Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 11 listopada. Imieniny: Bartłomieja, Gertrudy, Marcina
17/08/2019 - 17:10

Pomóżmy odnaleźć skradzione klacze i źrebaka! [FILM, ZDJĘCIA]

Andrzej Woda, właściciel stadniny Klimkówka jest wstrząśnięty niespotykaną, można powiedzieć bezprecedensową kradzieżą swoich pięciu koni. – Jeszcze czegoś podobnego w życiu nie przeżyłem – mówi. On stracił pięć dorosłych klaczy, a jego kolega klacz i źrebię. Ma nadzieję, że konie się odnajdą. Wraz z ich właścicielami portal „Sądeczanin” apeluje o pomoc. Liczy się każda informacja o skradzionych zwierzętach.

Właściciele skradzionych koni ufundowali nagrodę w kwocie 10 tysięcy złotych. Osoby, które mają jakiekolwiek informacje na ten temat proszone są o kontakt z policją.

Przypomnijmy, że konie zostały skradzione z pastwiska w Kurowie znajdującego się nieopodal mostu.

- Przyjechałem rano o godz. 7 na pastwisko, żeby zabrać dwie klacze, które miały dzisiaj „obsługiwać” wesele – opowiada Andrzej Woda.  – Zobaczyłem, że moich klaczy nie ma. Przeszukaliśmy cały teren pastwiska, czyli około dziesięć hektarów. Koni nie było.

Właścicielowi stadniny w Klimkówce wyprowadzono z pastwiska: Rolę, Humanę, Bali, Lizę i Lawandę. Trzy klacze kare i dwie siwe.

Jak się okazuje okradziony został nie tylko Andrzej Woda.

Klacz ze źrebięciem stracił także jego kolega. Tamte zwierzęta znajdowały się na sąsiednim pastwisku przylegającym do pastwiska właściciela stadniny w Klimkówce.

Właściciele zwierząt zawiadomili o kradzieży policję. Andrzej Woda ma nadzieję, że policjanci odnajdą jego zwierzęta i, że pomoże w tym między innymi ufundowana nagroda.

- Są ślady – mówi właściciel stadniny Klimkówka – Jest człowiek, który słyszał w nocy około godz. 01.10, jak podjechał samochód ciężarowy. Dwa osobowe auta stały na przystanku autobusowym. Sądzę, że była to grupa zorganizowana. Musiało być przynajmniej pięciu mężczyzn, ponieważ moje konie nie miały kantarów. Trzeba było je im założyć i doprowadzić do samochodu.

Andrzej Woda zaznacza, że jego klacze nie sprawiały żadnych problemów przy wprowadzaniu ich do przyczepy przystosowanej do przewozu koni, czy do samochodu. Były spokojne, więc były zaprzęgane właśnie do zaprzęgów. Wielokrotnie te konie uczestniczyły w Święcie Dzieci Gór.

Skradzione konie posiadają czipy.

Andrzej Woda wiele lat hoduje te zwierzęta. Przypomnijmy, że jego stadnina była jedną z pierwszych funkcjonujących w naszym regionie.

Dlaczego ktoś dokonał tej bezprecedensowej kradzieży?

- Najprawdopodobniej dla pieniędzy – uważa hodowca z Klimkówki. – Przypuszczam, że nie ma ich już w Polsce. Obym się mylił. Swoje klacze oszacowałem na 85 tys. złotych, ponieważ to były bardzo wartościowe, hodowlane zwierzęta, a do tego użytkowe. Były zaprzęgane do bryczek, powozów. Nie bały się dronów, filmujących wesela. Uważam, że była to kradzież na zamówienie. Złodzieje musieli wcześniej przeprowadzić rozpoznanie.

Dzisiaj właściciele skradzionych zwierząt, po zgłoszeniu kradzieży, składali wyjaśnienia w Komendzie Miejskiej Policji w Nowym Sączu.

- Kradzież jest bardzo nietypowa – mówi podinsp. Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji. – Zawiadomienie o tym przestępstwie zostało przyjęte. O kradzieży zostały powiadomione jednostki ościenne. Policjanci pracują nad tą sprawą.

[email protected], fot. IM, stadnina Klimkówka A. Woda.

Złodzieje wyprowadzili sześć dorosłych klaczy i źrebaka z ogrodzonego pastwiska. Właściciele zwierząt proszą o pomoc




Złodzieje ukradli pięć koni rasy śląskiej, natomiast klacz ze źrebakiem są rasy zimnokrwistej. O kradzieży została powiadomiona policja. Funkcjonariusze zajęli się sprawą.
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu