Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 15 lipca. Imieniny: Henryka, Igi, Włodzimierza
23/11/2017 - 15:45

Biegunka dziesiątkuje sądeczan. Jak się bronić przed epidemią?

No i zaczęło się. Gdzie się człowiek nie obejrzy: w przedszkolach, szkołach czy w pracy ktoś choruje. Zaczyna się od bólu a potem przychodzi najgorsze: biegunka i wymioty a nawet gorączka. Jak sobie z tym poradzić? Pytamy lekarza Agnieszkę Dulkiewicz Rozlach z Krynicy-Zdroju i farmaceutkę z Nowego Sącza.

- Taki sezon, tak jest co roku – mówi ze spokojem farmaceutka z apteki przy ul. Grodzkiej, ale zastrzega, że do epidemii – przynajmniej sądząc po ilości klientów – to jeszcze daleko. Nie zmienia to postaci rzeczy, że powinniśmy być gotowi na najgorsze. Bo „jelitówka” wraca co jesień jak bumerang. A na czym ta gotowość powinna polegać?

Po pierwsze w domu powinniśmy mieć węgiel, to najstarszy, najprostszy i bezpieczny środek na biegunki. Co ciekawe węgiel stosuje się również przy odtruwaniu organizmu przy zatruciach szkodliwymi oparami – na przykład tymi, które towarzyszą nam podczas malowania lakierami czy farbami i przy używaniu silnych rozpuszczalników. - Powinniśmy też pamiętać o elektrolitach, bo przy biegunce możemy się bardzo szybko odwodnić – zaznacza nasza rozmówczyni.

Ale choć leków bez recepty i najróżniejszych wspomagających suplementy jest bez liku aptekarze mocno podkreślają: - Biegunka może mieć różne podłoże. Może być efektem wirusa albo na przykład zatrucia dlatego jeśli będzie się utrzymywała koniecznie trzeba iść do lekarza. Szczególnie ważne jest to w przypadku małych dzieci, osób przewlekle chorujących o kobiet w ciąży.

Jednoznacznym sygnałem, że pora iść do lekarza jest chwila, gdy biegunce zaczną towarzyszyć wymioty.

Zobacz też: Oddział Chorób Zakaźnych a nie miał dla pacjentów wody do picia?

Co radzi lekarz? Rozmawiamy z Agnieszką Dulkiewicz Rozlach. – Na początku nawadniamy się i nie ma znaczenia czy to biegunka wirusowa czy bakteryjna.

Co zatem pić? Soki czy wodę? Co jeść i czy w ogóle? - Unikać soków, pić tylko wodę i to neutralną i absolutnie nie gazowaną. Nie pijemy mleka i jego pochodnych. Rezygnujemy z rzeczy smażonych i ciężkostrawnych. Jeśli są wymioty to pauza na jedzenie - tylko pijemy i bierzemy leki. Pamiętajmy by nie jeść przez 12 godzin od ostatnich wymiotów.

Jeśli jest luźny stolec to bierzemy środki na odtworzenie flory jelitowej. Jest ich naprawdę ogromny wybór, nie będziemy ich reklamować, ale bardzo pomagają przy problemach bakteryjnych i wirusowych. Ewentualnie można wziąć odpowiednik smekty, który wchłania i odciąga wodę od problemów jelitowych i stolec się zagęszcza.

- Najczęściej w takich wypadkach prowadzi się leczenie objawowe, antybiotyków jako takich się nie podaje. No chyba, że biegunka jest z jakimiś powikłaniami, z wysoką gorączką i objawami, że infekcja zaczyna siać do narządów. A często przy biegunce pojawia się gorączka – wysoka i trudno do zbicia. Jednak i wtedy raczej nie daje się antybiotyku, bo gdyby to była infekcja bakteryjna, to antybiotyk przedłużyłby nosicielstwo dlatego sięgamy po leki przeciwgorączkowe, przeciwzapalne.

Zobacz też: Nie było jej tyle lat. Wielki come back żółtaczki pokarmowej. Czy na Sądecczyznę idzie epidemia?

A co z jedzeniem? – Jeśli to jest tylko biegunka, to nie wolno nam jeść soków, owoców, mleka, śmietany, rosołu, smażonego i jajek. Co można? Ryż rozgotowany na wodzie, zupę jarzynową z dużą ilością marchewki i ryżu, ale nie na rosole, nie na mięsnym wywarze i nie podbitą śmietaną.

Gotowane ziemniaki, ale bez omasty. Może być też kromka z masłem. Ma to być proste jedzenie i nie w dużych ilościach. Jeść trzeba tylko tyle, by zaspokoić głód, ale najczęściej gdy jest biegunka, to nie ma apetytu, więc problem jest rozwiązany. Dla dorosłych to żaden problem, a dziecku, nawet to, co z wagi ubędzie organizm później bardzo szybko nadrobi – radzi lekarz.

- Niektóre matki robią duży błąd i im więcej dziecko wymiotuje, tym więcej starają mu się wcisnąć jedzenia. A wtedy dziecko tym bardziej wymiotuje co z kolei prowadzi do bardzo poważnych zaburzeń wodno jelitowych, które później naprawdę trudno nadrobić w domu i czasem niestety trzeba oprzeć się o pomoc w szpitalu. Dlatego zapamiętajmy – pacjenta wymiotującego nie karmimy! – podkreśla Dulkiewicz Rozlach.

A kiedy należy uznać, że domowe sposoby zawiodły i ruszyć po pomoc do lekarza? Nasza rozmówczyni twierdzi, że najbardziej niepokojącym sygnałem przy problemach gastrycznych jest ospałość. Gdy dziecko zacznie robić się bardzo senne, apatyczne i ospale, zachowywać się markotnie czy jak to niektórzy mówią: lać się przez ręce, nie ma już na co czekać. Podobnie jest z osobami dorosłymi.

ES [email protected] Fot.: ES







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)