Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 16 września. Imieniny: Jagienki, Kamili, Korneliusza
11/06/2019 - 12:20

Pożar za pożarem. Paliło się BMW i dostawczak [ZDJĘCIA]

Jeden samochód zapalił się na parkingu przy Biedronce, drugi w trakcie jazdy na ul. Węgierskiej. Co jest nie tak z tymi samochodami?

Poniedziałek (10 czerwca) był bardzo pracowitym dniem dla sądeckich strażaków. Wśród wielu kolizji, do których byli wzywani, aż trzy razy gasili pożar samochodów. Najpierw o godzinie 13.25 na ulicy Tarnowskiej w Nowym Sączu na parkingu przy Biedronce zapalił się samochód BMW.

Zobacz też Pożar na rondzie Solidarności. Z samochodu pozostał jedynie wrak

Ogień pojawił się w komorze silnika. Na miejscu znajdował się kierowca, a zarazem właściciel pojazdu, który próbował ugasić ogień za pomocą gaśnicy proszkowej. Po chwili przyjechali strażacy, ale na szczęście pożar był już ugaszony. Strażacy odłączyli akumulator w pojeździe, pouczyli właściciela o odholowaniu samochodu do warsztatu i po 10 minutach wrócili do jednostki.

O godzinie 13.44 strażacy otrzymali kolejne zgłoszenie. Na ulicy Tarnowskiej znów paliło się BMW. Po dotarciu na miejsce okazało się, że właściciel próbował uruchomić pojazd i wtedy znów doszło do zwarcia instalacji elektrycznej i w komorze silnika pojawił się ogień.

Niemal w tym samym czasie, na ul. Węgierskiej w trakcie jazdy zapalił się dostawczy Ford Transit. Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał. Gdy strażacy dotarli na miejsce, pożarem objęta była komora silnika, przedział kierowcy oraz częściowo skrzynia ładunkowa.

Pojazd znajdował się na zatoczce autobusowej. Samochodem podróżował sam kierujący, który na szczęście nie odniósł żadnych obrażeń. Droga była całkowicie zablokowana. Strażacy polewali płonący pojazd pianą. Niestety z dostawczaka niewiele zostało. Auto nadaje się jedynie na złom. Przez dwie godziny na ul. Węgierskiej były utrudnienia w ruchu.

Co jest nie tak z tymi samochodami? Kilka tygodni temu zadaliśmy to pytanie właścicielowi jednej ze Stacji Kontroli Pojazdów.

- Rzadko spotykamy się z samochodami po pożarach. Jedynie do naszej stacji trafiają auta, które jeszcze nadają się do naprawy. W takich pojazdach najczęściej doszło do zwarcia instalacji elektrycznej albo stopiły się wiązki, które były nieoryginalnie puszczone blisko układu wydechowego i właśnie od niego się zapaliły. Do pożarów może dojść również przy wyciekach z układu paliwowego – wyjaśnia pan Łukasz.

Przeglądy techniczne, nawet te robione najbardziej systematycznie i starannie, nie są w stanie nas uchronić przed ryzykiem, że nasz samochód nie zapali się w trasie, albo nawet po kilku godzinach od zakończonej jazdy. Z doświadczenia strażaków wynika, że najczęstszą przyczyną pożarów są zwarcia instalacji elektrycznej i nie ma znaczenia czy auto jest na gaz, ropę czy benzynę.

RG [email protected], Fot. PSP Nowy Sącz

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu