Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 19 października. Imieniny: Michaliny, Michała, Piotra
12/06/2018 - 14:25

Nowy Sącz: Pies wypadł z trzeciego piętra bloku przy ul. Zamenhofa

Ta sprawa wydaje się nie mieć końca. Mowa oczywiście o 30 psach przetrzymywanych w mieszkaniu na trzecim piętrze w budynku przy Zamenhofa. Dziś w nocy doszło tam do kolejnego skandalicznego incydentu – z okna wypadł kolejny bohater tej psiej apokalipsy.

Według relacji pana Krzysztofa, sąsiada z tego samego piętra, na którym przetrzymywane są zwierzaki wszystko rozegrało się około godziny 1. w nocy z 11 na 12 czerwca. Nagle zrobiło się bardzo głośno, przetrzymywane psy bezustannie szczekały, pan Krzysztof był przekonany, że stało się coś naprawdę poważnego. Przeczulony dotychczasowymi awanturami i ekscesami z właścicielami czworonogów zaczął nasłuchiwać.

Zobacz też: Nowy Sącz: Taki jazgot trwa przy Zamenhofa godzinami! To prawdziwe piekło na ziemi! [WIDEO]

- Słyszę jakąś rozmowę na półpiętrze, wychyliłem się przez okno – mam okna też od drugiej strony, od uliczki i widzę, że pod bramą stoi karetka a nieco dalej radiowóz – relacjonuje mężczyzna. Właścicielka zeszła zapłakana na dół i zaczęła tłumaczyć, że wezwała policję i pogotowie, bo pies sam wypadł z okna a ona się boi, że wina spadnie na nią.

Tłumaczyła wszystkim głośno, że na oknie trzyma jakieś jedzenie a pies wskoczył na parapet, bo myślał, że znajdzie pożywienie dla siebie i po prostu wypadł przez uchylone okno. – Mówiła też, że zbiegła do niego na dół, on był cały zakrwawiony, że chciała go podnieść a on wtedy ją ugryzł – powtarza pan Krzysztof.

Wedle jego relacji ratownicy chcieli ranę opatrzyć, wypytywali kobietę czy pies był szczepiony, ta przekonywała, że tak, ale na pytanie czy ma jakieś zaświadczenie zaznaczyła, że ma jedynie jakieś z zeszłego roku. Ratownicy chcieli ugryzioną zabrać do szpitala, ale ta odmówiła.  Skarżyła się, że męża już kilka dni nie ma w domu, że zostawił ją bez środków do życia. Pogotowie wzięło ją do karetki, tam ją przebadano, podano jakiś lek i raz jeszcze zapytano czy pozwoli się zabrać do szpitala.

I tu świadek bardzo wyraźnie słyszał jak właścicielka psów odmówiła raz jeszcze tym razem tłumacząc, że boi się, że pod jej nieobecność psy się pozagryzają. Mężczyzna nie kryje ironii, że to były tłumaczenia trochę „pod publiczkę”, bo przecież kobieta wraz z mężem nie raz już zwierzaki  zostawiała same nawet na dwa dni.

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu