Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 20 listopada. Imieniny: Anatola, Edyty, Rafała
11/10/2019 - 08:15

Drenaż kieszeni naprawami. Krótki żywot sprzętu AGD i RTV pod lupą Brukseli

To już niemal norma. Mija czas gwarancji kupionej pralki, lodówki czy telewizora i nagle wszystko zaczyna się psuć. Czasem naprawa jest tak droga, że bardziej opłaca się kupić nowy sprzęt. Kto zaciera ręce? Firmy, które często celowo wypuszczają na rynek „nienaprawialny” produkt. Za ukrócenie tych praktyk zabrała się Komisja Europejska. Właśnie weszło w życie „prawo do naprawy” .

Supernowoczesny telewizor, pralka albo lodówka, działają bez zarzutu. kiedy się zepsują, dziwnym trafem okazuje się, że właśnie upłynął czas do gwarancji na naprawę. A potem, w serwisie, który sprzęty naprawia, trzeba wydać duże pieniądze. Czasem tak duże, że bardziej opłaca się kupić nowy sprzęt. Niemal wszyscy mają tego rodzaju przykre doświadczenia.

Coraz bardziej powszechne praktyki wypuszczania na rynek „nienaprawialnych” sprzętów wzięła pod lupę Komisja Europejska, która właśnie zatwierdziła nowy pakiet przepisów dotyczących producentów sprzętu RTV i AGD. Teraz będą musieli dostarczać trwalszy niż dotychczas towar. Produkowane sprzęty będą też musiały być łatwe do naprawienia.

Jak jest teraz? Pytamy w jednym z punków napraw sprzętu AGD w Nowym Sączu?

-Pralki, które są obecnie na rynku, w większości mają klejone zbiorniki. Skutek jest taki, że  trzeba je wymienić w całości, co powoduje, że wysoki jest koszt naprawy, nawet do tysiąca złotych – mówi pracownik serwisu. -  Kiedyś bębny były takie, że dało się je rozebrać i można było naprawić każdy element. Z tego co wiem, to ta unijna dyrektywa, ma sprawić, że będzie tak, jak dawniej.

Jak słyszymy w punkcie napraw, prawie nikt już dziś nie przynosi zepsutych czajników elektrycznych czy tosterów.- Ceny są takie, że po prostu idzie się do sklepu i kupuje się nowe rzeczy, a tamte lądują na śmietniku. Teraz wszystko się zmieniło. Za komuny sprzęt naprawiało aż do bólu, ale też wszystko dało się nas prawic - mówi pracownik serwisu.

Pani Anna Żak z Nowego Sącza ma w domu robot kuchenny kupiony jeszcze za PRL-u.

- Mąż wystał go w kolejce i  niesamowite, ale działa do tej pory. I nigdy nie był naprawiany. Sprzęt z tamtych czasów jest nie do zdarcia. Moja córka śmieje się z tego robota i mówi, że kupi mi nowy, ale ja  go nadal używam. Po co go wyrzucać, skoro jest sprawny.

Pani Anna narzeka za to na nowy sprzęt. - Kupiłam sobie, jak to się teraz mówi, wypasiony telewizor, który się zepsuł zaraz po tym, jak skończyła mu się gwarancja.

Czy to się zmieni, kiedy pojawi się prawo do naprawy? Unijna dyrektywa dotyczy właśnie  takich urządzeń jak lodówki, pralki, telewizory czy serwery. Nowe zapisy nie obejmują  natomiast małej elektroniki, takiej jak smartfony, ekspresy do kawy czy odkurzacze. 

Jak  będą wyglądać w praktyce uchwalone przez Komisję Europejska przepisy, które  mają wydłużyć żywotność sprzętu AGD i RTV, a w przypadku usterek, ułatwić ich naprawę? Zgodnie z nowymi przepisami, producenci będą musieli udostępnić technikom informacje dotyczące naprawy poszczególnych urządzeń i ich podzespołów oraz części zamiennych. W przypadku pralek w ciągu siedmiu lat, a lodówek i zamrażarek – dziesięciu.

Potencjalna naprawa musi być również na tyle nieskomplikowana, aby można ją było przeprowadzić przy użyciu dostępnych narzędzi i jednocześnie nie uszkodzić urządzenia.Prace nad wprowadzeniem dyrektywy trwały od kilku lat.

jagienka.michalik@sadeczanin.info fot. jm

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu