Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 14 kwietnia. Imieniny: Bernarda, Martyny, Waleriana
15/11/2023 - 20:40

„Argenchina”. Czy sojusz Argentyny z Państwem Środka utrzyma się po wyborach prezydenckich?

Gospodarcze relacje między Argentyną a Chinami stają się coraz silniejsze. Pod koniec swojej czerwcowej podróży do Chin, Sergio Massa, argentyński minister gospodarki i kandydat na prezydenta, zażartował nawet, że jego kraj powinien zostać przemianowany na „Argenchina”.

Sytuacja ekonomiczna południowoamerykańskiego państwa jest obecnie dramatyczna: inflacja osiągnęła wynik trzycyfrowy, peso notuje historyczny spadek, a na tym tle będą rozgrywać się w przyszłym miesiącu wybory prezydenckie, gdzie jednym z głównych pretendentów do zwycięstwa jest niechętny Chinom anarchokapitalista, Javier Milei. Czy w takiej perspektywie Argentyna nadal będzie mogła liczyć na chiński kapitał?

„Stworzymy Republikę Argenchiny”, żartobliwie skwitował minister Massa wynik negocjacji dotyczących kolejnej tury miliardowych inwestycji z Chin. Liczby nie kłamią: w ostatnich latach więzi gospodarcze między Argentyną a Chinami znacznie się zacieśniły. Do tego stopnia, że w 2022 roku kraj ten nieoczekiwanie wyprzedził Brazylię jako główny cel chińskich inwestycji w Ameryce Łacińskiej. Chiny zainwestowały w zeszłym roku w Argentynie 1,34 miliarda dolarów, z czego znacząca część chińskiego wkładu ma związek z wydobyciem litu – chińskie firmy Ganfeng Lithium i Zijin Mining Group dokonały bowiem dwóch przejęć w tym sektorze.

Chiny są drugim po Brazylii partnerem handlowym Argentyny. Trzydzieści lat temu zajmowały zaledwie 14. miejsce. Istnieje wiele powodów zbliżenia między tymi dwoma krajami. Przede wszystkim Argentyna, podobnie jak Brazylia, jest krajem eksportującym towary – potęgą zarówno w rolnictwie (jeśli chodzi o produkcję m.in. mięsa, pszenicy, kukurydzy i soi), ale też obfitującą w zasoby mineralne (poza litem, warto wspomnieć o ropie naftowej i gazie). Chiny, których populacja liczy ponad 1,4 miliarda ludzi, cechuje niemal nienasycony apetyt, co czyni Argentynę oczywistym partnerem; Państwo Środka potrzebuje również dostępnych w Argentynie surowców do rozwoju i wzrostu.

W tle zbliżenia między krajami tkwi również kwestia geopolityczna – w ostatnich dekadach Chiny konsekwentnie zwiększają swoje znaczenie w Ameryce Łacińskiej, regionie, który przez długi czas był uważany za "podwórko" ich głównego arcyrywala w walce o geopolityczne wpływy: Stanów Zjednoczonych. Niedawno, w wyniku chińskiego lobbingu, Argentyna została ogłoszona jednym z sześciu krajów, które od 2024 r. dołączą do BRICS (grupy składającej się z Brazylii, Rosji, Chin, Indii i RPA). Pozostałe kraje to Arabia Saudyjska, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Etiopia i Iran. Ponadto, od zeszłego roku Argentyna jest częścią tak zwanego "Nowego Jedwabnego Szlaku", chińskiego projektu rozwojowego.

Dramatyczna sytuacja finansowa południowoamerykańskiego państwa – wynikająca przede wszystkim z nawarstwiającego się zadłużenie zagranicznego, zaciągniętego podczas różnych kryzysów – znacznie zwiększyły jego zależność od Chin. W czerwcu Argentyna podpisała umowę z Ludowym Bankiem Chin, chińskim bankiem centralnym, w celu przedłużenia swapu walutowego, który wyniósł 19 mld USD i pozwolił temu krajowi spłacić część swojego zadłużenia wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego w juanach. „Argentyna nie ma dziś na stole wielu opcji, które nie obejmowałyby Chin, jest to nieunikniona rzeczywistość. Ryzyko niewypłacalności ze strony Stanów Zjednoczonych i zachodnich banków, Europa coraz bardziej oddalająca się od regionu, Rosja, która może wykorzystać tę próżnię, w środku własnego kryzysu z powodu wojny na Ukrainie... jedynym krajem, który może nawiązać stabilne partnerstwo z Argentyną, są Chiny" - tłumaczył ekspert CEBC, Tulio Cariello.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że podobnie jak w Brazylii, wiele z chińskich inwestycji wartych miliardy dolarów ogłoszonych w Argentynie jeszcze nie doszło do skutku. "Od ponad 15 lat Chiny ogłaszają inwestycje w Argentynie, które w większości przypadków nie przynoszą wystarczających rezultatów. To, co wydarzyło się ostatnio, to kilka konkretnych inwestycji", twierdzi ekonomista Marcelo Elizondo, przewodniczący Argentyńskiego Komitetu Międzynarodowej Izby Handlowej (ICC). Jego zdaniem "Argentyna jest nieatrakcyjna dla chińskich inwestorów, którzy napotkali wiele przeszkód", odnosząc się m.in. do luki walutowej (różnice między oficjalnym kursem wymiany a różnymi równoległymi kursami dolara) oraz trudności w imporcie środków produkcji i maszyn do produkcji.

Niemniej, właśnie w tym ostatnim trudnym okresie, Chiny okazały się głównym sojusznikiem finansowym Argentyny, wspierając kraj w palących finansowych potrzebach – takich jak spłata MFW. W geście wdzięczności wobec chińskiego rządu, na cel ostatniej podróży zagranicznej prezydent Alberto Fernández obrał właśnie ten kraj. Fernández przybył do Chin w ubiegłą sobotę (14 października), aby spotkać się z byłą prezydent Dilmą Rousseff, szefową Nowego Banku Rozwoju (znanego również jako "Bank BRICS"), w Szanghaju i chińskim prezydentem Xi Jinpingiem w Pekinie. Wziął też udział w 3. Forum Pasa i Szlaku na rzecz Współpracy Międzynarodowej (gdzie wystąpił m.in. Władimir Putin), a także spotyka się z lokalnymi inwestorami.

Istotna okoliczność może jednak zakłócić proces zbliżania się gospodarki argentyńskiej z chińską (czy też uzależniania jednej od drugiej). Mianowicie, 22 października w Argentynie odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich, a wg sondaży największe szanse na zwycięstwo ma libertariański ekonomista Javier Milei. Jego główni przeciwnicy to Sergio Massa, obecny minister gospodarki, oraz inna kandydatka opozycji i była ministra bezpieczeństwa Patricia Bullrich. Większość najnowszych sondaży przewiduje drugą turę wyborów w listopadzie, ale coraz odważniej mówi się o zwycięstwie Milei.

Javier Milei, który uzyskał najwięcej głosów w sierpniowych prawyborach, swoją popularność zawdzięcza płomiennym wystąpieniom telewizyjnym jako felietonista ekonomiczny, czym parał się zanim dwa lata temu zdobył miejsce w argentyńskim Kongresie. Wg sondaży baza poparcia Milei między wyborami parlamentarnymi w 2021 r. a prawyborami z 13 sierpnia 2023 r. wzrosła o około sześć milionów głosów. Kandydat ten określa się mianem "anarchokapitalisty" i zapowiada ostre cięcia wydatków. Jego główne obietnice wyborcze to bezprecedensowa restrukturyzacja gospodarcza (obejmująca m.in. dolaryzację gospodarki – Milei nazwał argentyńską walutę "ekskrementami" – oraz likwidację banku centralnego) a także polityczna, mająca na celu drastyczne zmniejszenie roli państwa (np. poprzez zamknięcie Ministerstwa Kultury czy połączenie ministerstw Kultury, Edukacji i Rozwoju Społecznego w jedno Ministerstwo Kapitału Społecznego).

Wybory w Argentynie odbywają się w czasie niezwykle trudnym, gdyż kraj boryka się z najgorszym kryzysem gospodarczym od dziesięcioleci. Argentyńscy wyborcy zostali mocno dotknięci galopującą inflacją, która osiągnęła 138,3 proc. (w ciągu ostatniego roku), ich siła nabywcza spada, a waluta ciągle słabnie – a w zeszłym tygodniu cena za dolara wyniosła rekordowy poziom 1000 pesos. Nowy rząd będzie musiał reanimować gospodarkę stojącą w obliczu trzycyfrowej inflacji, ujemnych rezerw walutowych netto i waluty, która straciła 44% swojej wartości od sierpniowych prawyborów. W międzyczasie będzie musiał pozostać na dobrej drodze do osiągnięcia celów określonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy jako warunki pożyczki w wysokości 44 miliardów dolarów.

Czynnik ekonomiczny jest więc, co oczywiste, jednym z głównych czynników wpływających na głosowanie. Radykalny program reform zaproponowany przez Milei wielu Argentyńczykom wydaje się jedyną szansą na poprawę sytuacji ekonomicznej. Wielu, zwłaszcza młodych wyborców, jest na tyle rozczarowanych dotychczasowymi rządami, że chętniej popiera kandydata spoza znanego im establishmentu. Sympatycy Milei wywodzą się z różnych pokoleń i klas społecznych, jednak największym poparciem darzą go najbiedniejsi oraz najmłodsi wyborcy. Niektórzy analitycy postrzegają to jako efekt kampanii polityka w mediach społecznościowych, a zwłaszcza na TikToku, gdzie Milei tworzy swój obraz antysystemowca i radykalnego reformatora. Młody elektorat jest w tych wyborach decydujący. Według oficjalnych danych, wyborcy w wieku od 18 do 29 lat stanowią prawie 25% krajowego elektoratu, a to w tej grupie wiekowej Milea notuje największe poparcie.

Ci, którzy nie głosują na Milei, nie zgadzają się na przykład z jego planami dotyczącymi gospodarki oraz obszarów zdrowia i edukacji, i sprzeciwiają się niekontrolowanej prywatyzacji. Wielu przeciwników postrzega go jako niezbyt solidnego, a nawet groźnego – a dotyczy to zwłaszcza osób, które przeżyły okres argentyńskiej dyktatury wojskowej (1976-1983), a także historyczny kryzys z 2001 roku i mogą nie zgadzać się z myśleniem kandydata, który kwestionował argentyńską politykę praw człowieka. W jednej z debat prezydenckich Milei zaprzeczał na przykład istnieniu 30 000 desaparecidos (osób porwanych w okresie dyktatury, uznanych za przeciwników politycznych, których los do dziś jest nieznany). Inną kwestią, jaka nie przysparza mu zwolenniczek zwłaszcza wśród kobiet, była deklaracja, że jeśli zostanie wybrany, zamierza anulować ustawę legalizującą aborcję uchwaloną w 2020 roku.

Co stanie się z „Argenchiną”, jeśli to Milei wygra wyścig o prezydencki fotel? Nie bez podstawy ekonomista bywał już określany "argentyńskim Trumpem". Milei rozważał zerwanie stosunków z Chinami ze względu na fakt, że ten azjatycki kraj jest rządzony przez Partię Komunistyczną. Jeśli chodzi o budowanie sojuszy, to chciałby on zbliżyć Argentynę do Stanów Zjednoczonych, które są obecnie trzecim głównym partnerem handlowym Argentyny. Obiecał również, że jeśli zostanie wybrany, wycofa Argentynę z Mercosur, osłabiając tym samym związki z Brazylią, którą wg Meia rządzi socjalista "z totalitarnym powołaniem", jak nazwał prezydenta Lulę.

Mimo tych płomiennych zapowiedzi, większość analityków jest zgodna, że wprowadzenie dystansu w stosunki gospodarcze między Argentyną a Chinami jest niemożliwe. "Chiny są głównym odbiorcą eksportowanej przez nas wołowiny i soi. Niemożliwe jest zaprzestanie handlu z Chinami. Nie można ideologizować handlu zagranicznego" – komentował tę kwestię Diego Guelar, były ambasador Argentyny w Brazylii. Z racji tego, że Chiny stały się tak znaczącym inwestorem w Ameryce Łacińskiej, strategiczne partnerstwo z tym krajem w oczach większości ekspertów w regionie jest kluczowe dla rozwoju ważnych sektorów argentyńskiej gospodarki (m.in rolno-przemysłowego i energetycznego). W efekcie nie należy się spodziewać, że Milei jako prezydent zdobędzie się na wprowadzenie swych obietnic w życie i zrezygnowanie z chińskich inwestycji. Przypomnijmy, że były prezydent Brazylii Jair Bolsonaro również używał antychińskiej retoryki podczas wyścigu prezydenckiego, ale w jego rządzie stosunki handlowe między tymi dwoma krajami nie były zagrożone. Szacuje się więc, że Milei, jeśli zostanie wybrany, będzie musiał zrobić to, co zrobił Bolsonaro: przełknąć swoje słowa i zrobić to, do czego zmuszają go globalne realia gospodarcze.

Gabriela Kozakiewicz, ISW, Fot. HalloweenHJB/Pixabay.com - Zdjęcie ilustracyjne.

Źródła:

  • https://www.bbc.com/portuguese/articles/c9re46xw5lgo
  • https://www.20minutos.es/noticia/5182509/0/quien-ganara-las-presidenciales-en-argentina-las-encuestas-apuntan-que-habra-una-segunda-vuelta-con-casi-toda-seguridad/
  • https://www.reuters.com/world/americas/argentinas-presidential-election-who-are-candidates-what-is-stake-2023-10-13/
  • https://www.bbc.com/portuguese/articles/c725990rdkwo
  • https://cnnespanol.cnn.com/2023/08/30/milei-ministerios-eliminar-por-que-de-que-se-encargan-orix-arg/






Dziękujemy za przesłanie błędu