Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 20 września. Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty
21/01/2018 - 11:35

Wypadek w Świdniku: Dlaczego zginął 10-letni chłopczyk i jego rodzice? [AKTUALIZACJA]

Informacja o tragedii w Świdniku rozeszła się w gminie Łososina Dolna błyskawicznie. Ktoś wczoraj, 20 stycznia przed godziną 23.00 potrącił trzy osoby i po porostu uciekł nie udzielając im pomocy. Ofiar nie udało się uratować. Teraz miejscowi szukają winnych a przy okazji obrywa się administratorowi drogi powiatowej, na której rozegrał się dramat. Są zastrzeżenia do jakości zimowego utrzymania dróg.

Przy okazji Czerwiński  nadmienia, że w miejscu, gdzie zginęły trzy osoby jest chodnik, wcześniej są barierki a wzdłuż jezdni jest siatka. – Ale droga tu biegnie pod górkę i skręca łukiem w lewo. W takich miejscach nikt raczej nie zwalnia, ale ten akurat kierowca musiał jechać wyjątkowo szybko, bo wyrzuciło go z drogi aż na ogrodzenie, na którym bardzo wyraźnie widać uszkodzenia – spekuluje ostrożnie co do przyczyn zdarzenia. Nie wyklucza, jednocześnie w żaden sposób nie usprawiedliwiając sprawy, że kierowca mógł ofiar po prostu nie zauważyć.

- Pieszym się wydaje, że kierowca widzi ich tak samo dokładnie i z takiej samej odległości jak oni sami widzą samochód. A to nieprawda. W rzeczywistości pieszy widoczny jest dopiero w chwili, gdy wjedzie w snop światła – podkreśla Czerwiński nie ukrywając też, że piesi mimo jednoznacznych przepisów w tej sprawie niejednokrotnie poruszają się po drogach, nawet tych, gdzie mjają do dyspozycji jedynie pobocze, bez odblasków.

Czerwiński zastrzega jednocześnie, że górzystych rejonach zagrożenia często pojawiają się nagle i niemal punktowo. – Czasem wystarczy kilkanaście minut mgły, by droga zamieniła się w szklankę – obrazuje. Podobnie w wielu miejscach było wczoraj…

Zobacz też: Kurów/most na „krajówce”: Kobieta zasnęła za kółkiem i staranowała dwa auta

Sołtys Świdnika Jan Pawłowski nie ukrywa, że takiej tragedii w tej okolicy jeszcze nie było. – Były różne wypadki w tym drogowe, ale nigdy nie zdarzyło się, żeby aż trzy osoby na raz zginęły w tym jeszcze takie małe dziecko. Nie wiem, co to byli za ludzie, skąd szli, dokąd ani czym do nas przyjechali – mówi nie kryjąc emocji.

Miejscowi powtarzają zasłyszane informacje, że na podstawie danych z dowodów osobistych śledczy ustalili, że jedna z ofiar miała meldunek z Nowego Sącza a druga z Muszyny.

Na miejscu cały czas działa policja. Funkcjonariuszy jest sporo, bo mieszkańcy sołectwa doliczyli się kilku radiowozów. Czy rzeczywiście w ustaleniu sprawcy może pomóc monitoring? - Kamery ma sklep Fresh i zaraz obok skład budowlany a już wyżej są następne na sklepie spożywczym – obrazuje sołtys. Okolice, podobnie jak samo miejsce tragedii, są bardzo dobrze oświetlone, tym samym jakość zdjęć powinna być satysfakcjonująca dla śledczych.

Ale nawet jeśli nagrania z tych trzech miejsc nie przyniosą jednoznacznej odpowiedzi, to wskazówek można szukać też dalej: na stacji benzynowej w miejscowości Tęgoborze i miejscowych lokalach gastronomicznych. A jeśli sprawca uciekł w stronę Nowego Sącza, to być może pomocne okażą się zapisy z kamer całej szerzy firm działających wzdłuż drogi DK-75. 

ES [email protected] Fot.: screen ze strony Polsat News







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe