Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 13 lipca. Imieniny: Danieli, Irwina, Małgorzaty
28/05/2020 - 16:20

"Miłość przenika twego Pickwicka"

Czy profesor Bralczyk ogląda komedie romantyczne? Kto komu dał czarną polewkę? Dlaczego Lucyna Kirwil nie zwraca się do męża „Juruś”? - To tylko kilka z pytań, na które odpowiedź pojawia się w książce.

(...).

LK: A flirt towarzyski pamiętasz? To też jest szczególny sposób wyznawania miłości.

JB: Ale tak niezobowiązująco. Każdy gracz miał karty, a na każdej listę zdań typu: „Mogę mieć nadzieję?”, „Przytul, uściskaj, ucałuj” czy „Nie zapomnę o tobie”. Zabawa polegała na tym, że się dawało drugiej osobie kartę i mówiło na przykład „siedem”. A pod siódemką było napisane „Żar duszę moją pali”. Ten, kto dostawał kartę, nie wiedział do końca - żart to czy jednak wyznanie. Zresztą podobnie było w walentynkowych wyznaniach, których nie można było podpisywać własnym imieniem. Dlatego Sam, bohater „Klubu Pickwicka” Dickensa wysłał pannie służącej walentynkę takiej treści: „Miłość przenika twego Pickwicka”. Ładnie to przetłumaczyli Górscy, prawda? A więc i tu, i we flircie była jakaś furtka, przez którą można było uciec. Bo przecież tylko tak napisałem, niewłaściwie to interpretujesz, to tylko żart. Ale i to szarpanie za warkocz, od którego zaczęliśmy, mogło być z miłości albo jednak ze zwykłej chęci dokuczenia.

Ten, kto wyznaje miłość, zostawia sobie drogę odwrotu?

JB: No tak. Bo co, jeśli zostanę odrzucony? Wtedy będę mógł się bronić, mówiąc, że tylko żartowałem. Albo że co innego miałem na myśli. A może to w ogóle nie ja pisałem?

Podobną funkcję ma powiedzenie „kocham” w wierszyku albo zapisanie wyznania w jakiś oryginalny sposób: na ziemi ułożone z patyków czy wyciśnięte lukrem na torcie. A nawet w obcym języku: I love you, Je t'aime, Ich liebe dich.

Najlepiej w wersji fonetycznej: żetem albo ajlawju.

JB: Takie wyznanie jest trochę strywializowane, a trochę użartowione. Odbiera deklaracji powagi. A żart jest przecież doskonałą odtrutką na tragizm.

I na lęk przed odrzuceniem.

JB: Właśnie. Bo kiedy taka miłosna deklaracja ze strony mężczyzny spotyka się z odrzuceniem, robi mu się przykro.

Oględnie mówiąc, przykro.

JB: Rzeczywiście. Niektórzy po takim nieodwzajemnionym wyznaniu chcieli się targnąć na swoje życie. Weźmy Gustawa w „Dziadach”. Albo Kordiana. (...)
 

Jerzy Bralczyk i Lucyna Kirwill w rozmowie z Karoliną Oponowicz "Pokochawszy", wydawnictwo Agora 2018

  Myślę, że najdłużej kocha się w kimś jego... TAJEMNICĘ 







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)