Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 24 sierpnia. Imieniny: Bartosza, Jerzego, Maliny
04/06/2016 - 05:10

Uwaga kierowcy! „Sądeczanka” na podwójnej ciągłej

- No i mamy „Sądeczankę” na podwójnej ciągłej - mówi z przekąsem jeden z naszych Czytelników, który jadąc w ostatnich dniach z Nowego Sącza do Krakowa drogą K-75 przecierał oczy ze zdumienia. – To jakiś obłęd. Praktycznie od kamieniołomu w Dąbrowie, aż do Witowic Dolnych na całym odcinku drogi, z małymi wyjątkami, namalowano podwójną linię ciągłą.

Do tej pory na tym odcinku sądeczanki oba pasy ruchu dzieliła, w wielu miejscach. linia przerywana. Była więc możliwość wyminięcia wolniej jadącego samochodu, czy innego pojazdu. Teraz kierowcy będą musieli, niestety, uzbroić się w cierpliwość i podążać za takim pojazdem.

- Kto często pokonuje tę trasę, ten wie doskonale, że natężenie ruchu na niej jest duże - mówi zbulwersowany Czytelnik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). - Ja z racji wykonywanego zawodu jeżdżę nią prawie codziennie. I codziennie obserwuję, jak samochody „wleką” się za jadącymi wolno ciężarówkami "walczącymi z podjazdem pod górę Just". O ile mnie pamięć nie myli na tych serpentynach miały powstać pasy ruchu dla pojazdów wolniejszych. Pas jezdni miał być poszerzony. Do dziś nie zrobiono nic.

Uwaga Sądeczanka na podwójnej ciągłej

Inną kwestią są samochody nauki jazdy masowo blokujące płynność powolnym ruchem. Niestety do codziennych widoków zaliczyć można sznur sięgający kilku pojazdów wlokących się z prędkością około 50 km/h za nauką jazdy lub tzw. TIR-em w miejscu, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 90 km/h.

Do tej pory kierowcy mieli możliwość bezpiecznego wyprzedzenia jadącej wolno ciężarówki lub innego pojazdu na kilku odcinkach przed górą Just. Takiej możliwości na serpentynach Justu nie ma.

- Gorsza sytuacja jest, gdy chcemy wyprzedzić jadący wolno pojazd od strony Łososiny Dolnej. Zlikwidowano wszystkie miejsca, gdzie można było bezpiecznie wykonać ten manewr wprowadzając podwójną ciągłą - naświetla sytuację nasz rozmówca.

- Do tego od lotniska w Łososinie Dolnej do skrzyżowania w kierunku Łęk również wprowadzono podwójną ciągłą. Ta zmiana może budzić szczególne wątpliwości, gdyż są tam długie i proste odcinki drogi. Z dużą dozą prawdopodobieństwa, jak mniemam, wszystkie zmiany zostaną wytłumaczone przez drogowców "dbałością o bezpieczeństwo" itp.

Na wspomnianym odcinku drogi od lat dochodzi do wielu kolizji drogowych i wypadków. Niestety, nierzadko, na 75 dochodziło już do tragedii. Bez trudu na tej trasie można zobaczyć punkty, które znaczą przydrożne krzyże. Są to miejsca, w których w wypadkach zginęli ludzie. Oczywiście przyczyny takich zdarzeń drogowych są różne. Wczoraj w nocy w Bilsku, na wspomnianej krajówce, doszło do kolejnej tragedii. W wypadku zginął młody mieszkaniec gminy Podegrodzie.

Sądeczanka na podwójnej linii ciągłej

- Działania drogowców polegające na malowaniu podwójnej ciągłej według własnego "widzimisie", bez racjonalnego uzasadnienia, powodują, że często takie rozwiązania są świadomie ignorowane przez kierowców, oczywiście z naruszeniem przepisów ruchu drogowego. Takie sytuacje prowokowane są często przez użytkowników ruchu z różnych przyczyn blokujących płynny ruch. Nie można takiego zachowania pochwalić, ale jest ono faktem. Co więcej, malując podwójną linię ciągłą, pominięto most na Dunajcu – dodaje nasz rozmówca.

Taka linia byłaby, jego zdaniem, bardzo  potrzebna, gdyż wielu kierowców boi się tego wąskiego odcinka, a oddzielenie pasów linią ciągłą polepszyłoby sytuację zwłaszcza przy utrudnionej widoczności. Nasz Czytelnik uważa także, że sama linia podwójna ciągła nie zlikwiduje problemu, bo z pewnością znajdą się tacy, którzy ją zignorują powodując zagrożenie i wypadki.

W niektórych miejscach zasadniejszym byłoby wprowadzenie linii ciągłej dla tylko jednego kierunku jazdy, a przerywanej dla drugiego, kiedy jest to uzasadnione dobrą widocznością przez ukształtowanie jezdni.

Nasz rozmówca zwrócił jeszcze uwagę na inny istotny szczegół. Mianowicie na taki, że malowanie linii podwójnej ciągłej wiąże się także z zakazem przechodzenia przez jezdnię. Tym samym, każda osoba, która ją przekracza łamie przepisy ruchu drogowego. Na wspomnianym odcinku nie powstały żadne przejścia dla pieszych pomimo istnienia np. zatok i przystanków autobusowych, gdzie z pewnością piesi będą chcieli przekraczać jednię.

Zmiany w oznakowaniu poziomym na wspomnianym odcinku drogi K-75 wprowadziła, jak dowiedzieliśmy się, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Zapytaliśmy więc u źródła, czym zostały one podyktowane i czy faktycznie przełożą się one na poprawę stanu bezpieczeństwa.

- Zmiany w oznakowaniu poziomym na dk 75 zostały wprowadzone z powodu konieczności dostosowania stanu faktycznego do obowiązujących przepisów - powiedziała dla Sądeczanin.info Iwona Mikrut, główny specjalista ds. komunikacji społecznej w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie.

- W ubiegłym roku został zlecony i opracowany projekt docelowej organizacji ruchu dla drogi krajowej nr 75. Oznakowanie poziome ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa uczestników ruchu i stanowi informację dla kierowców o przyjętym sposobie prowadzenia ruchu po danej drodze - dodaje pani rzecznik. - Zastosowanie linii ”P-4” służy rozdzieleniu przeciwnych kierunków ruchu na odcinkach drogi, na których należy wyeliminować przejeżdżanie pojazdów na drugą część jezdni np. (łuki poziome i pionowe, rejony skrzyżowań, rejony przejść dla pieszych czy odcinków dróg o małej widoczności na zatrzymanie pojazdów).

Iwona Mikrut przyznaje, że przed wprowadzeniem zmian weryfikowano przyjęte przez projektanta organizacji ruchu rozwiązania. Odbyło się szereg wizji lokalnych w terenie przeprowadzonych przez pracowników GDDKiA O/Kraków wspólnie z funkcjonariuszami Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

- Wspomniane wizje w terenie potwierdziły zasadność wprowadzonych zmian. Zostały one zatwierdzone w roku ubiegłym – dodaje przedstawicielka GDDKiA. - Obecne oznakowanie poziome w terenie jest zgodne z obowiązującymi przepisami.

sadeczanka na podwójnej ciągłej

Zapytaliśmy również naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu, czy takie rozwiązanie przełoży się na poprawę bezpieczeństwa na tym odcinku drogi.

- To zarządca drogi określa oznakowanie danej drogi – mówi policjant. – Wprowadzone oznakowanie jest zgodne z obowiązującymi przepisami. Najważniejsze jest bezpieczeństwo użytkowników ruchu i o to dbamy.

Trzeba wspomnieć, że krajową 75 w kierunku Nowego Sącza i Krakowa przemierza codziennie tysiące samochodów, w tym także autobusów kursowych różnych przewoźników. Regularne kursy na tej trasie wykonuje firma Voyager.

- Już mam sygnały od naszych kierowców, że na tej trasie pojawiło się takie oznakowanie – mówi Władysław Wojtarowicz, wiceprezes firmy Voyager. – Nie jest to jednakże jakaś odosobniona sytuacja. Na innych drogach również można spotkać się z takim, dla mnie, niezrozumiałym oznakowaniem. Pomysł, moim zdaniem, nie jest fortunny. Oczywiście bezpieczeństwo użytkowników ruchu jest najważniejsze, ale zanim namaluje się linię podwójna ciągłą, naprawdę trzeba jej umiejscowienie dobrze przemyśleć.

Ja, podobnie, jak kierowcy pracujący w tej firmie, widzieli już niejednokrotnie takie sytuacje, gdy za wolniej jadącym samochodem, czy innym pojazdem, wlekł się sznureczek kilku samochodów. W pewnym momencie komuś z nich puszczały nerwy i łamiąc przepisy drogowe decydował się na wyprzedzenie.

Prezes Wojtarowicz nie ukrywa, że takie rozwiązania, wpływają niestety na opóźnienia kursów autobusów nawet do kilkunastu minut. Wystarczy, że na drodze pojawi się „niedzielny” kierowca.

- Może warto byłoby zrobić przynajmniej co dwieście, trzysta metrów krótki odcinek zaznaczony linią przerywaną – stwierdza Wojtarowicz.

(MACH)

Fot. Czytelnik

Sądeczanka na podwójne linii ciągłej




Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"