Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 17 sierpnia. Imieniny: Anity, Elizy, Mirona
28/04/2018 - 04:50

Rura

(bajka bez morału)

W warsztacie na podłodze leżała rura. Miała już swoje młode lata i swoją świetną przeszłość. Potem rdza ją jadła w dzień, szczur obsikiwał nocą.

Na ścianach warsztatu wisiały narzędzia. Jedne przydatne bardziej, drugie mniej, ale i one zadbane. Często, gdy Ślusarza nie było, narzędzia gaworzyły. Omawiały sprawy praktyczne, jak klepanie, zginanie czy wiercenie, a także sprawy niepraktyczne, jak demokracja, liberalizm czy zamordyzm.

Rury nikt nie zauważał i ona sama już niemal siebie nie zauważała. Ale czekała na dogodną chwilę.

Pewnego razu narzędzia postanowiły urządzić debatę. Rozesłały wiadomości do znajomych, którzy odpoczywali w szufladach i skrzynkach. Młotek zawiadomił też gwoździe, te największe, a klucz francuski poinformował śruby i nakrętki. Tylko o rurze zapomnieli.

Zaczęli debatę.

A tu nagle rura jak nie zagada! Narzędzia słuchają zdumione. A rura gada. Sypie się z niej rdza, a rura gada. Obcęgi próbują się wtrącić, daremnie. Przecinarka chce skrócić gadanie rury, ale nagle kicha, bo z rury wydobywa się tuman rdzy. Nawet raszpla, nawet ona, z takim doświadczeniem – nie daje rady rurze.

A rura rozprawia. Wie, że gdy skończy się debata, już nikt jej nie zechce słuchać.

Rura jest rurą jest rurą jest rurą.

Płeć tu nie ma znaczenia.