również religia, Bóg, życie człowieka widziane w tym kontekście. Czasem jakieś wyjątkowe wydarzenie zrobi na mnie wrażenie, które mną wstrząśnie czy jakoś tak utkwi i tak, powiedzmy sobie, dobija się nieustannie do świadomości, bywa, że właśnie to staje się inspiracją” („Sądeczanin.info” 19.02.2016).

Twórczość pisarska, w tym również poetycka Marii Lebdowiczowej mieści się całkowicie w kategorii regionalizmu, jeżeli przyjąć definicję słownikową: „regionalizm (łac. regionalis = dotyczący okolicy) – tendencja w literaturze polegająca na zwrocie do tematyki kultury, języka określonego regionu” (Stanisław Jaworski, Podręczny słownik terminów literackich, Kraków 2001, s. 189). Autorka W mojej krainie jest bowiem bez reszty zafascynowana miejscem, z którym związana jest przez kilkadziesiąt lat, a mianowicie z Piwniczną, z doliną Popradu, z Sądecczyzną. Jest w pełnym tego słowa znaczeniu patriotką tego regionu, jego przeszłości, ludzi, którzy tę historię tworzyli, współczesności.

Związek poezji Marii Lebdowiczowej z regionem widoczny jest już w tytułach jej wierszy, w których raz po raz pojawiają się nazwy miejscowe, jak Kicarz, Brzozówki, Nawojowa, W Starym Sączu, W domu przy ulicy Kościelnej, Na ulicy Źródlanej. Przedmiotem refleksji poetyckiej jest tutaj najbliższe otoczenie autorki, miasteczko, jego ulice, rzeka Poprad, krajobrazy Beskidu Sądeckiego, ludzie, w tym najbliżsi (mąż, wnuki), wizyta papieża Jana Pawła II na Sądecczyźnie czy żołnierz wyklęty Stanisław Pióro „Emir” (Żołnierskie mogiły, Jeśli pytasz…).

W sensie artystycznym poezja Marii Lebdowiczowej nawiązuje do tradycji romantycznej i modernistycznej, a także liryki XX wieku, by wymienić Leopolda Staffa (Drzewa. Za Staffem) czy Józefa Czechowicza (Miasteczko. Mężowi – wiersz przekorny). Autorka nie sili się na jakieś eksperymenty językowe, na zbyt wyszukaną metaforę, w sposób naturalny, z wykorzystaniem tradycyjnych metod wierszowania wyraża swoje przeżycia, doznania i odczucia. To prosta, szczera poezja.

Maria Lebdowiczowa za swoją działalność na rzecz Sądecczyzny była kilkakrotnie wyróżniana. Otrzymała tytuł Honorowy Obywatel Piwnicznej, Srebrne Jabłko Sądeckie, odznakę honorową Zasłużony dla Ziemi Sądeckiej oraz nagrodę Starosty Nowosądeckiego. W 2007 roku nominowana w I Małopolskim Plebiscycie „Poza Stereotypem”, a w 2013 roku w konkursie literackim im. ks. prof. Bolesława Kumora „Sądecki Autor”.

Bolesław Faron

W mojej krainie

Gdzie jesteś, źródło?

Wędruję moją krainą potoków
do źródła w górach

staję nad brzegiem czystego strumienia
w pieśń się wsłuchuję milionów kropel
które w harmonii spadając po skale
nie płoszą ciszy leśnego ostępu

wędruję moją krainą strumieni
do źródeł górskich

przejrzystość wody łowię w sieć spojrzenia
w źródlane chłody spierzchłą dłoń zanurzam
i chłonę zapach wody lasu nieba...
a pieśń tajemna przestrzeni podziemnych
ogarnia serce wędrowca ku szczytom
wiecznym pragnieniem
i wieczną tęsknotą
do niezbadanej tajemnicy

Źródła

Kicarz

Rozsiadł się wygodnie nad doliną rzeki
wparł się odnogami w jej brzegi zakola
i siedzi jak władca na opocznym tronie.

Przegląda się w lustrze srebrnowodej rzeki
czy sosnowa broda dość gęsta i długa
a czapa bukowa odpowiednio ruda,

czy seledynowa przedwiosenną porą
w gamie zieloności w ciepłym słońcu lipca
złotawa gdy wrzesień w Beskidy zawita.

Zakochał się Kicarz w kopie Radziejowej
westchnieniami wiatru przesyła wyznania
ale góra tylko mgiełkami pozdrawia.
Nie splotą się nigdy świerków gałązkami
ni jodeł żywicą nie przywabią w cienie
nie spoczną w pachnących posłaniach polany.

Góra nad Popradem miasteczko ma w pieczy
uliczki rynek ratusz i cysternę
kościół z wieżami i dzwony niedzielne.

