Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 22 czerwca. Imieniny: Pauliny, Sabiny, Tomasza
26/03/2024 - 16:25

Andrzej Sromek. Wielka nadzieja młodych w Radzie Powiatu Nowosądeckiego?

Znany DJ, wodzirej, przedstawiciel branży muzycznej i rozrywkowej. Tyle śmiało można już powiedzieć o Andrzeju Sromku. Ten ambitny trzydziestoletni sądeczanin udziela się także charytatywnie i promuje lachowski folklor. Dziś ubiega się o mandat radnego powiatowego.

Andrzej Sromek to kandydat do Rady Powiatu Nowosądeckiego z okręgu nr 2 (gmina Chełmiec) z Komitetu Wyborczego Wyborców "Silna Sądecczyzna". Co kryje się za tym młodym człowiekiem i dlaczego odważył się na start w wyborach?

Jest Pan osobą aktywną w życiu społecznym, powszechnie znaną m.in. z branży imprezowej, czy weselnej. Dlaczego zdecydował się Pan na start w wyborach?

Andrzej Sromek: Oczywiście bardzo zależy mi na tym, aby nasz region rozwijał się w wielu obszarach, żeby cały czas poprawiał się poziom bezpieczeństwa, a infrastruktura drogowa i techniczna była ulepszana, ale przede wszystkim, aby nam mieszkańcom żyło się tutaj dobrze. To są takie założenia, które są chyba oczywiste dla wszystkich z terenu Powiatu Nowosądeckiego i ubiegając się o mandat radnego mam świadomość, że te kwestie są lokalnie bardzo ważne, jednak mam też swoje sztandarowe wręcz założenie, z którym kandyduję w tych wyborach.

Bardzo prosimy więc o jakieś rozwinięcie tego wątku. Jakie jest to założenie?
- Nie ukrywam, że zależy mi na sprawach ludzi młodych. Sam mam dopiero trzydzieści lat i choć trochę siwych włosów na głowie, to jednak znam to środowisko. Wiem, czego ludzie młodzi potrzebują i co powinno się im zaoferować, aby zachęcić ich do aktywności. Chcę ich zmobilizować do działania, uczestnictwa w życiu lokalnym, ale także pomóc im się nieco zorganizować. Przecież młodzież musi mieć warunki oraz możliwości do ciekawego, aktywnego i bezpiecznego spędzania czasu.

Chcę podkreślić, że to musi być kreatywne. Młodzież dzisiaj ma internet, komunikatory i mnóstwo bodźców z zewnątrz, więc aby kolokwialnie mówiąc wygrać tę konkurencję z komputerami albo smartfonami, to trzeba mieć dobre pomysły na inicjatywy, a ja właśnie takowe w swoim planie posiadam.

Czyli ma Pan tutaj na myśli stworzenie pewnych atrakcji i rozrywki w taki sposób, aby zwalczyć tzw. chorobę cywilizacyjną młodych, którą jest zbytnie zapatrzenie w telefony?
- Poniekąd tak, ale nie możemy tego mojego założenia tak spłycać. Ono tak naprawdę zawiera w sobie wiele wątków. Mówiąc pokrótce, żeby zachęcić młodzież do aktywności na przykład można organizować im koncerty, festyny, wydarzenia kulturalne i tutaj na pewno mam duże doświadczenie, które chętnie wykorzystam. Jednak to nie wszystko.

Nie każdy pewnie będzie usatysfakcjonowany takimi rozwiązaniami, bo pewnie wielu młodych ludzi bardziej interesuje się sportem. Dla nich także musimy mieć ofertą i to w dwóch zakresach. Tutaj trzeba rozróżnić tych, którzy lubią aktywność fizyczną oglądać, więc dobrze było by im stworzyć takie możliwości. Organizacja rozgrywek różnego rodzaju, czy sprowadzenie nowych i ciekawych wydarzeń właśnie w tym charakterze. Natomiast dla tych, którzy aktywność fizyczną stosują czynnie, to powinniśmy stworzyć odpowiednie zaplecze i infrastrukturę, żeby mogli oni realizować swoje sportowe pasje.

Uważa Pan więc rozrywkę i sport, jako główne sposoby na aktywizację młodych ludzi?
- Nie tylko. Przecież aktywizację młodych ludzi można robić na różne sposoby. Niekoniecznie muszą to być wydarzenia muzyczne, sportowe, czy z szeroko pojętej rozrywki masowej. Powinniśmy zwrócić uwagę również na inne aspekty, wymienię tutaj na przykład zajęcia muzyczne i naukę gry na instrumentach, albo stworzenie zajęć teatralnych bądź językowych.

Koła zainteresowań przecież można stworzyć naprawdę w bardzo wielu dziedzinach. Oferta powinna być na tyle szeroka i dostosowana do oczekiwań społecznych, aby obejmować wiele dziedzin, bo tylko wtedy będzie naprawdę skuteczna. Mamy przecież wspaniałe zespoły folklorystyczne, to tylko jeden z dobrych przykładów już istniejących.

Brzmi to wszystko ciekawie, ale wymaga nie tylko organizacji, ale także pieniędzy.
- Budżet lokalny zakłada wydatki właśnie w tych zakresach, o których mówię. Należy się temu tylko dokładnie przyjrzeć. Co więcej mamy przecież wiele programów powiatowych, wojewódzkich, ministerialnych, czy nawet europejskich. Trzeba po te środki sięgnąć i wykorzystać je właśnie w aspektach o jakich mówimy.

Poza tym w całej Polsce, bo przecież nie musimy się z poszukiwaniem finansowania zamykać terytorialnie, istnieje mnóstwo fundacji, stowarzyszeń albo instytucji, które właśnie takimi sprawami się zajmują. Myślę, że w tym leży duża szansa na sukces, aby zabezpieczyć sobie finansowanie tych działań. Kiedy to się uda, to budowanie szerokiej i ciekawej oferty dla młodych będzie możliwe.

Trudno się z tym nie zgodzić, ale to wszystko tylko rozważania nazwijmy techniczne, finansowe i logistyczne. Młodzież dzisiaj jest wybredna, a co jeśli nie trafimy z tą ofertą w ich gusta? Sam Pan przyznał, że mają internet i pewnie nieograniczoną fantazję.
- Żeby trafić w gusta młodych ludzi i wiedzieć czego oczekują, to trzeba dać im się wypowiedzieć. Niech sami uczestniczą w budowaniu tej oferty, w kreowaniu tych możliwości do aktywizacji. Właśnie to jest mój kolejny pomysł, bo chcę powołać do istnienia Radę Młodzieży.

Po pierwsze uczymy młodzież w ten sposób demokracji i zasad społecznych, a po drugie dajemy im przestrzeń do wygłaszania swoich pomysłów, jak również opiniowania rozwiązań istniejących, czy przedstawionych już możliwości. Przecież takie podmioty istnieją formalnie w bardzie wielu samorządach. Nie trzeba daleko patrzeć, bo Nowy Sącz już przecież ma swoją Młodzieżową Radę Miasta. To jest rozwiązanie bardzo przyszłościowe, które na pewno, jako radny chciałbym zaproponować.

No dobrze, tutaj zdecydowanie ma Pan bogaty program, ale przecież Powiat Nowosądecki, to nie tylko sprawy ludzi młodych, ale znacznie więcej tematów i codziennych spraw.
- Oczywiście. Chciałem przedstawić ten aspekt, w którym uważam, że mam sporo do zaoferowania. Z racji doświadczenia w branży rozrywkowej, mojego wieku, czy też mojej prywatnej aktywności w życiu społecznym. Sam jestem przecież członkiem zespołu regionalnego "Niskowioki". Dzięki temu wszystkiemu przebywam wśród ludzi, słucham ich i staram się wyciągać z tego wnioski, mieć własne obserwacje na różne kwestie.

Jestem też odpowiedzialnym mężem i ojcem. Bardzo ważne są więc dla mnie kwestie bezpieczeństwa. Nie będę oryginalny jeśli powiem, że składa się na to między innymi dobry stan dróg i chodników, a także oświetlenia ulicznego, oznakowań w ruchu drogowym. Codziennie przecież przemierzamy kilometry, czy to własnym samochodem, komunikacją miejską albo na piechotę.

Jest wiele miejsc, które wymagają poprawy choć w jednym z aspektów, jakie wymieniłem, a zdarzają się i takie, gdzie trzeba coś stworzyć na nowo. To są w dużej mierze sprawy bieżące. Z pewnością, jako radny byłbym zaangażowany również właśnie w kwestie infrastruktury i logistyki w naszym regionie. To bardzo ważne.

Co jeszcze wymieniłby Pan, jako ważne z perspektywy radnego? Może nie szczegóły, a bardziej zakresy tematyczne, w których widzi Pan konieczność działania w powiecie
- Wymienię kolejną sprawę, a jest nią turystyka, bo przecież mamy piękny region. Chciałoby się, aby cieszył się on rosnącym zainteresowaniem turystów. Dzięki nim zasilany jest nie tylko lokalny budżet, ale także kieszenie osób żyjących z turystyki. Cała ta gałąź gospodarki, ze wszystkimi swoimi aspektami jest ważna i należy ją pielęgnować. Bo, co to dla regionu znaczy zarabianie na turystyce?

Wymienić należy gastronomię, hotele i pensjonaty, ale również kwatery prywatne. Transport, usługi, rękodzieło, handel. To naprawdę jest szeroka dziecina, ale przecież jak zarobią ludzie w branżach, które wymieniłem, zapłacą od tego stosowne podatki i opłaty, a wówczas zasilony zostanie budżet regionu. To taki system naczyń połączonych, gdzie trzeba mieć na uwadze dbałość nawet o najmniejsze tryby tej maszyny, żeby całość funkcjonowała sprawnie z korzyścią dla nas wszystkich.

Turystów do przyjazdu trzeba zachęcić, a konkurencja w regionów w branży jest duża.
- Musimy wykorzystywać te atuty, które posiadamy. Mamy piękne tereny, urokliwe zakątki, wspaniałą kulturę lokalną. Te regionalizmy właśnie mogą być magnesem na turystów. Nie możemy iść w wielkie kurorty i wielkie hotele albo tworzyć atrakcji, jakie tutaj nie pasują. Idźmy na przykład w trasy biegowe, przecież bieganie jest teraz bardzo popularne. Dołóżmy do tego turystykę rowerową i specjalne ścieżki. Szlaki przecież też możemy promować i reklamować, a jak?

Chociażby lokując wieże widokowe. Do nich trzeba się jakoś dostać, więc rodzi nam się tutaj cała logistyka. Mamy swój lokalny charakter, pokazujmy go szeroko i nie tylko w innych regionach Polski, ale także za granicą. Przecież na Słowację nie jest daleko. Uważam, że tym zakresie mamy ogromny potencjał, który można znacznie lepiej wykorzystać niż obecnie. Co więcej mamy ludzi w regionie, znających się na turystyce i przede wszystkim umiejących wykorzystać atuty, jakie nasza Sądecczyzna przecież posiada.

Jakby Pan zachęcił wyborców do oddania głosu właśnie na Pana?
- Chyba udało mi się nieco ogólnie, czy pobieżnie przedstawić swój pomysł na sprawowanie funkcji radnego. Przynajmniej nakreślić taki zarys, bo oczywiście każdy z tych punktów, o których rozmawialiśmy należałoby omówić dużo bardziej obszernie. Potraktujmy to, jako pewnego rodzaju drogowskazy, według których chciałbym podążać w swym działaniu.

Jestem osobą znaną w regionie, często spotykam się z mieszkańcami na weselach, różnych imprezach i mamy wiele okazji, żeby ze sobą porozmawiać. Jak już wspomniałem, aktywnie uczestniczę w życiu zespołu regionalnego. Jestem młodym człowiekiem, ale już w wielu aspektach doświadczonym i przede wszystkim ambitnym. Kiedy sobie coś założę do realizacji, to wykuję to z maksymalnym zaangażowaniem i tak dobrze, jak tylko potrafię.

To wszystko pozwala mi zbudować pogląd na wiele spraw, posiadać obszerną wiedze z terenu i mieć świadomość problemów oraz potrzeb, które nas otaczają. Jestem stąd Szanowni Państwo, jestem jednym z Was. Zależy mi na tym regionie, więc chciałbym zrobić dla niego coś dobrego. Wiem jak to zrobić, bo mam na to pomysły, a do ich realizacji wykorzystam swoje atuty, jak choćby swoje doświadczenie. Żeby to jednak było możliwe, to muszę uzyskać mandat Radnego Powiatu Nowosądeckiego, dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o głos na mnie w nadchodzących wyborach. To już siódmego kwietnia.

Otrzymując od Was szansę, dobrze ją wykorzystam.

Dziękujemy za rozmowę.

Materiał Wyborczy sfinansowany przez Komitet Wyborczy Wyborców "Silna Sądecczyzna"

Artykuł sponsorowany







Dziękujemy za przesłanie błędu