Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 23 listopada. Imieniny: Adeli, Felicyty, Klemensa
17/03/2020 - 12:30

Ucieczka sądeczan przed koronawirusem zakończyła się niebezpiecznym tłokiem

Wyludnione ulice, opustoszałe place zabaw, zamknięte na cztery spusty restauracje, tak wyglądał w weekend Nowy Sącz. Nie wszyscy jednak w obawie przed koronawirusem ukryli się w domach. Niektórzy zdecydowali się na wielką ucieczkę w góry. Parking pod bacówką na Obidzy był pełen samochodów.

Epidemia koronawirusa sprawiła, że większość mieszkańców Nowego Sącza, dla bezpieczeństwa, poddała się dobrowolnej kwarantannie, szczególnie w weekend.  Wyludnione ulice, opustoszałe place zabaw, zamknięte na cztery spusty restauracje, tak wyglądało centrum miasta.  Byli jednak tacy, którzy uznali, że bezpieczniej niż w domu będzie w górach i ruszyli na Obidzę.  Problem w tym, że na ten sam pomysł wpadło mnóstwo ludzi i niewielki parking pod bacówką zapełnił się samochodami. Na autach dominowały sądeckie rejestracje, ale nie zabrakło też krakusów.

- Czy nie lepiej siedzieć w domu – pytamy rodziców z trójką dzieci?

- Trzeba zachować zdrowy rozsądek – słyszymy w odpowiedzi. – Przecież w górach jest mnóstwo miejsca dla każdego, choć szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się tutaj takiego małego samochodowego tłoku.  Na szczęście pobliska polana jest bardzo duża. Pomieścimy się.

Czytaj też Jasnowidz znalazł ciało zaginionej sądeczanki, teraz ma wizję o koronawirusie 

Nie zabrakło też chętnych do odwiedzenia chaty pod Niemcową. Choć na Facebooku ukazała się informacja, żeby raczej wędrówki unikać, nie wszyscy tę radę wzięli sobie do serca.

- Teraz jest pusto, ale na weekend przyjechało tu czterech ojców z Łodzi z siódemką dzieci. Stwierdzili, że nigdzie nie jest tak bezpiecznie jak w tej głuszy – mówi gospodarz chaty Jerzy Walicki.

Czytaj też Biznes na koronawirusie w Nowym Sączu. Skandal czy zwykłe prawo popytu i podaży

- Prawdziwa głusza panowała na szlakach Beskidu Sądeckiego, gdzie można było spotkać tylko pojedyncze osoby.

- To taka wielka ucieczka przed koronawirusem – żartuje student z krakowskiej AGH, który przyjechał na przymusowe ferie do rodziców do Nowego Sącza.

 Czytaj też Chiński wirus w podróży. Czy trzeba się bać autobusów i pociągów do Krakowa? 

[email protected] fot. jm







Dziękujemy za przesłanie błędu