Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 27 lutego. Imieniny: Gabrieli, Liwii, Leonarda
24/05/2021 - 17:40

Wyciąga szybowiec na 400 metrów w kilkanaście sekund! Nic tak nie przyspiesza

Gratka dla miłośników latania i szybownictwa. Aeroklub Podhalański w Nowym Sączu, gospodarz lotniska w Łososinie Dolnej ma swoją własną wyciągarkę do szybowców. To „maleństwo” wyciąga szybowiec na 400 metrów w górę zaledwie w kilkanaście sekund. Żaden samolot nie startuje z takim przyspieszeniem.

- Takiego przyspieszenia nie ma przy starcie nawet boeing – śmiali się lotnicy, z którymi rozmawialiśmy o wyciągarce w minioną sobotę.

Jaka jest przewaga wyciągarki nad samolotem, który tradycyjnie wyciąga szybowiec do góry? Wyciągarka robi to zdecydowanie szybciej – pułap 400 metrów dwuosobowy szybowiec osiąga zaledwie w kilkanaście sekund. Samolot wyciągnie szybowiec na tę wysokość w 3, 4 minuty. Jest tu jednak pewne ograniczenie – pilot jeśli chce się wzbić wyżej musi to zrobić siłami szybowca. Ale za to jeśli ktoś ma ochotę na lot widokowy, to dzięki wyciągarce będzie mógł polatać w szybowcu dłużej. Wrażenia? Przetestowaliśmy – niepowtarzalne.

To „maleństwo” wyciąga szybowiec na 400 metrów w kilkanaście sekund!

Drugi aspekt to ekonomiczność – gdy szybowiec startuje za samolotem to do całości kosztów trzeba doliczyć koszt eksploatacji samolotu. Wyciągarka do przeprowadzenia jednego holu potrzebuje jedynie jednego litra ropy. Przekłada się to na wszystko, co jest związane ze szkoleniem szybowników i lotami turystycznymi. Tu dodajmy, że w tym roku będzie się na wyciągarce szkolił pierwszy rocznik łososińskich szybowników.

A jak wygląda działanie wyciągarki od strony osoby, która ją obsługuje? Krzysztof Laskowski jest na razie jedyną osobą uprawnioną do obsługi tego urządzenia na lotnisku w Łososinie. – Gdyby nasze lotnisko było dłuższe, to moglibyśmy liny więcej rozciągnąć i wtedy z automatu moglibyśmy się wyżej wyholować, ale my przysłowiowo mówiąc mamy od bramki do bramki 1100 metrów – zaznacza na wstępie nasz rozmówca. – Jednoosobowy szybowiec jesteśmy w stanie wyholować na 500 metrów a to już jest naprawdę dobra wysokość. Wprawiony szybownik może się spokojnie zabrać z tej wysokości wyżej i szukać kolejnych wznoszeń.

Wyciąga szybowiec na 400 metrów w kilkanaście sekund! Nic tak nie przyspiesza

Ale wracając do obsługi urządzenia. Laskowski wraca do początków. – Oczywiście jest odpowiednie szkolenie. W naszym przypadku pierwszym instruktorem był instruktor zewnętrzny, z którym musiałem wykonać najpierw 50 holi szkolnych. I dopiero wtedy instruktor mógł mi wydać licencję, która pozwala na samodzielne hole. Natomiast, ja żeby zrobić uprawnienia instruktora muszę wykonać tysiąc holi i dopiero będę mógł szkolić kolejne osoby. Póki co, jestem u nas jedynym wyciągarkowym.

Urządzenie wygląda niby prosto, ale to pozory. Wymaga niesamowitego wyczucia, intuicji i doskonałego kontaktu na linii – obsługa – szybownik. Dlaczego? Lina jest stalowa a lotnisko leży przy drodze krajowej i nie ma miejsca na błąd, nie ma nawet mowy o tym, żeby spadła na jezdnię. Gdy hol jest zwalniany musi to być zrobione w odpowiednim momencie i to niezależnie od tego, że lina wyposażona jest w rodzaj spadochronów, które rozwijają się w chwili gdy zaczyna spadać.  To raz. Dwa – wyciągarka ma tylko obrotomierz i żadnego innego wskaźnika. Holujący musi non stop patrzeć, jak zachowuje się szybowiec, czy zwalnia, czy przyspiesza, czasem musi przewidzieć i wyprzedzić  – choć jednocześnie jest ciągle w kontakcie radiowym z szybownikiem – pewne niebezpieczne sytuacje i to on decyduje czy przyspieszyć czy zwolnić wyciąganie liny.

Najbardziej newralgicznym momentem jest „przecięcie pępowiny”, czyli chwila gdy szybownik wypina linę. – On czuje, kiedy to zrobić, bo ja, kiedy on jest już w tym najwyższym położeniu, zaczynam ściągać obroty. Czyli zwalniam holowanie i szybownik wtedy widzi, że mu prędkość spada, wyrównuje lot i wyczepia się. I ja go tylko informuję dla bezpieczeństwa, że widzę, że ta lina odeszła od szybowca.

Wyciąga szybowiec na 400 metrów w kilkanaście sekund! Nic tak nie przyspiesza

Tu nie ma miejsca na brak wzajemnego zaufania czy niepewność. Oczywiście obowiązują procedury na wypadek wszystkich potencjalnych niebezpiecznych zdarzeń: lina może się przecież kiedyś zerwać albo nie wyczepić i wtedy szybowiec musi zacząć schodzić krążąc nad lotniskiem, by lina bezpiecznie się zwijała, wyciągarki kiedyś być może sam będzie musiał tę linę przeciąć z najróżniejszych względów, ale na szczęście w Łososinie do tej pory żadnej podobnej sytuacji nie było. I oby tak zostało. Laskowski słyszy jednocześnie od doświadczonych szybowników, że hol na wyciągarce jest bezpieczniejszy od tradycyjnego za samolotem.

Wyciągarka wyprodukowana została w 2016 roku w Ropczycach a do Łososiny trafiła w zeszłym roku. Kosztowała aż 140 tysięcy, ale w zakupie urządzenia lotnisko wsparł koncern Orlen, który dołożył połowę potrzebnej kwoty. ([email protected] Fot.: ES, film: ES)







Dziękujemy za przesłanie błędu