Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 17 września. Imieniny: Franciszka, Lamberty, Narcyza
20/08/2019 - 09:45

Dobra książka. Jacek Cygan "Przeznaczenie, traf, przypadek" (2)

„Przeznaczenie, traf, przypadek” to zbiór opowiadań, które dotykają tego, co nieuchwytne, ale dla nas najważniejsze. Bohaterowie tej książki z powodu pozornie błahych zdarzeń stają przed koniecznością przewartościowania całego życia. Choć bardzo chcą, nie potrafią zrozumieć tej „magii”, która wykrzywia ich ścieżki, nie dając się objąć umysłem i emocjami.

„Tenor” (2)

(…) Trzeba uczciwie przyznać, że Elvis, jak nazwałem dziadka na własny użytek, znał się na rzeczy. Może nawet kiedyś był tancerzem, bo poruszał się bardzo profesjonalnie, a fani Elvisa Presleya mogliby docenić to, jak udatnie kopiował oryginalną choreografię króla rock and rolla. (…) Kiedy około dziesiątej wieczorem, wracając z pracy, przechodziłem przez Piazza Navona, zatrzymywałem się najpierw przy Tenorze. (…) Z czasem zauważyłem, że największy aplauz wywołuje sposób „odśpiewywania” arii La donna e mobile. Ludzie klaskali wręcz szaleńczo, sypały się monety. Mając w uszach tę arię, przechodziłem na drugi koniec placu, gdzie drugi dziadek w ten sam sposób – czyli grą ciała – wykonywał na przykład Blue Suede Shoes. Kiedy w listopadzie zrobiło się chłodno i zaczęły padać deszcze, Tenor i Elvis przestali przychodzić na Piazza Navona.
Ale w maju następnego roku zaczęli pojawiać się znowu (…) W lipcu zdarzały się wieczory, gdy przy fontannie Maura było pusto. Miałem wtedy poczucie, jakby ktoś nawalił, czegoś nie dopilnował, odczuwałem coś w rodzaju pretensji. I zaręczam ci, że moja determinacja sięgała tak daleko, iż gotów byłem pójść z reklamacją, ba, z awanturą do jakiejś dyrekcji teatru, że odwołano spektakl, a publiczność nie została o tym poinformowana. (…)
Pod koniec lipca Elvis wrócił na swoje stanowisko i wydawało się, że jest w szczytowej formie. Wydarzyła się wówczas taka oto historia. Może nie powinienem o tym mówić, ale chcę ci pokazać, jak pod jej wpływem zmienił się mój stosunek do Elvisa. Pewnego wieczoru, kiedy odbywał się normalny show i dziadek żonglował mikrofonem na statywie, nagle tak nieszczęśliwie nim się zamachnął, że zerwał sobie z głowy czarną perukę. To był ułamek sekundy, ale ludzie zaczęli się śmiać. Peruka szybko wróciła na swoje miejsce, lecz w dziadku coś pękło, nie był już tym samym Elvisem co przedtem. I we mnie też coś pękło. Chciałbym, żebyś mnie dobrze zrozumiał. Dotychczas traktowałem to wszystko jak zabawę, ale kiedy w tej krótkiej chwili prawdy zobaczyłem chudziutką łysą głowę starego, bardzo starego człowieka, zrozumiałem, ile wysiłku kosztuje go odgrywanie co wieczór tańczącego rockandrollowa. Tak, pierwszy raz ta jego starość, o której przecież od zawsze wiedziałem, stała się dla mnie bolesna. Dziadek zresztą tego wieczoru szybko się spakował i zniknął z Piazza Navona. Cały sierpień plac w tym miejscu świecił pustką. Turyści zmieniali się i mało który z nich w ogóle zdawał sobie sprawę, że nie ma już symetrii, że Tenor został sam, że już nie jest tak jak wcześniej. (…)

W następnych dniach Tenor i Elvis pojawiali się nieregularnie. Raz występował Tenor, a nie było Elvisa, innym razem królował Elvis, a miejsce Tenora było puste. (…) W drugiej połowie września coś zaczęło mnie niepokoić w występach Elvisa. (…) Nie dawało mi to spokoju, aż pewnego wieczoru zrobiłem coś, o co bym się nigdy nie podejrzewał. Elvis skończył swój show około jedenastej w nocy, spakował graty, wziął w rękę wzmacniacz i ruszył w stronę stacji metra. A ja zupełnie bezwiednie zacząłem go śledzić. (…)

Jacek Cygan, „Przeznaczenie, traf, przypadek”, wydawnictwo Znak literanova, Kraków 2016

Cytowane fragmenty pochodzą z opowiadania „Tenor”

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu