Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 21 stycznia. Imieniny: Agnieszki, Jarosława, Nory
przewiń w dół
Data Publikacji: 
31/10/2017 - 12:45

Część Sądeckich Wodociągów idzie pod młotek. Będzie z tego awantura?

Nad magistratem przetoczyła się burza? Miasto sprzeda warte 30 milionów złotych udziały w spółce Sądeckie Wodociągi. Tak zdecydowali radni. Zabiegał o to prezydent Ryszard Nowak, który jak głosi plotka, potrzebuje pieniędzy na budowę stadionu Sandecji. Radny PO Grzegorz Fecko grzmi, że to prawie jak prywatyzacja, Ludomir Handzel z Koalicji Nowosądeckiej twierdzi, że to sprzedaż majątku Nowego Sącza.

Dlaczego miasto zamierza sprzedać część komunalnej spółki. Pieniądze uzyskane z tej transakcji, blisko 38 mln zł, z czego około 30 mln zł dla miasta, maja pozwolić  na realizacje inwestycji w Nowym Sączu i gminach, które są  udziałowcami spółki Sądeckie Wodociągi, wynika z uzasadnienia przyjętej przez radnych uchwały.

Decyzję gromi opozycja z Platformy Obywatelskiej. - To rodzaj prywatyzacji oburza się radny Grzegorz Fecko.

- Dziwię się, że musimy się posuwać do tego typu przedsięwzięć. Ważna kwestią są dywidendy. Możemy się spodziewać, że spółka zamiast przeznaczać je na inwestycje, będzie musiała pokrywać koszt całej tej operacji. Poza tym nie ma czegoś takiego jak perpetuum mobile. Odbije się to na cenach wody, czyli tak naprawdę na mieszkańcach miasta.  

Jak  decyzje o sprzedaży udziałów w komunalnej spółce komentuje jej prezes Janusz Adamek?

- Właścicielem udziałów w spółce są gminy Nowy i Stary Sącz, Kamionka, Nawojowa, Korzenna. Mogą z udziałami zrobić to, co uważają za słuszne i stosowne. Nie jest przy tym wymagana zgoda zarządu. Na razie rozpoczęła się procedura sprzedaży do 20 procent udziałów Sądeckich Wodociągów. Środki uzyskane z transakcji samorządy chcą przeznaczyć na rozwój.

Jak dodaje Adamek kończy się możliwość korzystanie ze środków unijnych, a z drugiej strony współczynniki zadłużenia gmin nie pozwalają na dalsze zaciąganie kredytów. Tego typu transakcje, podkreśla prezes spółki,  będą się zdarzać w polskich samorządach coraz częściej.

- Wszyscy przyzwyczaili się do tego, że gminy korzystają ze środków unijnych, obligacji czy kredytów, a tymczasem pozwoli nastaje kres tego rodzaju instrumentów. Sama sprzedaż udziałów nie wpłynie na zmianę sytuacji spółki ani jej funkcjonowania. To nie jest żadna prywatyzacja - zapewnia Adamek i jak dodaje kredyty są też spłacane kosztem lokalnej  społeczności, a inwestycje w gminach nie mogą bazować na środkach pomocowych.  

Przeciwko sprzedaży udziałów spółki protestuje też Koalicja Nowosądecka. Jej lider Ludomir Handzel podkreśla, że  Sądeckie Wodociągi to duży podmiot infrastrukturalny, a infrastruktury ani Polska, ani Nowy Sącz nie powinien się wyzbywać.

- Pozbycie się infrastruktury to prosta droga do uzależnienia. Dziś być może sprzedamy udziały do funduszu państwowego, ale kto będzie zarządzał tym funduszem za 20 lat?  Czy te udziały powrócą za tę samą kwotę do Nowego Sącza?-  stawia pytania Handzel. - Pieniądze tracą na wartości,  trwały majątek, monopolisty może tylko zyskiwać.

Lider Koalicji Nowosądeckiej mówi z przekąsem, że podziwia odwagę sądeckich rajców, którzy  tak ochoczo zgodzili się na sprzedaż potężnego majątku.

- Ale na pewno przeanalizowali metodę wyceny udziałów, ład korporacyjny po transakcji, koszty całej operacji dla Nowego Sącza oraz Sądeczan, kwestię kontroli nad majątkiem oraz samym podmiotem, który budujemy wspólnie od lat płacąc za usługi Sądeckich Wodociągów. Kiedy  sprzedajemy samochód, podejmujemy analizę - dlaczego teraz, czy warto, za ile, na co przeznaczymy środki. Nie ma bowiem obiadu za darmo. Sreber rodowych nie oddaje się do lombardu.Dobrze, że na szczeblu Warszawy nikt nie sprzeda torów kolejowych, sieci energetycznych, rurociągów gazowych i paliwowych. Mam nadzieję - ironizuje Handzel.

Kto kupi udziały, na razie nie wiadomo, ale jak zapewnia Adamek na pewno nie będzie to inwestor branżowy, który chciałby przejąć Sądeckie Wodociągi i uzurpowałby sobie prawo do zarządzania spółką.

- Dwadzieścia procent to nie jest przecież pakiet kontrolny. Nowy Sącz, wraz z innymi gminami, zachowa bezwzględną większość - mówi prezes spółki.

Czy pieniądze ze sprzedaży udziałów Sadeckich Wodociągów mają zasilić budżet przeznaczony na budowę stadionu Sandecji? Takie pogłoski rozeszły się „na mieście”. Na ten temat w uzasadnieniu uchwały nie ma ani słowa. Sam prezydent Nowak w połowie października na antenie radia RDN  mówił, że najbardziej pożądanym nabywcą byłby należący do skarbu państwa Polski Fundusz Rozwoju.

Czytaj też Miasto ogłosiło przetarg na budowę stadionu Sandecji! 18 miesięcy na zaprojektowanie i wybudowanie!

– Jeżeli Polski Fundusz Rozwoju kupi udziały w jednej z naszych spółek, wtedy będziemy decydować o przeznaczeniu pieniędzy. Nie jest powiedziane, że są to pieniądze przeznaczone na budowę stadionu. Może to być każdy inny, dobry cel. Chodzi o to, aby jak najmniej obciążać bieżący budżet miasta – mówił 18 października prezydent Nowak dla radia RDN. – Spółka kupująca ma być stabilna, gwarantująca dalszy rozwój. Nie chciałbym być niemile zaskakiwany przez udziałowca jakimiś roszczeniami – wyjaśniał. Zapewniał również, iż nie jest zainteresowany sprzedażą udziałów spółkom z obcym z  kapitałem.

Czytaj też Oto nowy herb Nowego Sącza! Zobacz jak wyglądają smok i św. Małgorzata

Potencjalni nabywcy udziałów w wodociągowej komunalnej spółce mogą składać do połowy listopada. Trzydzieści dni mogą trwać negocjacje. Nowy właściciel udziałów nie będzie mógł przez 20 lat, no chyba, że zgodę na to, w formie uchwały, wyrazi Rada Nadzorcza. Pierwszeństwo pierwokupu jest zarezerwowane dla współwłaścicieli Sadeckich Wodociągów.  

[email protected] Archiwum sądeczanin.info. UMNS 




Komentarze Facebook

Miesięcznik Sądeczanin styczeń 2018