Jak Andrej Chovanec i jego femme fatale zamordowali zemstę Grybowa Jagienka Michalik14.06.2016, 6:40Kiedy dziesięć lat temu Słowak Andrej Chovanec razem z ojcem kupował podupadający browar w Siołkowej nie miał pojęcia, że produkowane tam podłe piwo, którym można było się nieźle zatruć, zyskało prześmiewczą nazwę „zemsta Grybowa”. Zrujnowany zakład podniósł z upadku i prawie już wyprowadził na prostą. Ale nadal łatwo nie jest. Czasem ma ochotę rzucić ten polski biznes, ale nie robi tego… z miłości do piwa. Bo przecież jak każdy Słowak urodził się z kuflem w ręku. wywiadpilsweizerandrejchvanec