Rynek

W czworobok domów wpisywane dzieje
po bruku Rynku toczą się mijają
nieznane wcale biegnącemu dziecku
z lizakiem w rączce – radością istnienia.

Tędy kiedyś wozy zaprzężone w konie
kamienistą drogą przez Karpat granice
wiozły tam i stamtąd
dolin naddunajskich słoneczne winności
lub wydarte ziemi twardą ręką gwarków
potrzebne na pańskie i wieśniacze stoły
żup solnych skarby.

Dziś lekko i szybko asfaltem ulicy
mechaniczne konie pędzą tam lub stamtąd
w przestrzeń nadpopradzką dyszą spalinami
i miasteczka spokój niszczą bezpowrotnie.
Inaczej się toczy po asfalcie bruku
cyberhistoria zdyszana pośpiechem
gubiąca pamięć czasów co minęły
niezapisane w dysku komputera.

Tylko stary zegar nocą budzi echa
uśpione w kasztanach w Rynku przy cysternie.

Lato 2001

Stary cmentarz

Jarmarcznym gwarem wypłoszona cisza
Czai się w koronach kruchych starodrzewu

Codziennie wędruje ścieżką niedeptaną
czuwa nad snem wiecznym
przodków co odeszli
przyklęka w zadumie nad grobem zapadłym
wieczny odpoczynek zapomnianym szepcze
w zmurszałym kamieniu nagrobnym kapłana
litery imienia dłonią odszukuje
misterną gałązką w metalu wykutą
ramiona krzyża z litością oplata
nad grobem żołnierskim skrzydła rozpościera
chcąc chronić niewcześnie przed hukiem wystrzałów
co dla nich ostatnim był głosem na ziemi…
w zamyśleniu siada pod orłem kamiennym
śląc w niebo pacierze za dusze poległych

i modli się cisza nad kamienną płytą
nad mogiłą z krzyżem i grobem zapadłym
którego wnuk późny nawiedzić nie śpieszy

modli się cisza o spokój wieczysty
ludzi co tę ziemię uznawali własną
a mieli przez chwilę ziemskiego żywota...

o wiekuistą Światłość modli się dla zmarłych

Nie płoszcie ciszy
Starego Cmentarza

Jaskółka

Basi Paluchowej

Jaskółka
lotem chybkim
w błękitach znaczy szlak

w przestworza
coraz wyżej

szczęśliwy ptak

1988

Zegar u fary

Zachód obrysował kontur starych murów
starosądeckich kamieniczek w Rynku
gdzie lipy u studni w wieczornym pacierzu
dzienne sprawy miasta zawierzają niebu

w nocnej ciszy lata farny zegar dzwoni
czas miastu odmierza wybija godziny
na klasztornych murach – murach starej fary
rysami zaznacza lata i stulecia

słychać czasu kroki w nocnej ciszy lipca
jak się skrada cicho zaułkami ulic
pod domem Na Dołkach przystaje w zadumie
przez chwilę na Rynku gawędzi z lipami

i rusza w pośpiechu by zdążyć na miejsce
w chronologiczny porządek wszechświata
jeszcze tylko spojrzał w oczy nieboskłonu
co gwiazdom nad miastem każe czuwać nocą

A zegar u fary mierzy czas niezmiennie
z echami przeszłości o północy gwarzy

W Starym Sączu

W obręczy objęć Dunajca Popradu
miasto co dźwiga na swych murach wieki
tysiące zdarzeń w księgach zapisało
i pamięć ludzi co dzieje tworzyli
kryje w pergaminach kronik i annałów –
to miasto stare
młodości ramiona
w nową historię
w nową przyszłość niosą

Młodości strumień w poranki wrześniowe
nurtem w ulice w stare mury szkolne
dzwoni krokami i śmiechem beztroski
wiatrem przygnanej z wiosek Sądecczyzny
w zatęchłość murów w zacisza uliczek
śniących historię czasów przeminionych

Młodość buńczuczna kroczy uliczkami
w szacownych murach dorasta dojrzewa
dzień poczynając w półmroku kościoła
na jeden pacierz serdeczne westchnienie
chyli się młodość przed sądecką Panią

I Światło
wsączone przez świątynny witraż
w półmroczną aurę średniowiecznych murów
niepokorne myśli łagodzi rozjaśnia
na proste drogi z manowców sprowadza

Młodością płynie w wiek dwudziesty pierwszy
Stary Sącz młody na przekór metrykom
tu
Przeszłość z Przyszłością za pan brat pod rękę
starosądeckim spacerują Rynkiem

Maria Lebdowiczowa

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.





Dziękujemy za przesłanie błędu