Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 1 grudnia. Imieniny: Blanki, Edmunda, Eligiusza
23/11/2022 - 15:25

Made in China by Germany. Kilka słów o relacji Niemiec i Chin…

Ostatnia wizyta kanclerza Niemiec Olafa Scholza w Pekinie wywołuje dużo dyskusji wśród koalicjantów, również ze względu na sprzedaż firm znajdujących się w sektorze infrastruktury krytycznej do spółek kontrolowanych przez Chiny. W jakim stopniu niemieccy decydenci dostrzegają zagrożenie ze strony rosnącej zależności od Chin?

Miniona wizyta kanclerza Republiki Federalnej Niemiec Olafa Scholza odbiła się szerokim echem, nie tylko dlatego, że była to pierwsza rozmowa zachodniego lidera z grupy G7 od czasu wybuchu pandemii z przywódcą Chińskiej Republiki Ludowej. Wśród koalicjantów Zieloni już w minionym roku przy negocjowaniu umowy koalicyjnej akcentowali potrzebę zmiany merkantylistycznego podejścia w relacjach z Chinami zapoczątkowanego przez rząd Angeli Merkel.

Sceptycyzm w partii Annaleny Baerbock narastał mocniej od czasu ostatniego kongresu partii komunistycznej, który zbliżył kraj do jednowładztwa czy eskalacji napięć wokół Tajwanu, nie wspominając o cichym wspieraniu Federacji Rosyjskiej po wkroczeniu działań wojennych w Ukrainie w kolejną fazę.

Liderzy w Berlinie coraz częściej doszukują się zbieżności między tym jakim partnerem handlowym była Rosja oraz obecnie są Chiny. Wojna w Ukrainie ukazała w pełni jaką krótkowzrocznością cechowała się trwająca przez dekady polityka „wandel durch handel”, która opierała się na tanim imporcie gazu przy przekonaniu, że podtrzymując wymianę gospodarczą Niemcy są w stanie dokonać zmiany społeczno-politycznej w Rosji.

Obecnie narastają lęki, że w przypadku jeszcze bardziej zażyłej ekonomicznie relacji Chin i Niemiec może być podobnie, co symbolizuje niedawna wypowiedzieć byłego prezydenta RFN Frantka-Walter Steinmeiera, również byłego ministra spraw zagranicznych, który podczas zeszłotygodniowej audycji w radiu ARD stwierdził, że:

- Niemcy muszą odrobić lekcje płynącą z wojny w Ukrainie, która dotyczy tego, że musimy ograniczać nasze jednostronne zależności w polityce zagranicznej, wszędzie tam gdzie to możliwe. Odnosi się to szczególnie do Chin.

Te słowa być może stanowią zapowiedź fundamentalnego przeobrażenia stanowiska wobec Pekinu, które ma zostać ujęte w ramach prezentacji nowej wersji „chińskiej strategii”, która ma zostać zaprezentowana w przyszłym roku.

Do tego momentu możemy się spodziewać jedynie większej ilości publicznej wymiany poglądów między zwolennikami zmiany podejścia w relacjach Berlin-Pekin jak niemiecki minister finansów Christian Lindner, który podkreślał, że może nas czekać okres, w którym rynki chińskie z powodów politycznych przestaną być dostępne dla niemieckich eksporterów. Dlatego też niemieckie przedsiębiorstwa będą zachęcane do zwiększania eksportu do innych państwa w Azji, Afryce i obu Amerykach.

Przez lata Niemcy były jednym z kluczowych beneficjentów chińskiego otwarcia na świat. Niemiecki eksport do Chin znacząco kontrybuował do trwającego dekadę okresu prosperity. W 2021 Chiny były największym partnerem handlowym dla Niemiec szósty raz z rzędu, stanowiąc aż 9,5 procent całości eksportu naszego zachodniego sąsiada. Niemiecka obecność w Chinach stale rosła. Volkswagen sprzedaje obecnie aż 40 proc. pojazdów w ujęciu globalnym właśnie w Chinach, 13 proc. przychodów Siemensa stamtąd pochodzi, w przypadku BASF jest to aż 15 proc.

W okresie intensywnej debaty o podejściu Chin w Niemczech, symbolicznym wydarzeniem było planowane przejęcie przez Cosco 35 proc. spółki zarządzającej terminalem kontenerowym w Hamburgu za 65 mln EUR od spółki HHLA. Ze względów bezpieczeństwa transakcja musiała być zatwierdzona przez rząd. Jednak aż 6 ministrów wyraziło sprzeciw ze względu na niechęć do zwiększania zależności od obcego kapitału w przypadku elementów krytycznej infrastruktury.

Niektórzy dokonywali nawet analogii do sprzedaży przez Niemcy części infrastruktury służącej do magazynowania gazu Gazpromowi blisko dekadę temu.  Ze względu na ogromne poparcie kanclerza Scholza, który wybierał się do Pekinu z wizytą do transakcji doszło, jednak w ograniczonym zakresie – sprzedano pakiet 25 proc. bez praw do veta czy decyzji personalnych.

Po wizycie niemieckiego kanclerza dojdzie jednak prawdopodobnie do zablokowania kolejnej transakcji zakładającej sprzedaż producenta procesorów spółce zależnej od Chin. Esmos zajmuje się produkcją komponentów wykorzystywanych w samochodach, a całkowita wartość transakcji miała wynosić 85 mln EUR.

Robert Habeck zapowiedział, że Niemcy powinny rozwijać dalej relacje z Chinami, jednak inwestycje w kluczowych obszarach infrastruktury krytycznej powinny być oceniane ze szczególną uważnością i prawo w tym zakresie powinno zostać zmodyfikowane. Już obecnie zakłada się, że wszystkie przejęcia większych udziałów niż 10 proc. spoza Europy wymagają zatwierdzenia przez ministerstwo gospodarki w przypadku transakcji w sektorze obronnym, IT czy infrastruktury krytycznej. (Jan Berdychowski, fot. Pixabay)







Dziękujemy za przesłanie błędu