Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 12 listopada. Imieniny: Konrada, Renaty, Witolda
11/10/2019 - 15:30

Socjolog Marcin Palade już wie, kto zostanie posłem na Sądecczyźnie

Marcin Palade to jeden z najczęściej cytowanych obecnie socjologów w Polsce. "Sądeczanin" zaprosił go do rozmowy na temat wyborów parlamentarnych, które odbędą się już 13 października. Jakiej można spodziewać się frekwencji? Czy głosujemy na twarz czy na szyld? Kto wygra mandaty w naszym okręgu?

Podczas rozmów z sądeczanami, które toczyliśmy podczas sondy ulicznej o ich preferencjach wyborczych zastanawialiśmy się z częścią: jak to naprawdę jest, głosujemy na twarz, na konkretnego człowieka czy na szyldy partyjne, na ugrupowania?
- Bywa różnie. Część wyborców - tych bardziej zorientowanych w polityce - głosuje na konkretne osoby czyli personalizuje swój wybór. Natomiast jest też spora grupa wyborców, która patrzy przede wszystkim na szyld i to oznacza, że wtedy postawienie krzyżyka jest przy osobach z pozycji: jeden, dwa, trzy, czyli tych najwyżej umieszczonych na liście.

Jakie to rodzi konsekwencje?
- To bardziej premiuje tych, którzy są na czele listy. Ale obserwując - z wyborów na wybory - rośnie odsetek tych wyborców, którzy przywiązani są do nazwisk, do konkretnych osób. I to jest to, co decyduje o ich takim, a nie innym wyborze.

Zobacz też: Wyborcza sonda "Sądeczanina". Takie będą wyniki wyborów w Nowym Sączu?

A skąd się bierze takie sformułowanie wśród wyborców - które słyszeliśmy też dziś - że zagłosują na PiS, ale tak naprawdę dają temu ugrupowaniu ostatnią szansę, a jednocześnie część z tych osób zastrzegała, że nie podoba im się fakt, że listy są ustawiane z Warszawy?
- To jest typowe dla wyborców niemal wszystkich partii, bo tak mamy skonstruowany system wyborczy, że pojedyncza osoba, nawet lokalny komitet – wyjąwszy komitety mniejszości narodowych – nie mają szansy na zdobycie mandatu. Stąd takie a nie inne podejście niektórych, ale myślę, że to nie jest jeśli chodzi o ogólny przekrój wyborców, najistotniejszy element, który każe im mówić o ty, że to jest ostatnia szansa dla danego ugrupowania. Myślę, że jest szereg innych, ważnych powodów, które powodują, że wokół każdego ugrupowania jest baza, która składa się z tak zwanego twardego jądra, czyli tych, którzy głosowali, głosują i niezależnie od okoliczności będą głosować na dane ugrupowanie. I jest też tak zwany miękki elektorat, o którym pani wspomniała, czyli tacy, którzy mówią: jeszcze jedna szansa a potem zobaczymy.

Część naszych czytelników jest też zniesmaczona tym, jak jest prowadzona sama kampania. Część wręcz twierdzi, że nie zagłosuje na daną osobę dlatego, że tak a nie inaczej albo za dużo się ona reklamuje. Czy i na ile te kampanie wyborcze, jakie widzimy są w ogóle skuteczne? Czy rzeczywiście kandydaci są w stanie zapracować sobie na nasz głos bilbordami, plakatami wyborczymi czy publikacjami w mediach?
- Jeśli przyjrzeć się sondażom od poprzedniej kampanii eurowyborczej, to nastąpiły bardzo niewielkie zmiany jeśli chodzi o wskazania dla poszczególnych komitetów wyborczych co dowodzi, że zdecydowana większość Polaków dokonała wyboru już znacznie wcześniej a teraz stoi na tym samym stanowisku. Tylko nieliczni decydują się na poszukiwanie jakiejś alternatywy politycznej. Natomiast czym innym jest rywalizacja w obrębie listy czy list wyborczych. I co charakterystyczne na przykład u państwa, gdzie jest okręg dziesięciomandatowy, gdzie wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że tych mandatów będzie dziewięć dla Prawa i Sprawiedliwości i jeden dla Koalicji Obywatelskiej to widoczna jest – czego osobiście byłem świadkiem, bo byłem na Sądecczyźnie w zeszłym tygodniu – wielka rywalizacja wśród kandydatów w obrębie Prawa i Sprawiedliwości. I ona wynika z bardzo prostego faktu.

Prawie co drugi startujący kandydat ma szansę zostać posłem. Bo lista liczy 20 kandydatów a dzisiaj wszystko wskazuje na to, że dziewięciu z nich to będą ci szczęśliwcy, którzy znajdą się na Wiejskiej. Stąd jak jedzie się przez Sądecczyznę, to dla mnie, osoby z zewnątrz, to, co się rzuca w oczy, to że praktycznie nie ma agitacji ze strony innych komitetów wyborczych natomiast jest, i to bardzo silna, ze strony kandydatów z listy wyborczej PiS.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu