Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 27 maja. Imieniny: Amandy, Jana, Juliana
18/05/2022 - 17:55

Na piwniczańskiej Obidzy serwują takie rarytasy, że HEJ! Nie przegap na szlaku!

Wóz Johnnego i Chata Magóry - Przystanek Obidza, to te miejsca, które trzeba bezwzględnie odwiedzić, by móc wypowiadać się o bogactwie smaków i kuchni w Piwnicznej-Zdroju. Oba znajdują się na Obidzy i oba serwują tylko własnoręcznie przygotowane posiłki i przetwory. To propozycja również dla uczestników zbliżającego się Festiwalu Biegowego, którzy chcą stąd zabrać więcej wyjątkowych wspomnień niż tylko te, związane ze sportową rywalizacją.

Obidza, to chyba jedno z najpiękniejszych miejsc w Piwnicznej-Zdroju a już na pewno najważniejszy węzeł tras turystycznych. Stąd można iść na Eliaszkówkę na wieżę widokową albo dalej na Młaki, stąd też idzie się na Radziejową, Wielki Rogacz, do Białej Wody, Jaworek. No i właśnie stąd można wyruszyć do słowackiej Litmanowej. Ale wystarczy parę kroków, by znaleźć się na Przełęczy Gromadzkiej i z cudownej, wielkiej polany, podziwiać Tatry widoczne jak na dłoni.

Można tu spotkać pieszych, rowerzystów, biegaczy. Do tej pory szukający tu wypoczynku mieli tu do dyspozycji – poza schroniskiem – tylko wiaty z grillowskami i wszyscy jednym głosem mówili: to miejsce aż się prosi, żeby coś tu jeszcze ciekawego zorganizować. I stało się. Powstały tu dwa fantastyczne punkty gastronomiczne, których gospodarze serwują gościom tylko i wyłącznie swoje własne produkty.

Zobacz też: Wieża na Radziejowej. WOW! Widok z 1280 metrów nad poziomem morza

Pierwsze z tych miejsc, na trasie z Suchej Doliny, niedaleko Bacówki na Obidzy, to Wóz Johnnego. Prowadzi go Andrzej Porębski vel Johnny, znany w okolicy gawędziarz, góral z krwi i kości. Dlaczego to miejsce jest takie wyjątkowe? Po pierwsze jest stąd cudowny widok na okoliczne góry i na Suchą Dolinę. Doskonały na preludium do dalszej wędrówki, na zmęczenie i po prostu, by uciec od zgiełku miasta. Zresztą sami popatrzcie na to zdjęcie wyżej. Po drugie – wszystkie produkty spożywcze, które są tu serwowane wychodzą spod ręki gospodarzy.

- Mamy kozie sery, które robimy u siebie w domu, mamy kozie mleko. Mamy robione przez nas miód z mniszka lekarskiego, syropy z czarnego bzu, sosny a jesienią z malin i innych owoców z naszego ogrodu. Jesienią mamy rydze, kurki i robimy zupę dyniową z dyni z naszego pola. Wszystko, co można u nas spróbować, zjeść czy kupić pochodzi z lasów i terenów otaczających Obidzę. Jest też placek pastucha, inaczej proziak (wyrabiany w tradycyjny sposób na kwaśnym mleku, pieczony na blasze - dop. red.), pierogi robione własnoręcznie przez moją żonę. Jest też tradycyjny bigos – wylicza z ogromną satysfakcją Johnny.

Zobacz też: Wieża na Eliaszówce: dla takich widoków warto być Aktywnym Sądeczaninem!

O wyjątkowości tego miejsca decyduje też fakt, że Domek u Johnnego wpisany jest na listę lokalizacji z Korony Gór Polskich. Tu można zdobyć pieczątkę zaliczaną przy zdobywaniu 28 najwyższych szczytów na terenie naszego kraju. A to naprawdę ogromne wyróżnienie dla gospodarzy.

Co bardzo ważne – Johnny zawsze to podkreśla – mile widziany jest tu każdy, każdy gość. Nawet ten, co tylko chce tu przycupnąć i skorzystać z rozpalonego ognia, by upiec własne wiktuały.

Już wyżej, bliżej Przełęczy Gromadzkiej, koło wlotu na szlak na Eliaszówkę jest kolejne bajkowe miejsce, czyli Chata Magóry - Przystanek Obidza. Tu gospodarzy też nie trzeba miłośnikom Beskidu Sądeckiego szczególnie przedstawiać. To Aleksandra i Andrzej Nowakowie, ci sami, którzy od wielu lat prowadzą Chatę Magóry. Ich pierogi z pokrzywą, to wręcz już kultowe danie a organizowane tu koncerty „na domówce” przyciągają artystów i słuchaczy z całej Polski.

Ale przejdźmy do Przystanku Obidza. – W ofercie mamy tutaj cydr i nalewki. Wszystkie naszej własnej roboty, według naszych receptur i z naszych miejscowych plonów – mówi pani Ola, a autorka tekstu może tu tylko zdecydowanie przytakiwać, bo sama jest ich zagorzałą miłośniczką.

- Mamy tu też własnoręcznie robiony sok z kiszonych buraków, bombę witaminową, która jest idealnym wręcz panaceum na zmęczenie. Przepadają za nią sportowcy, bo świetnie regeneruje siły. Mamy też pesto z czosnku niedźwiedziego i sezonowe przetwory. Mamy też nasze wypieki, z których największym powodzeniem cieszy się u wszystkich szarlotka z rabarbarem i jabłkami i ciasteczka maślane. Mamy też zapiekanki: tradycyjne i z oscypikiem. Są oscypki serwowane również na ciepło z żurawiną. Mięsożercy znajdą u nas kiełbaskę swojską z cebulką, domowe zupy, z których chyba wszyscy najbardziej lubią żurek. Jesienią serwujemy za to zupę dyniową i te bardziej sycące zupy jak choćby fasolowa – wylicza gospodyni a za smak każdego z tych smakołyków ręczymy naszymi żołądkami.

Znajdą tu też dla siebie też coś miłośnicy piwa – to jedyny tutaj towar „napływowy - i tradycyjnej herbaty i kawy.

Sam gospodarz gminy burmistrz Dariusz Chorużyk gorąco zaprasza. – To są punkty, które jeszcze bardziej uatrakcyjniają i tak już niesamowicie atrakcyjne miejsce. Serwowane są tu produkty naprawdę nietuzinkowe, a przecież wszyscy szukamy teraz czegoś oryginalnego. Przyroda już nam tu zaserwowała coś dla ducha, a teraz mamy w końcu tu też coś dla ciała.

Oba punktu otwarte są na razie tylko w weekendy, ale już od wakacji tutejszymi smakołykami będzie się można delektować codziennie. A już jutro pokażemy Wam równie nietuzinkowe miejsca, w których można tu zanocować.  ([email protected] Fot.: ES i archiwum gospodarzy)

Na piwniczańskiej Obidzy serwują takie rarytasy, że hej!




Wóz u Johnnego i Przystanek Obidza, to te miejsca, które trzeba bezwzględnie odwiedzić, by móc wypowiadać się o bogactwie smaków i kuchni w Piwnicznej-Zdroju. Oba znajdują się na Obidzy i oba serwują tylko własnoręcznie przygotowane posiłki i przetwory. To propozycja również dla uczestników zbliżającego się Festiwalu Biegowego, którzy chcą stąd zabrać więcej wspomnień niż tylko te, związane ze sportową rywalizacją.






Dziękujemy za przesłanie błędu