Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 23 stycznia. Imieniny: Fernandy, Jana, Rajmundy
24/04/2013 - 05:50

Wyrok jest, nakaz jest, a dłużnik? Dowiaduje się, jako ostatni

Choć roszczenia z tytułu umów konsumenckich przedawniają się najczęściej po upływie trzech lat od daty wymagalności płatności – jak mówi prawo - to w Polsce nie zawsze jest to przestrzegane. Firmy windykacyjne za pośrednictwem e-sądu mogą domagać się uiszczenia nawet mocno przeterminowanych płatności. Kupują dług, zakładają sprawę w e-sądzie, do akcji wkracza komornik. Co z dłużnikiem? O wszystkim dowiaduje się ostatni…
30–letni mieszkaniec Nowego Sącza, od siedmiu już lat – z przerwami – pracuje we Francji. Upoważnienie do odbioru korespondencji adresowanej do siebie pozostawił swojemu bratu, mieszkającemu w Nowym Sączu. On sam spokojnie zarabiał euro nad Loarą do dnia, kiedy otrzymał niepokojący telefon z Polski.
- Okazało się, że przyszło do mnie pismo o wszczęciu postępowania egzekucyjnego – opowiada. – Rodzice natychmiast mnie powiadomili. Byłem zdumiony, bo wcześniej żadnego takiego pisma nie otrzymałem, nie przychodziły do mnie żadne tego typu powiadomienia – zaznacza.
Z pisma wynikało, że warszawska firma KGPN, zajmująca się obrotem wierzytelnościami, zakupiła dług mężczyzny sprzed kilku i teraz stara się go odzyskać na drodze sądowej. Wyrokiem e-sądu komornik sądowy wszczął postępowanie, domagając się od 30-latka około sześciu tysięcy złotych.
- Jeszcze przed wyjazdem do Francji przed siedmiu laty rozpocząłem naukę w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu – mówi mężczyzna. – Przestałem jednak chodzić na zajęcia. Szkoła tylko raz przysłała do mnie pismo, domagając się zwrotu legitymacji studenckiej, nie miałem od niej żadnej informacji, że zalegam z jakimikolwiek płatnościami – podkreśla.
Okazało się, że zaległa płatność jednak była, i to w wysokości 1,5 tys. zł. Dług wzrósł kilkakrotnie i na mocy wyroku e-sądu do akcji wkroczył komornik.
- Pomyślałem, że żartów nie ma i trzeba zapłacić – mówi mężczyzna. – Zwierzyłem się z tego kłopotu koledze. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że był w podobnej sytuacji. Polecił mi udać się po poradę do Leszka Jastrzębskiego, Miejskiego Rzecznika Konsumentów. Tak też zrobiłem.
Mężczyzna, wciąż pozostając we Francji, skontaktował się z rzecznikiem drogą mailową i telefoniczną. Efektem współpracy z rzecznikiem było napisanie odwołania od wyroku e-sądu. Czym to poskutkowało?
- Otrzymałem zawiadomienie z e-sądu, że moje odwołanie zostało przyjęte, wyrok został uchylony, a sprawa skierowana została do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy – mówi 30-latek. – Jednocześnie komornik umorzył dotychczasowe postępowanie egzekucyjne – zaznacza i dodaje, że brat, któremu zostawił upoważnienie do odbioru adresowanej do siebie korespondencji, nie otrzymał żadnego powiadomienia z e-sądu odnośnie wyroku.
- Odnośnie postępowania e-sądu nasuwa mi się taka smutna refleksja, bo poczytałem o tym trochę w necie i zalatuje mi to trochę kolesiostwem – mówi bez ogródek mężczyzna. – Ktoś taką ustawę przygotował, żeby ktoś inny mógł w ten sposób wzbogacić się na czyichś długach – snuje przypuszczenia.

Leszek Jastrzębski, Miejski Rzecznik Konsumenta w Nowym Sączu przyznaje, że problem e- sądu jest poważny i coraz częściej dotyka także mieszkańców naszego miasta i powiatu.
- O ile mi wiadomo, w zeszłym roku w tym trybie było rozpatrywanych ponad 2 mln spraw z udziałem e-sądów – mówi. - E-sąd wykorzystują przede wszystkim firmy windykacyjne, dochodząc roszczeń nienależnych lub roszczeń w stosunku do których konsumenci mogą podnieść zarzut przedawnienia.
Co ważne - należy pamiętać, że roszczenia z tytułu umów konsumenckich przedawniają się najczęściej po upływie trzech lat od daty wymagalności płatności.
- Tylko w ciągu ostatniego miesiąca pomagałem kilku konsumentom w sporządzeniu sprzeciwów od nakazów zapłaty w postępowaniu upominawczym wydanych przez e-sąd z Lublina – informuje Jastrzębski. - Jeden z przypadków dotyczył już sprawy na etapie egzekucji komorniczej. Mam wrażenie, że wierzyciele specjalnie podają w pozwie nieaktualne adresy zamieszkania, albo podają błędny adres zamieszkania, np. zamiast numeru domu 159 robi się 15g licząc, że konsument nie odbierze dwukrotnie awizowanej przesyłki, a to z kolei spowoduje uprawomocnienie nakazu i wszczęcie egzekucji komorniczej – podkreśla.

Firma KGPN, skupująca wierzytelności, na swojej stronie internetowej deklaruje, że wykonywana przez nią usługa cyt. „(…) polegająca na kompleksowej windykacji już powstałych należności, z gwarancja, że zostanie zrobione wszystko, aby odzyskać należności na drodze polubownej”. To by oznaczało, że Sądeczanin mógł spodziewać się polubownego załatwienia sprawy, bez angażowania e-sądu czy komornika. Czy tak było?
- Brat mówi, że nie otrzymał żadnego pisma z tej firmy, że list od komornika był pierwszym w tej sprawie – zapewnia mężczyzna.
Zwróciliśmy się do firmy KGPN z pytaniem, czy w tym konkretnym przypadku podjęła próbę polubownego załatwienia sprawy? I czy powiadamia dłużników o tym, że zakupiła ich wierzytelność?
- Mogę wskazać, iż KGPN sp. z o.o. podejmuje kroki zmierzające do odzyskania należności na drodze polubownej. Zwracam także uwagę, że w postępowaniu sądowym doręczeń pism sądowych, w tym odpisów orzeczeń Sąd dokonuje na podstawie przepisów Kodeksu Postępowania Cywilnego, oraz Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 października 2010 r. w sprawie szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych w postępowaniu cywilnym – brzmi odpowiedź od Cezarego Młotka z firmy KGPN.
- Pewnie spora część ludzi, gdy dostała takie pismo, jak ja, płaci bez szemrania, bo słowo „komornik” wzbudza przerażenia – kwituje 30-latek. - Nie każdy skontaktuje się z kimś kompetentnym, jak rzecznik konsumenta, który ochronił mnie przed windykacją – zaznacza.
Jak mówi Leszek Jastrzębski e-sąd nie weryfikuje ani adresu zamieszkania, ani też zasadności pozwu.
- Konsumenci dowiadują się o sprawie często dopiero otrzymując od komornika zawiadomienie o wszczęciu postępowania egzekucyjnego z postanowieniem o zajęciu kont, emerytury, czy też wynagrodzenia za pracę – przyznaje dodając, iż zdarzały się przypadki, co dotyczy nie tylko e-sądu, w których pomimo wniesienia sprzeciwu i uchylenia nakazu zapłaty na skutek przewlekłości postępowania sądowego doszło już do zaspokojenia wierzyciela i zamknięcia sprawy komorniczej.

Sprawą działalności e-sądów, szczególnie po nagłośnionych przez „Gazetę Wyborczą” przypadkach, zajęli się już posłowie. Sejm debatował nad reformą tej instytucji, by ochronić obywateli przed nadużyciami. Co się zmieni? Przede wszystkim, gdy nakaz zapłaty zostanie wydany bez wiedzy dłużnika, komornik, wszczynając egzekucję, będzie musiał poinformować dłużnika o jego prawach, w tym o prawie do odwołania. Ponadto będzie można wstrzymać postępowanie komornicze, kiedy dłużnik udowodni, że nie odebrał nakazu zapłaty lub wyroku zaocznego. Jedną z najważniejszych zmian ma być ta, że przed e-sądem będą rozpatrywane wyłączenie te sprawy, w których wymagalność roszczenia nastąpiła nie dawniej niż trzy lata przed wniesieniem pozwu do e-sądu. Na wierzycielu ma spoczywać obowiązek podania numeru PESEL lub NIP dłużnika, bądź danych z KRS.
Zmienić ma się ten kwestia adresu dłużnika. Aktualnie nikt nie weryfikuje, czy jest on prawidłowy! Skutkowało to sytuacjami, gdy wierzyciel podawał w sądzie błędny adres po to, by dłużnik nie odebrał nakazu zapłaty i nieświadomy orzeczenia sądu nie mógł się odwołać. Natomiast komornikowi wierzyciel wskazywał już adres prawidłowy. Parlamentarzyści ten problem rozwiązali w taki sposób, że sąd nadal nie będzie weryfikował adresu dłużnika, lecz wierzyciel za świadome podanie błędnego adresu może dostać do 5 tys. zł grzywny. Po głosowaniach w obu izbach parlamenty zmienione przepisy wejdą w życie pół roku po podpisaniu przez prezydenta.

Zygmunt Gołąb
Źródło: gazeta.pl, własne
Fot. Zog, sxc.hu



Dziękujemy za przesłanie błędu