Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 21 listopada. Imieniny: Janusza, Marii, Reginy
27/02/2019 - 16:15

To czyta się jednym tchem. Kolejny numer kwartalnika "Sądeczanin HISTORIA”

Ledwie zadebiutował na lokalnym rynku wydawniczym, a już stal się prawdziwym hitem. Kwartalnik "Sądeczanin HISTORIA”, który jest najmłodszym bratem portalu Sądeczanin.info i miesięcznika "Sądeczanin", okazał się strzałem w dziesiątkę. Teraz ukazała się kolejny numer. Jest równie znakomity, tym razem poświęcony zagadnieniu wielokulturowości Sądecczyzny.

Sądecczyzna to pod wieloma względami prawdziwy fenomen. Mamy się czym chwalić w gospodarce, kulturze, tradycji, a także w historii - pisze we wstępie do kwartalnika Łukasz Połomski, redaktor naczelny pisma. - Przez niemal 700 lat nasza ziemia była budowana przez ludzi wielu wyznań i kultur. Żyjąc po sąsiedzku, czerpali ze swoich korzeni to, co najlepsze, wzbogacając Sądecczyznę. Wielokulturowość od wieków znaczyła tę ziemię. Sięgając do początków naszego regionu, znajdujemy u zarania historii tych ziem węgierską księżniczkę Kingę zakładającą starosądecki klasztor.

W 1292 r. miasto Nowy Sącz lokował Czech Wacław II, zaś jego pierwszymi wójtami i znaczącymi mieszczanami byli Niemcy. To tylko początek niezwykłej historii, która powinna stać się dla nas inspiracją. Pomijam już fakt, że w dzisiejszym świecie jest ona doskonałym materiałem marketingowym, którym powinniśmy się posługiwać zarówno w Polsce, jak i Europie.


Przez wieki swoje „wiano” w budowę Sądecczyzny wnosili nie tylko Polacy, ale także Niemcy, Rusini (Łemkowie), Żydzi, Słowacy, Cyganie (Romowie), Czesi, Węgrzy i przedstawiciele innych narodów. Swoje ślady – niekoniecznie pozytywne– zostawili też Szwedzi, w czasie potopu. Jak słusznie zaznaczył Antoni Kroh w książce Za tamtą górą (Warszawa 2016), niepodważalny wkład w rozwój ziemi sądeckiej ma nawet peruwiańska księżniczka związana ze skarbem inkaskim w Niedzicy.

Byliśmy perłą w koronie tolerancyjnej Rzeczpospolitej. To przecież w Nowym Sączu powstawały znaczące ośrodki ariańskie, a ludność żydowska w XVIII wieku stanowiła niemal połowę mieszkańców stolicy regionu. Jedni dostrzegali pozytywy tej sytuacji, inni widzieli negatywy.

W bieżącym numerze przedstawimy Państwu rozmaite artykuły ukazujące bogactwo wieloetnicznej ziemi sądeckiej. Za szczególnie cenne uważam przedstawienie społeczności cygańskiej przez Monikę Szewczyk. To chyba pierwsza udana próba naszkicowania przeszłości sądeckich Romów, jedynej mniejszości, która wciąż żyje obok nas. Ponadto jestem zaszczycony, że udało nam się przekonać do współpracy dwóch wyjątkowo cenionych w Polsce Autorów – Antoniego Kroha i Stanisława Krycińskiego. Obaj przeprowadzają nas przez historię Łemków. Panowie są niezmordowanymi tropicielami łemkowskich historii –tych łatwych i przyjemnych, ale też tych trudnych.

Zobacz też: "Sądeczanin Historia" o Stadnickich z Nawojowej

Opisu społeczności niemieckiej podejmuje się dla Państwa Sławomir Wróblewski, wątki rusińskie porusza Sylwester Rękas. Niezwykle ważny jest tekst Jakuba Bulzaka, który skupia się na ludności polskiej. Wszak należy pamiętać, że to właśnie Polacy stanowili największy procent mieszkańców Sądecczyzny. Nie brakuje też historii sądeckich Żydów. Ich losy, ze szczególnym uwzględnieniem tragedii Holokaustu, przybliżam razem z Arturem Franczakiem. Jestem przekonany, że oddajemy Państwu najlepsze teksty.

Numer ten jest niezmiernie ważny ze względu na temat, jaki porusza. Warto zaznaczyć, że pokolenie moje i moich rodziców żyje w czasach, kiedy ziemia sądecka jest niemal monoetniczna. Mozaika wielokulturowa została roztrzaskana brutalnym ciosem XX-wiecznych totalitaryzmów. Żydzi padli ofiarą Holokaustu (głównie w 1942 r.), Łemków wysiedlono w Akcji „Wisła” (1947 r.), a protestanci utożsamiani z Niemcami uciekli w 1945 r., obawiając się samosądów.

To historie trudne i skomplikowane, związane z relacjami pomiędzy ludnością polską a mniejszościami. Wojna i wydarzenia powojenne stały się dla naszych dziadków sprawdzianem z tego, co wynieśli z domów, jak odrobili lekcję z wielowiekowego współistnienia (a z tym, niestety, bywało różnie).  

Do nas należy odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobimy z tym dziedzictwem, którego nie da się wymazać. Od 2011 r. prowadzę „Sądecki sztetl” – projekt upamiętniający wielokulturową Sądecczyznę. Przez niemal 8 lat działalności dostrzegam prawdziwy skarb, jaki przechowywany jest w naszych kościołach, cerkwiach, synagogach i protestanckich zborach. Tak, to prawdziwy fenomen, o którym powinniśmy mówić. Ważna jest także pamięć, bo to dzięki niej istnieją nasze korzenie. Często powtarzam, że oprócz tragicznych wydarzeń wojennych istnieje jeszcze druga śmierć, o wiele gorsza – zapomnienie. Nie dajmy jej zwyciężyć, bo kim będziemy, jeżeli zabraknie nam wiedzy na temat tożsamości ziemi, która nas żywi?  

Gdzie można kupić kwartalnik „Sądeczanin HISTORIA”

W księgarni „Alfabet” na ul. Jagiellońskiej 5, Saloniku Prasowym – U Sowy – Rynek 26, w   Księgarni -Antykwariacie „Bestseller” przy ul. Sobieskiego 1 i Lwowskiej 8 i oczywiście w redakcji Sądeczanina przy  ul. Barbackiego 57.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu