Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 14 listopada. Imieniny: Emila, Laury, Rogera
13/09/2016 - 11:25

Drugie życie stodoły. Stare deski na Zachodzie w cenie!

Sądeckie rolnictwo umiera, już nigdzie konia nie uświadczy a krowa na pastwisku to rzadki widok, tymczasem stodoły na Sądecczyźnie dostały jakby drugie życie.

Krążąc po sądeckich wioskach co rusz można się teraz natknąć na starą, krzywą stodołę obitą nowymi deskami. To już epidemia, tak jest w wielu wsiach gminy Chełmiec, gminy Limanowa i nie tylko. O co chodzi?!

- Przyjechało dwóch chłopów i powiedzieli, że chętnie wymienią w stodole stare deski na nowe. Powiedzieli, że zrobią to za darmo, więc czemu nie skorzystać  - mówi pewna gospodyni z gminy Chełmiec.

 - Jeszcze tatuś stawiał tę stodołę, zaraz po wojnie - dodała gospodyni.  
Ta stodoła ma 70 lat, prawdę mówiąc mieli ją rozbierać, bo już nie sieją zbóż, a w stajence nie ma żadnego ogona. Zostało dziesięć kur plus cztery króliki oraz dwa psy i trzy koty. Po mleko jeżdżą do "Biedronki", tacy z nich rolnicy.

Podczas drugiej wizyty panowie dokładnie wymierzyli stodołę. Za trzecim razem przyjechali z nowymi deskami i energicznie zabrali się do pracy    
- Bardzo robotni, zeszło im dwa dni, stukali od światu do nocy. Dawałam im tylko jedzenie - mówi kobieta.

I tak było wszędzie, gdzie starą stodołę obito nowymi deskami.

Okazuje się, że stare deski z sądeckich stodół, wysmagane wiatrem i słońcem, zakonserwowane deszczem i śniegiem osiągają zawrotne ceny na Zachodzie Europy.
- Kubik takich desek kosztuje kilkaset euro - mówi osoba zorientowana w temacie. -  Wyrabia się z nich meble, wykłada podłogi, stawia stylowe parkany. Nie wymagają żadnej konserwacji, a nadają otoczeniu dostojeństwa i patyny wieków. W Belgii, Holandii i Niemczech zapanowała moda na takie drewno.        

Wyspecjalizowane ekipy budowlańców, przeważnie z Podhala,  zwietrzyły znakomity interes i na potęgę "rewitalizują" sądecką i limanowską wieś. Na Podhalu pojawiły się nawet tablice z napisem; "Kupię stare deski".  
- Gdyby nasi wstali, to by nie poznali - słyszymy na odchodnym w gospodarstwie, które odwiedziliśmy z aparatem fotograficznym.   
(HSZ), fot. własne

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu