Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 24 czerwca. Imieniny: Danuty, Jana, Janiny
07/05/2021 - 16:35

"Byłem szczęśliwy, że wróciłem do rodziny i przyjaciół, do lwowskich widoków"

(...) w maju zaczynałem liczyć dni i tygodnie, jakie zostały mi do powrotu do Europy, a po kilku tygodniach spędzonych w Polsce niecierpliwie liczyłem dni dzielące mnie od wyjazdu do Ameryki.

(...) Każdego lata w okresie od 1936 do 1939 roku przyjeżdżałem do Polski na całe trzy miesiące. Za pierwszym razem, po zaledwie kilku miesiącach spędzonych w Ameryce, zdziwiłem się, że jeżdżą tramwaje, działają telefony i że jest elektryczność. Przesiąkłem przekonaniem o absolutnej wyższości technicznej Ameryki i jej unikalnej wiedzy praktycznej.

Byłem szczęśliwy, że wróciłem do rodziny i przyjaciół, do znajomych lwowskich widoków, ale już wkrótce ogarniała mnie tęsknota za wolnym, pełnym nadziei i „otwartym” życiem w Ameryce. Mówiąc prościej: w maju zaczynałem liczyć dni i tygodnie, jakie zostały mi do powrotu do Europy, a po kilku tygodniach spędzonych w Polsce niecierpliwie liczyłem dni dzielące mnie od wyjazdu do Ameryki. Większość matematyków pozostawała na lato we Lwowie, więc aż do wybuchu drugiej wojny światowej rokrocznie spotykałem się z nimi w czasie wakacji. Tak jak przedtem, pracowałem z Banachem i Mazurem.

Dwukrotnie odwiedziłem Banacha podczas jego kilkudniowego pobytu w Skolu lub w pobliskich karpackich wioskach, około stu dwudziestu kilometrów na południe od Lwowa. Znałem te miejsca z dzieciństwa. Banach pracował nad jednym ze swoich podręczników, ale zawsze miał czas, by pójść ze mną do wiejskiej gospody i porozmawiać o matematyce oraz o „reszcie Wszechświata”, używając ulubionego wyrażenia von Neumanna. Po raz ostatni widziałem Banacha w kawiarni Szkockiej pod koniec lipca 1939 roku. Rozmawialiśmy o możliwości wybuchu wojny z Niemcami i zapisaliśmy kilka nowych zadań w Księdze szkockiej. (…)

W 1939 roku mój trzyletni kontrakt w Society of Fellows wygasał. Niestety, nie można go było przedłużyć, bo przekroczyłem górną granicę wieku. Dzięki G. D. Birkhoffowi otrzymałem pozwolenie na czasowe pozostanie na Harvardzie w charakterze wykładowcy na Wydziale Matematyki. Dalsze perspektywy nie były pomyślne; wyglądało na to, że nie ma wolnej posady dla młodszego profesora. Z powodu napływu wielkiej liczby naukowców z Niemiec i Europy Środkowej nie mogłem też uczyć, (...)

Stanisław Ulam, Przygody matematyka. Autobiografia. Znak Horyzont 2021







Dziękujemy za przesłanie błędu

„Mecenas Czytelnictwa”