Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 26 lutego. Imieniny: Bogumiła, Eweliny, Mirosława
15/11/2022 - 07:45

Czy jest między nimi zmowa cenowa na węgiel? Wzięli pod lupę składy opałowe

Łagodna jesień pozwoliła kupić nieco czasu tym, którzy jeszcze nie mają opału na zimę, ale idzie ochłodzenie i to już ostatni dzwonek, żeby kupić węgiel. W niektórych gminach dystrybucja tańszego surowca już się rozpoczęła. Ale są limity. Kto do pieca musi dołożyć więcej, jest skazany na wolnorynkowe ceny, które pod lupę biorą kontrolerzy inspekcji handlowej.

Można już składać wnioski na zakup węgla od samorządów. Jak informuje ministerstwo aktywów państwowych  spośród 2,5 tysiąca  polskich gmin zarejestrowało się  2,3 tys. które będą oferować  opał w cenie nie wyższej  niż 2 tys. za tonę.

czytaj też Dom i bankowe konto. Ile zarabia pani skarbnik na miejskiej posadzie

Limity na tani węgiel od samorządów

Łączny limit dla gospodarstw domowych wynosi 3 tony. Podzielono to jednak na dwie transze, 1,5 tony do końca grudnia tego  roku oraz 1,5 tony od stycznia 2023 roku.  Kto potrzebuje więcej, musi kupić węgiel na wolnym rynku. Na stronie internetowej cieplo.pl gdzie według nowych przepisów muszą być zarejestrowani  wszyscy sprzedawcy opału, cena tony grubego węgla w Nowym Sączu waha się od 3790 do 3800 złotych.  Za ekogroszek trzeba płacić od 3649 do 3990 złotych

Taka cena często przerasta tych, którzy popadli w energetyczne ubóstwo.  To dlatego na wniosek Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w całej Polsce ruszyły kontrole składów opałowych prowadzone przez inspekcję handlową.

Czy w polskich składach opałowych jest zmowa cenowa?

- Inspektorzy będą sprawdzać między innymi uwidacznianie cen przez sprzedawców oraz zaświadczenia o kraju pochodzenia – mówi szef Urzędu Tomasz Chróstny. - To pozwoli wyeliminować nieprawidłowości na etapie zakupu węgla przez konsumentów.

- Będziemy stanowczo reagować na każdy przypadek zmów cenowych, których skutkiem jest wzrost ceny węgla i tym samym kosztów ogrzewania domów.  Nie ma dla nas znaczenia wielkość zmawiających się podmiotów ani ich struktura właścicielska. Każdego przedsiębiorcę naruszającego przepisy potraktujemy tak samo surowo, aby zapewnić uczciwą konkurencję na rynku i ochronić konsumentów – dodaje  Chróstny i podkreśla, że teraz, kiedy węgla przybywa kontrola jest konieczna, żeby zadbać o prawidłowość mechanizmów rynkowych.

Zdaniem opozycji nie ma tu mowy o mechanizmach rynkowych. – Świadczy to tym, że wraca PRL i inspekcja robotniczo-chłopska,  której tym razem uosobieniem jest UOKiK, kontrolujący ceny regulowane -  mówił w wypowiedzi dla Wydarzeń telewizji Polsat poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Marek Sawicki.

Tomasz Chróstny wskazuje, że Urząd nie ma uprawnień do narzucania poziomu cen produktów oferowanych przez przedsiębiorców, a oddziaływać na nie może pośrednio, czyli poprzez wyeliminowanie niedozwolonych prawem praktyk i zwiększenie intensywności konkurencji na danym rynku. - W gospodarce wolnorynkowej przedsiębiorcy mają swobodę ustalania cen, ale  kontrolerzy mają badać, czy sprzedawcy nie umawiają się na ich zawyżania – argumentuje prezes UOKiK.

Jedna kontrola już była

Jeszcze w lipcu urząd wziął pod lupę 250 składów węgla jednak kontrola  nie wykazała, żeby dochodziło do zmowy cenowej. Wyniki tej rozpoczętej 14 listopada poznamy w styczniu, w szczycie sezonu grzewczego. Za zmowę cenową lub podział rynku grozi kara do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy za każdą z praktyk oraz do 2 mln zł na osoby zarządzające firmą, które są bezpośrednio odpowiedzialne za niedozwolone ustalenia. ([email protected]) fot.jm, zdjęcie ilustracyjne







Dziękujemy za przesłanie błędu