Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
18/10/2020 - 15:50

Oswoić raka. Inspirujące historie i przewodnik po emocjach (7)

Tak jakby można było sobie wybrać dogodną datę na walkę o życie...

EWA

Diagnoza spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Pogrążyła mnie w ogromnym smutku i żalu do Boga i świata, sobie raczej nic nie miałam do zarzucenia. Nie piję, nie palę, nie imprezuję, od zawsze się ruszam, tylko od zawsze się nadmiernie stresuję. Ziemia się wtedy osunęła i nic już nigdy nie było takie samo.

Jakie symptomy skłoniły aktywną, zdrową osobę do wizyty u lekarza?

To było upalne lato, nic niepokojącego się nie działo, tylko bardzo szybko się męczyłam, nawet już po wejściu na kilka schodów. Nie wzbudziło to jednak żadnych moich podejrzeń, bo upał dawał się we znaki każdemu. Pojechaliśmy rodzinnie na wakacje do Chorwacji, po powrocie do Polski dosłownie z dnia na dzień wyczułam sobie guzek wielkości orzecha włoskiego, odkryłam go na spacerze z psem, dotykając przypadkowo szyi.

Miałam wrażenie, że pojawił się z godziny na godzinę, nie widziałam go rano w lustrze, a po południu już był. Zaniepokojona od razu umówiłam się do lekarza pierwszego kontaktu. A później wszystko potoczyło się jak lawina. Teraz, gdy przeglądam zdjęcia z plaży, widzę, że powiększony węzeł już wtedy był widoczny, nie wiem jak to możliwe, że tego nie dostrzegłam.

Szybko Cię zdiagnozowano?

Trwało to trzy miesiące, w trakcie których żyłam w amoku, jakby poza czasem i przestrzenią. Podejrzewałam, że to nowotwór, ale nie wiedziałam jaki, gdzie, jak bardzo zaawansowany. Oczekiwanie na kolejne wyniki było drogą przez mękę dla mnie i dla całej mojej rodziny.

[…]

Byłam akurat w centrum handlowym, na zakupach, które miały odciągnąć mnie od złych myśli i poprawić mi humor, gdy odebrałam telefon od lekarza. Powiedział, że to chłoniak Hodgkina, typ ziarnica złośliwa, drugi stopień zaawansowania. Zmroziło mnie. Stanęłam w tym sklepie jak skamieniała. W tej jednej chwili mój świat się zatrzymał, w czasie gdy jakaś alternatywna rzeczywistość toczyła się dalej. Ludzie chodzili dookoła, rozmawiali, śmiali się, gestykulowali, niektórzy w pośpiechu próbowali robić zakupy. Na moment znienawidziłam ich wszystkich za to, że po prostu mogą żyć, cieszyć się normalnością i beztroską.

Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, ale od lat podskórnie czułam, że zachoruję na raka. Nie przypuszczałam jednak, że objawi on się tak szybko, tuż po 35. urodzinach. Tak jakby można było sobie wybrać dogodną datę na walkę o życie... Musiałam do niej stanąć akurat wtedy, gdy wszystko zaczęło się dobrze układać w sferze zawodowej i osobistej. Wylałam ocean łez i miałam do losu i Boga co najmniej sto pytań: dlaczego ja?! Zupełnie retorycznych, bo przecież do dziś nikt mi nie udzielił na nie odpowiedzi. Po części sama ją znalazłam – ktoś gdzieś tam na górze miał po prostu pewność, że ja to udźwignę.

„Oswoić raka” Agnieszka Witkowicz-Matolicz, Adrianna Sobol, Znak Horyzont, Kraków 2020
Dziękujemy wydawnictwu Znak Horyzont za udostępnienie wybranych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)