Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 14 kwietnia. Imieniny: Bernarda, Martyny, Waleriana
22/06/2022 - 08:00

Prowincja nie musi jeździć do Warszawy? Sącz to komunikacyjna kolejowa dziura

Ile to już czekamy na szybką trasę do Brzeska, która połączyłaby Nowy Sącz z autostradą A4? Ile lat czekamy na budowę trasy kolejowej Podłęże- Piekiełko, która skróciłaby podróż do Krakowa? Ciągle jesteśmy komunikacyjną czarną dziurą. Nawet prośby o dodatkowy, choćby jeden pociąg Intercity do Warszawy pozostają bez echa

Czym na razie karmieni są mieszkańcy Nowego Sącza? Obietnicami o wyciągnięciu z komunikacyjnej, czarnej dziury. Nowa droga do Brzeska, która ma stanowić szybsze połączenie z autostradą A4, ciągle pozostaje tylko na papierze, podobnie jak linia Podłęże-Piekiełko, która ma skrócić czas przejazdu po torach do Krakowa i Warszawy.

Kto chce się wypuścić dalej z naszej prowincji może liczyć tylko na własne auto, albo jazdę autobusami lub pociągami. Tych ostatnich nadal jest jak na lekarstwo, szczególnie jeśli ktoś  chce dotrzeć do stolicy, na co zwraca uwagę menadżer jednej z dużych sądeckich firm, który chce zachować anonimowość.

Czytaj też Skończyła się kadencja prezesa Konieczka w Newagu. Jest decyzja rady nadzorczej  

- Na przestrzeni ostatnich lat Nowy Sącz rozwija się dynamicznie pod względem ilości dużych i średnich przedsiębiorstw, czego mogą nam pozazdrościć niektóre, nawet duże miasta wojewódzkie. Z roku na rok obserwuję coraz większą potrzebę szybkich i komfortowych bezpośrednich pociągów pomiędzy naszym miastem a Warszawą.

- Podróżuję na tej trasie bardzo często biznesowo, ponieważ moi klienci przylatują lub mają siedziby swoich firm w stolicy, a podróż do Sącza zajęłaby im bardzo dużo czasu. Niestety muszę korzystać z samochodu, co aktualnie przeczy logice ekonomicznej i ekologicznej.

Jak dodaje nasz rozmówca, ten problem dotyka wszystkich sądeckich  menadżerów i przedsiębiorców, którzy coraz częściej jeżdżą do Warszawy na spotkania biznesowe, targi, na samoloty transkontynentalne czy po prostu turystycznie. Wszyscy skazani są na podróż autem, bo nie mają wyboru w postaci pociągu, który umożliwiłby im dotarcie do Warszawy  bez przesiadki, przed południem i powrót wieczorem lub kolejnego dnia.

- Woleliby zostawić samochód pod dworcem w Nowym Sączu, niż jechać nim aż przez pół Polski – zauważa pracownik sądeckiej firmy, choć przyznaje, że PKP Intercity w ostatnich latach rozwinęło ofertę na Sądecczyźnie.

Czytaj też Zła zmiana przyszła na jagielloński deptak do Nowego Sącza?

- Mamy pociągi TLK do Gdyni i weekendowy Intercity do Warszawy. Ale to wciąż nie jest oferta dla ludzi biznesu małego, średniego i dużego, ponieważ mało kto zdecyduje się na podróż do Warszawy pociągiem pospiesznym który jest na miejscu wieczorem albo Intercity w weekendy, który w tygodniu już nie kursuje... nikt z nas na poważnie nie rozważa dojazdu do Tarnowa samochodem czy pociągiem i przesiadki na przykład na Pendolino, bo to jest strata czasu i wciąż mało ekologiczne rozwiązanie. Tak samo pociągiem nocnym, który nie ma nawet wagonu sypialnego do Krynicy- wskazuje menadżer sądeckiej firmy.  

Nowy Sącz się rozwija, a komunikacja kolejowa się zwija? Nasz rozmówca przypomina, że dawniej kursował pociąg Express „Pieniny”, który dla mieszkańców Nowego Sącza był świetnym rozwiązaniem.

- Ale były to czasy, kiedy kolej borykała się z cięciami kosztów, ceny biletów odstraszały pasażerów, a rozpoczynające się wówczas unijne remonty wydłużały czas przejazdu. Teraz PKP ma do dyspozycji nowoczesny tabor, świetne oferty promocyjne nawet na ekspresy, a dzięki remontom pomiędzy Krakowem a Tarnowem taki pociąg mógłby osiągnąć naprawdę superczas przejazdu. Ludzie coraz bardziej lubią kolej, ale oczekują oferty dobrej jakości. Nie z przesiadkami z Pendolino na pociąg regionalny ani nie z połączeniami w ośmioosobowych wagonach – zauważa nasz rozmówca.  

- Warto także dodać, że pociąg Pieniny odjeżdżał wtedy z Nowego Sącza rano, w Tarnowie był łączony z wagonami z Przemyśla i docierał do Warszawy przed południem. Po południu pociąg wyjeżdżał z Warszawy, dojeżdżał do Tarnowa gdzie był dzielony na część do Przemyśla i Nowego Sącza. To rozwiązanie byłoby świetną alternatywą dla podróży samochodem i dla tych, którzy chcą na weekend przyjechać na Sądecczyznę jeszcze w piątek wieczorem. No bo mało kogo ciekawi dojazd do Nowego Sącza Intercity, który wyjeżdża z Warszawy w sobotę rano i jest na miejscu w środku dnia. 

Jak wskazuje menadżer sądeckiej firny, obecnie PKP stosuje dynamiczny system sprzedaży biletów. Oznacza to, że bilety na pociągi na przykład z Nowego Sącza do Krakowa można kupić już za 14 zł kupując bilet wcześniej! - Ten nowy od niedawna działający system liczenia cen sprawia, że nawet w regionie taki pociąg byłby superalternatywą dla uczniów i studentów, którzy z samego rana szybko, ale nie pociągiem regionalnym, chcą dotrzeć do Krakowa, a wieczorem także szybko i bez przesiadek wrócić. Obecnie rano są do dyspozycji tylko autobusy notorycznie tkwiące w korkach albo pociągi regionalne, których czas przejazdu pozostawia wiele do życzenia.

- Pociąg ekspresowy czy Intercity pomiędzy Nowym Sączem a Krakowem mógłby już teraz mieć bardzo fajny czas przejazdu, gdyby zatrzymywał się tylko w Grybowie, Ciężkowicach, Tuchowie i Tarnowie.  Już teraz widzę, że pociągi PKP Intercity z Nowego Sączą do Gdyni wożą bardzo dużo pasażerów właśnie do Krakowa czy Tarnowa.

Czytaj też Zła zmiana przyszła na jagielloński deptak do Nowego Sącza?

Czy takie argumenty przemawiają do zarządu PKP Intercity? Czy jest szansa na powrót codziennego połączenia ekspresowego między Nowym Sączem a stolicą? Te pytania skierowaliśmy do biura prasowego spółki.  

Ze względu na charakter terenu Sądecczyzny i sieci kolejowej w regionie, a także parametry techniczne infrastruktury, PKP Intercity nie planuje uruchamiania połączenia zbliżonego do dawnego, obsługiwanego pociągiem Pieniny –  wyjaśnia rzeczniczka Agnieszka Serbeńska.

- Czas przejazdu byłby zbyt długi, aby było ono atrakcyjne z punktu widzenia jednodniowego dojazdu na spotkania biznesowe. Poprawa oferty przewozowej dla Nowego Sącza będzie mogła nastąpić po wybudowaniu linii Podłęże – Piekiełko, która umożliwi istotne skrócenie czasu przejazdu między Nowym Sączem a Krakowem – dodaje Serbeńska.

Czyli wracamy do punktu wyjścia i czekamy na  sfinalizowanie inwestycji, która jak na razie jest na etapie przetargowej mitręgi  na modernizację istniejącej trasy Chabówka-Nowy Sącz. Wedle optymistycznego scenariusza pierwszy pociąg  linią Podłęże – Piekiełko pojedzie w  2026 roku. Do tego czasu, mimo „dynamicznego rozwoju” za który nas wszyscy chwalą, nadal pozostajemy komunikacyjną, czarna dziurą. ([email protected])







Dziękujemy za przesłanie błędu