Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 21 maja. Imieniny: Jana, Moniki, Wiktora
10/11/2023 - 00:10

Miłosz Jańczyk, prezes bezdomnego klubu, o stadionie Sandecji

Budowany stadion Sandecji przy ul. Kilińskiego 47 w Nowym Sączu nie jest gotowy. Wiadomo, że wykonawca, który podjął się tego zadania już go nie dokończy. Wykonawcy nie ma, a plac budowy niedokończonego obiektu przejęła miejska spółka Nowosądecka Infrastruktura Komunalna. Jak długo jeszcze zawodnicy Sandecji będą grali na wynajmowanych boiskach, a kibice „Biało – Czarnych” jeździli wiele kilometrów poza Nowy Sącz, by kibicować swojej ukochanej drużynie. W perspektywie jest przynajmniej kilka miesięcy.

Wtorkowej nadzwyczajnej sesji Rady Miasta w sądeckim ratuszu, poświęconej trzem niedokończonym miejskim inwestycjom przysłuchiwali się kibice Sandecji i zarząd klubu MKS Sandecja na czele z prezesem Miłoszem Jańczykiem.

Prezesowi Jańczykowi „Sądeczanin” zadał kilka pytań

Panie prezesie na nowym stadionie nie można grać, bo nie jest oddany do użytku. Kiedy to nastąpi to duży znak zapytania. Sytuacja - jak na razie jest bardzo trudna. Co pan na to?

- Jako prezes klubu MKS Sandecja bardzo ubolewam nad tym, że nadal gramy poza Nowym Sączem. Nie pomaga nam gra na stadionie zastępczym. W tym roku, jak wiadomo gramy na stadionie Garbarni Kraków. Gorąco wierzę w to, że budowa nowego stadionu przy ul. Kilińskiego 47 zostanie szybko dokończona. Oczywiście, nie mam na to wpływu, bo nie jestem stroną w sprawie, jeśli chodzi o kwestie inwestycyjne, natomiast robimy, co możemy, aby przetrwać ten trudny okres. Myślę, że wcześniej czy później wrócimy do Nowego Sącza, aby grać już przed własną publicznością.

Kibice są oburzeni tym, że, czas oddania do użytku stadionu przy ul. Kilińskiego wydłuża się. I trudno się im dziwić…

- Nie będę zakłamywał rzeczywistości. Tak jest, takie również do mnie docierają głosy. My robimy swoje. Nie mamy wpływu na to, w jakim tempie inwestycja postępuje. Jako prezes klubu robię wszystko, aby wynik sportowy był jak najlepszy.

Sytuacja samego klubu MKS Sandecja też nie jest do pozazdroszczenia. Sandecja gra w drugiej II Lidze, jest – można powiedzieć - na dnie tabeli…

- No tak. To jest sport. Pamiętajmy, że przystąpiliśmy do rozgrywek drugoligowych w całkowicie odmienionym składzie. Wymieniliśmy blisko dwudziestu piłkarzy. Większość z tych zawodników to nasi piłkarze, nasi wychowankowie, pozyskani z drużyny U - 19, która uzyskała awans do Centralnej Ligii Juniorów. Chłopaki powoli się zgrywają. Z meczu na mecz to coraz lepiej wygląda.

Tak pan sądzi?

- Miejsce w tabeli nie oddaje tego, jak prezentujemy się na boisku. Brakuje trochę szczęścia, wykończenia akcji. Na pewno będziemy głęboko analizować tą sytuację po zakończeniu rundy jesiennej. Zostały do jej zakończenia cztery kolejki. Nie wykluczam, że na pewno jakieś roszady w przerwie zimowej będą.

Według pana, kto zawinił takiej sytuacji, że stadion przy ul. Kilińskiego 47 do tej pory nie jest gotowy?

- Nie mnie to oceniać. To pytanie powinno być skierowane do inwestora. Aż tak tematem się nie interesuję, żeby tutaj dywagować kto zawinił mniej kto bardziej.

Dziękuję za rozmowę.

([email protected], fot. IM), © Materiał chroniony prawem autorskim.







Dziękujemy za przesłanie błędu