Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 26 września. Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji
03/03/2018 - 18:35

Żywy ogień i 600 stopni w środku, a oni musieli tam wejść [ZDJĘCIA] [WIDEO]

Kiedy wchodzili do środka z aparatami powietrznymi słychać było ich ciężkie oddechy spod nałożonych na twarze masek. Potem z hukiem zatrzasnęły się za nimi metalowe drzwi. Wiedzieli, że pod samym stropem temperatura może dochodzić nawet do sześciuset stopni.

- Pierwsza powinność  strażaka, to ratować ludzkie życie, druga powinność, to się szkolić, żeby wiedzieć, jak to zrobić - mówi Jan Smoleń, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Niskowej.

To właśnie tam przy siarczystym mrozie jedenaście ochotniczych jednostek  z terenu  powiatu nowosądeckiego ćwiczyło procedury wejścia do płonącego budynku i techniki poruszania się wewnątrz pożaru.

- Czasy, kiedy OSP gasiły stogi siana i stodoły to już przeszłość. Dziś nasze umiejętności nie odbiegają w niczym od tych służb profesjonalnych.  Jesteśmy też wzywani do płonących budynków. Często  jako pierwsi pojawiamy się na miejscu tragedii - tłumaczy Grzegorz Smoleń zastępca naczelnika OSP w Niskowej, koordynator szkolenia.

Ochotnicze Straże Pożarne mają coraz lepszy sprzęt i  uczą się od najlepszych zawodowców. 

Do Niskowej z Starogardu Gdańskiego przyjechał jeden z najlepszych w Polsce profesjonalistów z jedynym w kraju mobilnym trenażerem ogniowym.

- W środku pali się żywy ogień. Warunki są takie, jak podczas pożaru wewnątrz zamkniętych pomieszczeń.  W takich sytuacjach warunki są ekstremalne. Pod stropem temperatura może osiągać nawet 600 stopni - wyjaśnia szkoleniowiec Dariusz Olsen.  

Kilkunastu strażaków wchodzi do blaszanego kontenera. Ich ciała szczelnie zakrywa odporne na wysoką temperaturę ubranie, głowy ochraniają chełmy, a twarze skryte są za maskami. Oddychają powietrzem z butli.

Pomieszczenie szybko wypełnia się gryzącym dymem. Na suficie widać już języki ognia. W takich warunkach trzeba się czołgać lub przesuwać się na kolanach.

- Kiedy się klęczy,  temperatura na wysokości głowy, jest znacznie niższa, ma „tylko” sto stopni - wyjaśnia Jan Smoleń.

Strażacy z ochotniczych  jednostek, gaszenie płomieni ćwiczyli też  z wykorzystaniem makiety trzykondygnacyjnego domu.

To już kolejne, specjalistyczne ćwiczenia  organizowane przez  jednostkę w Niskowej. Ledwie kilka miesięcy podczas widowiskowego szkolenia uczyli się tłumienia płonącego gazu.

[email protected] fot. JM

Żeby wiedzieć, jak nas ratować strażacy ochotnicy muszą się szkolić w ekstremalnych warunlach

Fotogaleria
Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.

Jeden człowiek własnymi rękami zbudował kamienny most. Ta historia ze Znamirowic nad Jeziorem Rożnowskim, mogłaby się stać kanwą dramatu. Słyszeliście o tej historii? Obejrzyjcie nasz reportaż:






Dziękujemy za przesłanie błędu