Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 20 października. Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa
15/01/2018 - 07:00

W schronisku "Mam Głos" psy szczekają za głośno? [ZDJĘCIA]

Na terenie jednej z prywatnych posesji przy ul. Asnyka w Nowym Sączu od 2013 roku działa tymczasowy dom dla bezdomnych psów prowadzony przez Stowarzyszenie „Mam Głos”. Bezpańskimi i porzuconymi zwierzętami opiekuje się grupa oddanych im wolontariuszy. Nie wszyscy jednak zadowoleni są z takiego sąsiedztwa.

Jeden z naszych czytelników, jak twierdził mieszkający w tej części miasta, poskarżył się na głośne szczekanie „lokatorów” tymczasowego domu. Prosił w tej sprawie o pomoc.

- Jak to jest, że w środku miasta, gdzie swoje siedziby mają firmy, gdzie w pobliżu są prywatne domy funkcjonuje takie „przytulisko” dla zwierząt. Kto na to wyraził zgodę? – docieka interweniujący sądeczanin (czytelnik nie chciał podać swojego imienia, ani nazwiska). – Nie wiem, kto je prowadzi? Chciałbym to wiedzieć. Zaznaczam: nie mam nic przeciwko psom, ale niekiedy są one dość uciążliwe, zwłaszcza w godzinach popołudniowych. Można mieć dość ich szczekania. Bywa to czasami irytujące.

Zobacz także: Jestem Benek, fajny gość. Zabierz mnie ze schroniska do domu [ZDJĘCIA]

Nasz rozmówca przyznał, że psy mający na razie tymczasowy dom przy ul. Asnyka mają zapewnioną należytą opiekę. Kilka razy dziennie przychodzą do nich osoby, które się nimi zajmują.

- Psy są karmione i kilka razy dziennie wypuszczane. Mogą pobiegać do woli na terenie tej posesji – przyznaje nasz rozmówca. – Teren jest dobrze ogrodzony, więc się z niej nie wydostają. Bezdomnym psom trzeba oczywiście pomagać, ale też należy liczyć się z ludźmi – usłyszeliśmy.

Miejsce, gdzie przebywają psy znajduje się nieopodal siedziby Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Węgierskiej. W pobliżu jest też hurtownia i siedziby kilku innych firm oraz stacja benzynowa. Nieopodal są także tory kolejowe. W bezpośrednim sąsiedztwie tej posesji nie ma budynków jednorodzinnych.

Opiekę nad bezpańskimi psami trzymanymi w tym miejscu roztaczają wolontariuszki i wolontariusze Stowarzyszenia „Mam Głos” w Nowym Sączu. Skontaktowaliśmy się z ludźmi działającymi w tej organizacji.

- Zapraszamy panią redaktor na ulicę Asnyka. Można zobaczyć psiaki czekające na adopcję i w jakich warunkach przebywają – usłyszeliśmy od jednej z wolontariuszek stowarzyszenia.

Większość zwierząt czekających na adopcję została ulokowana w dużym, parterowym budynku. Jest tam czysto, ciepło i sucho. Każdy pies ma własny, oddzielny, duży bok, swoje miseczki na wodę i karmę oraz miejsce do spania. Niepotrzebny materacyk, kocyk, czy legowisko. Na terenie posesji, bardzo blisko tego budynku stoi też zadaszony duży kojec, w którym jest kilka boksów. Jest czysto i porządek.

- Nie wiemy, skąd taka interwencja – nie kryje zdumienia Dobrosława Chrząstowska, reprezentująca Stowarzyszenie „Mam Głos” w Nowym Sączu. – Na tej posesji opiekę znalazły zwierzęta, które jej potrzebowały. Nie łamiemy żadnych praw mieszkańców. Psy nigdy nie wypuszczamy wybieg na terenie posesji po godz. 22.00 i przed godz.6.00. Stoi pani przed budynkiem. Przed chwilą psy wróciły do swoich kojców, bo się do wybiegały do woli. Żaden pies nie szczeka. Są spokojne. Może być jedynie głośno, kiedy przychodzą wolontariusze. To chyba zrozumiałe, że zwierzęta witają ich, bo się nimi opiekują. A ta praca nie należy do łatwych.

Dobrosława Chrząstowska zapewnia, że wolontariusze starają się, aby psy nie były problematyczne dla otoczenia. Jednak, jak mówi, stowarzyszenie liczy się z tym, że ktoś może być niezadowolony.

- Tego, niestety nie unikniemy. Psy, czy się komuś podoba, czy nie, od czasu do czasu szczekają – stwierdza pani Dobrosława. – Nie popadajmy w paranoję. Zareagować trzeba, jeśli coś jest niepokojącego. Sygnałów od okolicznych mieszkańców, by psy miałyby dla nich być uciążliwe nie mieliśmy. Mamy dobry kontakt z lokalną społecznością. Psy, którymi się opiekujemy przebywają w miejscu, nieopodal ulicy Węgierskiej, gdzie jest zawsze bardzo duży ruch. Nieco dalej też są prywatne domy. Tam również są psy i one także szczekają.

Obecnie na posesji przy ul. Asnyka, pod opieką stowarzyszenia jest 16 psów czekających na adopcję. Po nowym roku liczba ta się zwiększyła.

Do tymczasowego domu dla psów trafiają czworonogi przywożone przez strażników miejskich, podrzucane „znajdy”, a także te, które komuś uciekły, po wystrzałach sylwestrowo-noworocznych petard.

- Zwierzęta, którymi się opiekujemy są nakarmione, wybiegane, mają czyste, ciepłe bosy – dodaje Kajetan Lenartowicz, jeden z kilku wolontariuszy zajmujących się zupełnie społecznie zwierzętami. – Dbamy o ich potrzeby. Brakuje im tylko kogoś, kto je zaadoptuje.

Wolontariusze mają codziennie rozpisane dyżury. Przychodzą do psów rano, w południe i wieczorem.

- Jest to tymczasowy dom dla bezdomnych zwierząt – mówi Wioletta Janur, będąca też wolontariuszką. – Przepisy stanowią, że na prywatnej posesji można mieć do 30 psów. Na stowarzyszeniu spoczywa obowiązek dbania o te zwierzęta, zaszczepienia i zapewnienia im opieki weterynaryjnej. Każdy przebywający tutaj pies ma własną książeczkę zdrowia, jest również zaczipowany. Każdy pies jest wykastrowany, a suka wysterylizowana. 

Wolontariusze zachęcają chętne osoby do adopcji psiaków.

IM. Fot. IM.

Tymczasowy dom dla bezpańskich psów na ul. Asnyka w Nowym Sączu




Na terenie jednej z prywatnych posesji przy ul. Asnyka w Nowym Sączu od 2013 roku działa tymczasowy dom dla bezdomnych psów prowadzony przez Stowarzyszenie „Mam Głos”.
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu