Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 28 października. Imieniny: Narcyza, Serafina, Wioletty
18/02/2016 - 12:45

Agroturystyka pada, bo właściciele przejadają dotacje

Suchej nitki nie zostawił na branży agroturystycznej Czytelnik, który przeczytał naszą publikację na ten temat. Twierdzi, że prawdziwych gospodarstw agroturystycznych jest naprawdę niewiele a reszta tylko bierze dotacje, które wydaje na remont domu a nawet nie ma przygotowania do prowadzenia podobnej działalności.

O kondycji agroturystyki w regionie pisaliśmy wczoraj w artykule Czy da się wyżyć z agroturystyki? Na granicy opłacalności Czytelnik, który przeczytał m.in., że gros właścicieli winy upatruje w tym, że w gminie nie ma trakcji, że nie ma infrastruktury turystycznej, wskazuje na zupełnie inne źródło problemu.

- Tak też było z branżą fotograficzną. Komuś się wydawało, że na weselach się krocie zarabia. Szedł do urzędu, czy był czy nie był fotografem i brał dotację na działalność gospodarczą. Kupował aparat, jakiś program do obróbki zdjęć, komputer. No i narobiło się fotografów od psiej boleści. Ceny dawali bardzo niskie, mieli wzięcie i wykurzyli z Nowego Sącza naprawdę dobrych fachowców. Proszę się zapytać w tych starszych zakładach, które się jeszcze uchowały. Z agroturystyką jest jeszcze prościej. Rejestrujesz działalność, bierzesz dotację i remontujesz chałupę, bo gość musi mieć komfort. Jak pomyślisz, to jeszcze na wybrukowanie podwórka wystarczy.  Potem pro forma dajesz ogłoszenie, że masz pokoje, tyle, że jak ktoś dzwoni to mówisz, że nie ma akurat miejsc.  A jak ktoś chce cię skontrolować, pokazujesz, że płaciłeś za miejsce reklamowe na portalu turystycznym. Po prostu ci biznes nie wyszedł – usłyszeliśmy od Czytelnika, który się przedstawił jako mieszkaniec Sądecczyzny i zastrzega jednocześnie, że to nie jedyna branża, w której tak jest. – To okazja czyni złodzieja. Problem w tym, że w tej sytuacji ci, którzy naprawdę chcą i mogliby podziałać giną z rynku. Czasy, w których komuś wydawać się mogło, że do działalności agroturystycznej, takiej z prawdziwego zdarzenia, wystarczy łazienka w pokoju i kilka kur za oknem i ładny widoczek dawno minęły. Teraz utrzymują się ci, którzy mają pomysł. Na przykład taka Villa Akiko. To nie Sądecczyzna, ale kobieta ma pomysł i go konsekwentnie sprzedaje. Albo gospodarstwa, które dodatkowo mają jazdę konną albo hipoterapię w dobrej cenie. Trzeba iść za potrzebami a te ciągle rosną. W każdej branży.

Po wzięciu dotacji działalność trzeba prowadzić przez rok.

ES [email protected]

Fot.: archiwum sadeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)