Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 12 grudnia. Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary
05/12/2018 - 15:05

Jest ten przerost administracji w urzędzie miasta, czy go nie ma?

Na przerost administracji powołuje się wiceprezydent Nowego Sącza Artur Bochenek tłumacząc powody tak szybkich zmian personalnych w magistracie.


Wiceprezydent Artur Bochenek. Fot. IM

Temat zwolnień urzędników, głównie dyrektorów wydziałów i osób zajmujących kierownicze stanowiska budzi olbrzymie zainteresowanie sądeczan. Posady w urzędzie i jednostkach podlegających pod Urząd Miasta straciło łącznie dziesięć osób. Czy jest to koniec ruchów kadrowych? Nowe władze miasta przyglądają się dale pracy osób w wydziałach, jednostkach i komórkach Urzędu Miasta.

Wiceprezydent Nowego Sącza Artur Bochenek, odpowiadający za ustawienie pracy w Urzędzie Miasta i jego jednostkach oraz komórkach, a także za wspomniany ruch kadrowy, między innymi za zwolnienia urzędników, nie ukrywa, że nie bez znaczenia (oprócz, jak mówił braku zaufania do zwalnianych osób i konieczności wprowadzania realnych zmian), w niniejszej kwestii jest właśnie przerost administracji w Urzędzie Miasta w Nowym Sączu.

- Analizowaliśmy sytuację – mówi wiceprezydent Bochenek. – Trzeba sobie jasno to powiedzieć. Nie żyjemy i nie działamy w Nowym Sączu od dzisiaj. Stowarzyszenie Koalicja Nowosądecka działało kilka ostatnich lat. Monitorowaliśmy sytuację w Ratuszu. Wysyłaliśmy dziesiątki pism i wiemy, jak funkcjonował Urząd Miasta.

Wiceprezydent Bochenek zaznaczył, że dwadzieścia dwa tysiące głosów oddanych na Ludomira Handzla były to głosy związane z potrzebą zmian.

- My tę potrzebę wyartykułowaną przez sądeczan właśnie wcielamy w życie. Potrzeba lepiej funkcjonującego urzędu istniała od wielu lat i nie widzę w tym nic dziwnego  - stwierdza Bochenek. – Dwanaście lat temu, gdy przyszedł do pracy prezydent Ryszard Nowak zatrudnionych było około 300 pracowników. Według stanu na dzień objęcia przez Ludomira Handzla funkcji zatrudnionych było 410 osób. Tylko w 2018 roku zostało zatrudnionych 41 osób. Nie wiem, jak jest w pozostałych jednostkach i w spółkach miejskich. Prawdopodobnie mówimy o setkach osób.

Takie liczby wiceprezydent Bochenek przytoczył też w informacji dotyczącej ostatnich zwolnień w Urzędzie Miasta w Nowym Sącza, jaką przedstawił wczoraj Radzie Miasta na sesji.

Do przytoczonych liczb odniósł się Wojciech Piech, radny miejski i były wiceprezydent Nowego Sącza minionej kadencji.


Wojciech Piech. Fot. IM

- Każdy pracodawca ma prawo do kształtowania polityki kadrowej, ale żaden pracodawca nie ma prawa do samowoli – mówił na sesji radny Piech. – Kiedy jest mowa o ponad 40 osobach zatrudnionych na przestrzeni ostatniego roku to taka informacja sama w sobie może dezinformować. To nie 41 osób zatrudnionych, ale 41 ruchów kadrowych spowodowanych następującymi okolicznościami: urlopami macierzyńskimi, przejściami urzędników na emerytury, zastępstwami, zwolnieniami z pracy.

Przeanalizowałem sobie strukturę zatrudnienia na przestrzeni ostatniego roku. Okazuje się, że jest to siedem osób, a nie 41. Czy można w ten sposób manipulować liczbami? To nie jest uczciwe. Tak nie wolno robić.

Radny Piech odniósł się także do przytaczanej liczby trzystu pracowników zatrudnionych w Urzędzie Miasta Nowego Sącza, a więc wtedy, kiedy urząd obejmował Ryszard Nowak oraz do obecnych zwolnień.

- Grubo ponad połowa kadry kierowniczej została zwolniona – punktował Piech. – To może budzić niepokój. Te zwolnienia mają charakter masowy i mogą wpływać na jakość obsługi mieszkańców.

[email protected], fot. IM., arch. Sadeczanin

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu