Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
08/06/2024 - 07:50

Feeria wojskowego humoru, co przeminął

Dr Tomasz Podgórski zadziwił mnie niepomiernie, a przecież nie powinien! Koniec końców znamy się – rzec można – prawie od urodzenia (a przynajmniej On mnie!). Rośliśmy jak bracia, choć stale wyprzedzał mnie o ten jeden klasowy rok w szkole podstawowej i średniej. Był przez to zawsze pewnym punktem odniesienia moich szkolnych sukcesów i porażek (nie rzadko!), ale również latarnią, która od czasów jego studiów wskazywała kierunek, bo drogę każdy z nas wybrał własną.

Pomimo czasowego oddalenia, jakie zafundowały nam jego studia w Warszawie (1975–1980), a następnie wykopaliska archeologiczne w Egipcie (1980–1983), zawsze odczuwaliśmy wyjątkową łączność duchową i takież powinowactwo. Obaj pasjonowaliśmy się historią, ale On jako historyk zawodowy, choć z tym zerwał ze szkodą dla nauki polskiej (tak uważam!), na korzyść nauczania języków obcych, a ja jako skromny miłośnik historii, najzupełniej amatorsko i pro publico bono.

W pewnym momencie naszego ciotecznego braterstwa (jego Matka była rodzoną siostrą mego Ojca) postanowiliśmy napisać wspólnie książkę o naszym dziadku, Józefie Gizie – pamiętając, co powiedział o Nim do nas ppłk Stefan Jellenta, legionista, historyk wojskowości: „A więc jesteście wnukami generała Gizy. I żebyście pamiętali, niemarnego generała!”…

Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. W 2010 r. ukazał się album pt. „Generał Józef Giza 1887–1965. VIRTUTE ET ARMIS”. Dzięki mojemu kuzynowi był potem uzupełniany i raz kolejny wydawany. Już samodzielnie dołożył do niego dwie kolejne części, które wydane drukiem, stały się trylogią! Dla porządku przypomnę: „Gen. Józef Giza – PAMIĘTNIK WOJENNY” (2017 r.) i „Generał Józef Giza w listach i dokumentach” (2018 r.).

No, właśnie! On, biograf naszego Dziadka i biograf jego przyjaciela, gen. Jerzego Dobrodzickiego, autor cennych wydawnictw historycznych dot. Egiptu, a także II. Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, rozlicznych artykułów publikowanych m.in. w „Almanachu Sądeckim”, „Sądeczaninie” i „Roczniku Sądeckim”. On to poprosił mnie o słowo wstępne do swojej nowej książki o . . . karykaturach wojskowych! Powiem więc jeszcze raz: zadziwił mnie niezwykle, ale bynajmniej nie literacko i historycznie, ba – nawet nie artystycznie!, bo można się po Nim wiele spodziewać. Nie zdumiało mnie także, że tworzy, ale zaskoczył mnie temat jego nowej książki, choć wiem, jakby zaczerpnąć z pierwszego słownika języka polskiego (Samuel B. Linde), że był i jest nadal „żartownik, krotochwilnik, uciesznik”, ale nie „szyderca i śmieszek”.

Wspominając powyżej o karykaturach wojskowych, siłą rzeczy nie do końca wyraziłem się precyzyjnie, bo tak najogólniej dość enigmatycznie wprowadził mnie w temat podczas naszej rozmowy telefonicznej mój kuzyn, rozmowy, co to poprzedzała wysłane później pliki. Dopiero, kiedy dowiedziałem się, jaki jest tytuł nowej książki, zrozumiałem jej poważny charakter oprócz zabawowego przesłania ich autorów (karykatur, oczywiście!), bo „żartowne są sztuki, które do uweselenia oczu dążą”! A więc – „HUMOR BELLONY. Polska satyra wojskowa XIX i XX wieku”, jak to wspaniale brzmi…!

To, co ujrzałem później, co oglądnąłem „do uweselenia oczu” i co przeczytałem „do uweselenia” serca i umysłu, przeszło wszelkie oczekiwania! To istna feeria wojskowego humoru, sięgająca myślą przez epoki literackie (odrodzenie, barok) do swoich antycznych pra korzeni znajdujących się – jak twierdzi Autor – aż w antyku! I z sobie znaną drobiazgowością nam to na kartach swej książki udowadnia, wprowadzając w zasadniczy temat swej znakomitej pracy, która ma walor zarówno historyczny, jak i społeczny, literacki, ale i przecież artystyczny.

Celowo użyłem określenia „feeria”, bo to prawdziwe – jak chce współczesny słownik języka polskiego, „bogactwo i różnorodność mieniących się barw, pulsujących świateł lub wibrujących dźwięków”, a ja dodam, słów, skojarzeń i kontekstów, spojrzeń na świat i ludzi, żartów, anegdot, sprzężonych w jedno z rysunkiem i malarskim dotknięciem tematu.

Nie sposób opisać bogactwo zawartości i bez potrzeby. Każdy, kto weźmie książkę do ręki i ją przeczyta, zachwyci się nie tylko ilością tego, co w niej zostało zawarte, ale – chcąc być w zgodzie z prawdą i sprawiedliwym w ocenie – podziwiać musi nagromadzenie tegoż wszystkiego, co daje jasny obraz trudu badawczego i edytorskiego Autora w eksponowaniu wojskowego humoru różnych autorów, różnych czasopism, w różnych epokach historycznych.

Dr Tomasz Podgórski, aby zamierzony przez karykaturzystów efekt był dla czytelnika oczywisty, opisuje i wyjaśnia kontekst, zestawia figury alegoryczne z rzeczywistością potoczną. Te plastyczne udokumentowania obyczajowości i przemian charakterystycznych dla minionych wieków (XIX i XX), kryją w sobie niekiedy myśli i spostrzeżenia łatwo czytelne nawet dzisiaj, ale i takie, których wymowa nie jest jasna lub odbierana współcześnie inaczej. Ich autorzy są znani mniej lub bardziej, ale są i tacy, którzy jedynie dla znawców nie pozostają anonimowi. Wielką więc zasługą Autora „Humoru Bellony” jest ich przypomnienie jako artystów, a także ich prac będących zawsze najznakomitszą wizytówką artystycznych osiągnięć każdego rysownika, który po latach, pragnąc znaleźć się w gronie najwybitniejszych artystów uprawiających ten gatunek, musi pozostawić po sobie wrażenie – ba, wręcz przekonanie! – o swej oryginalności i ze wszech miar indywidualnego sposobu tworzenia, pamiętając jednocześnie – choć to już raczej post factum! – że „nie trzeba o tym żartować, co śmierdzi, co szkodzi, i co boli”…

Mój P.T. Kuzyn i ja, dawni młodzieńcy dobrze kształceni w nowosądeckiej „Pierwszej Budzie”, pamiętamy jednak o historycznych słowach bp. Ignacego Krasickiego z jego utworu pt. „Do króla”, że:

„..Satyra prawdę mówi, względów się wyrzeka:

Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka…”.

W tym kontekście pamiętamy również słynne pytanie wielkiego polskiego artysty słowa i kreski, Cypriana Norwida (także karykaturzysty!), który ongiś napisał:

„Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,

czy ten, co mówić o tym nie pozwala?"

Z tego przesłania literackiego wypływa moja nadzieja, ale i wiara, że dzieło historyczno-artystyczne dr. Tomasza Podgórskiego zostanie właściwie odebrane i należycie docenione, czego Mu z głębi serca życzę!

Jerzy Giza
(Fot. Wojsko Polskie)







Dziękujemy za przesłanie błędu