Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 6 lutego. Imieniny: Amandy, Bogdana, Doroty
28/04/2017 - 15:15

Czy Kamil się odnajdzie? Rozmawiamy z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim

Czy jest coś, co jasnowidz mógłby przekazać rodzinie, znajomym, przyjaciołom, poszukującym, coś, co mogłoby ułatwić odnalezienie 19-letniego Kamila Pierzchały? – Jestem w stałym kontakcie z rodziną Kamila, ale nie jestem upoważniony do tego, żeby coś więcej mówić – zastrzega Krzysztof Jackowski na wstępie rozmowy z Sądeczanin.info. Pytamy zatem: czy chociaż jest nadzieja?

Zobacz też: Zaginął Kamil Pierzchała. Na plecach ma tatuaż z napisem: wiara gwarancją wygranej

- Czy jest nadzieja? Wiele razy udało mi się trafnie określić gdzie, są zwłoki albo kogoś uratować. Na mojej stronie internetowej można zobaczyć informacje na ten temat. Każda sprawa jest inna. Tu jest jeden problem.

- Według mnie, człowiek zaginiony w momencie zaginięcia mógł być czymś odurzony i to mocno. W takich wypadkach jest to dla mnie duża trudność, powiem szczerze. Ponieważ człowiek wtedy inaczej reaguje, inna jest pamięć a jasnowidzenie jest czymś takim jak telepatia, czymś, co się czuje, a co pochodzi z pamięci danego człowieka.

- Rozumiem tragedię tych ludzi, robię co mogę. Wczoraj podałem pewne określenie, wysłałem mapę. Niestety ci państwo, bo jestem z rodziną w stałym kontakcie, obeszli te dwa miejsca, ale nikogo tam nie było. Dzisiaj dalej pracuję nad sprawą i dalej będę próbował. Sam mam mieszane nadzieje czy będę w stanie tutaj pomóc – opowiada jasnowidz.

Zobacz też: - Oddałabym życie za to, żebyś wrócił – mama zaginionego Kamila Pierzchały szuka go na własną rękę

- Bardzo istotną sprawą jest to, w jakim stanie był człowiek w momencie zaginięcia, w momencie gdy coś się stało – podkreśla.

- Dam pani taki przykład, z całkiem niedawna, to chyba nawet gazeta Fakt opisywała. Przed świętami Wielkiej Nocy, w Wołominie zaginęła 31-letnia kobieta. Z tego co się orientuję, to pracowała w galerii Wołomin i opuściła pracę, potem weszła do pojazdu i odjechała. Do pokonania od Wołomina do pewnej wsi miała 31 kilometrów. I proszę sobie wyobrazić, że szukano jej, znikła. Nie ma ani samochodu, ani jej.

- Ja wskazałem miejsce właśnie na tym odcinku 31 kilometrowym, w pewnej miejscowości, w pewnej wsi. Ale to nie była wieś docelowa, gdzie kobieta jechała, tylko po prostu wieś po drodze, gdzie wzdłuż drogi płynęła rzeka, taka zarośnięta, nieduża rzeka. I określiłem, że w tym miejscu właśnie kobieta robiąc jakiś niebezpieczny manewr - być może zobaczyła jakieś zwierzę na drodze a to był wieczór - chciała odbić kierownicą i niestety niefortunnie wpadła w poślizg a w następstwie wpadła do tej rzeki.

Dosłownie na drugi dzień po tym, jak wskazałem to miejsce na mapie, znaleziono tam zwłoki i wyłowiono samochód. Ale różnica w tej sprawie bardzo istotna, bo kobieta do samego końca była świadomym świadkiem tych zdarzeń.

Jasnowidz przyznaje też, że w ostatnim czasie ilość zaginięć młodych ludzi, mniej więcej w wieku Kamila, znacznie wzrosła.

Zobacz też: Zaginionego Kamila Pierzchałę szuka jasnowidz Krzysztof Jackowski. O pomoc poprosiła rodzina

- Mogę pani tak z autopsji powiedzieć, że niestety jest coraz więcej zaginięć młodych ludzi i to jest przerażające. Ja zajmuję się tym od trzydziestu lat, ale ostatnie dwa lata. to są sprawy, gdzie bardzo dużo młodych ludzi w dość dziwnych, czasami niepoważnych okolicznościach, ginie. Coś się tym ludziom złego dzieje i to jest niestety ogromna trauma dla rodzin. Naprawdę dużo tych spraw do mnie trafia.

Pytamy Krzysztofa Jackowskiego jak często rodziny godzą się już z najgorszym, ale chcą wiedzieć, co tak naprawdę się stało. Chcą wiedzieć już tylko, gdzie jest ciało bliskiego.

- To jest chyba w naturze każdego człowieka, zwłaszcza jeśli to osoba bliska ginie. Wówczas człowiek nie zastanawia się nad racjonalizmem tego wszystkiego. Wtedy najważniejsza zagadka, która w tej tragedii zawsze tkwi. W naszej psychologii to tkwi, zapisane jest to wewnątrz każdego człowieka, że jeśli już stało się coś złego, ale nasz bliski już jest pochowany na cmentarzu, to po części zwalnia nas to z martwienia się, pozwala zacząć po prostu dalej żyć.

ES [email protected] Fot.: Facebook Krzysztofa Jackowskiego 







Dziękujemy za przesłanie błędu