Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 18 sierpnia. Imieniny: Bogusława, Bronisława, Ilony
14/05/2018 - 13:35

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Oriana Fallaci „Wywiad z władzą” (1)

Oriana Fallaci (1929-2006) – legendarna włoska reporterka i korespondentka wojenna, publicystka i pisarka. Uznawana za mistrzynię wywiadu. Laureatka licznych nagród, jej książki tłumaczone są na całym świecie.

Robert Kennedy

Spotkanie miało się odbyć w hotelu Carlyle, gdzie zwykł zatrzymywać się podczas wizyty w Nowym Jorku (ma dom na Long Island, nie na Manhattanie). Drzwi otworzyła mi ochrona, dwaj uzbrojeni mężczyźni, którzy chodzą za nim wszędzie, na ulicy jeden idzie z przodu, drugi idzie z tyłu, w miejscach zamkniętych siedzą obok. Nawet podczas wizyty dziennikarza tkwią nieruchomo, patrząc na niego nieprzyjaźnie, podejrzliwie, jakby zawsze gotowi do strzału. (…). Pokój hotelowy przypominał kościół, na każdym stoliku, niczym świeczki, stały zdjęcia rodzinne. Zdjęcia senatora z dziećmi, z bratem Tedem i ze zmarłym bratem. (…). Największa fotografia, w srebrnej ramce, przedstawiała zmarłego brata. Kiedy na nią patrzyłam, nadszedł Robert Kennedy.
Przy swoich trzydziestu dziewięciu latach wyglądał młodziej, ale w porównaniu z pozostałymi braćmi wydawał się stary, drobny, bezbronny i smutny. Z głową wciśniętą w ramiona, ze spuszczonym wzrokiem szedł nieśmiało, z wahaniem, gestem dłoni dawał do zrozumienia, jak wiele go kosztuje spotykanie się z innymi ludźmi. Wyciągnął ją do mnie jakby z nadzieją, że nie podam mu ręki. (…).
Patrząc na niego, trudno było uwierzyć, że to przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych oraz najbardziej lubiany i zarazem najbardziej znienawidzony człowiek Ameryki, którego jedni uważali za „nieczułego, twardego, próżnego, aroganckiego, porywczego, bez skrupułów, przebiegłego, nieumiejącego przegrywać”, drudzy natomiast za „odważnego, zdecydowanego, pełnego temperamentu, szybkiego, kompetentnego, agresywnego, potrafiącego tylko wygrywać”. (…).
Jedna rzecz jest pewna, nigdy nie poznałam nieśmiałej osoby, która potrafiłaby onieśmielać innych w równym stopniu jak Robert Kennedy. Nie jestem nieśmiała, ale natychmiast uległam jego grze, która polegała na tym, by dużo powiedzieć, używając niewielu słów, bez odkrywania się, bez spowiadania, bez schodzenia z piedestału skromności i godności. Tej samej grze, z powodu której nie mówił „mój brat” lecz „prezydent Kennedy”. (…).

Rzadko zdarzał mi się tak męczący, trudny wywiad. Podczas trzydziestopięciominutowego spotkania w głębi duszy pragnęłam, żeby się ze mną pożegnał. Nie z powodu jego nieuprzejmości, przeciwnie. Był taktowny, cierpliwy, miły. Nie okazywał zniecierpliwienia, zgadzał się na wszystkie pytania, nawet najbardziej brutalne, okrutne, wścibskie. Ale im więcej czasu mijało, tym bardziej się zamykał, (…), nie pozwalając sobie na chwilę wylewności, zaufania. „Zawsze taki jest?”, spytałam ochroniarza, kiedy w pewnej chwili Kennedy wstał, żeby odebrać telefon. „Tak zawsze”, odparł ochroniarz. „Nie wiedziała Pani o tym? Wyciągnięcie z niego odpowiedzi jest trudniejsze od wyrwania zęba. Trzeba użyć obcęgów.” (…)

Cytaty pochodzą z książki:

Oriana Fallaci „Wywiad z władzą”, z włoskiego przełożyła Hanna Borkowska, wyd. Świat Książki, Warszawa 2012
Fragmenty wywiadu z Robertem Kennedym przeprowadzonego w Nowym Jorku w grudniu 1964

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu